Kalina długo zastanawiała się, czy opisać pewne zdarzenie. Prawdziwe, słowo honoru. Historia nie należy do łatwych i przyjemnych, ale i takie się zdarzają.
Kalina miała psa. Psa pożeracza. Pies pożeracz zjadał na spacerach wszystko, co tylko zdążył złapać do pyska.
I w końcu stało się to, co musiało się stać. Pies udowodnił, że należy do klasy mistrzowskiej w tej kwestii:
Pewnego dnia, na spacerze, pies zatrzymał się, wygiął grzbiet w pałąk i zaczął robić to, po co przyszedł: kupę. Kalina stała obok i zerkała na rozwój sytuacji. Uwagę Kaliny przykuło coś, co wydostawało się z ciała psa otworem przeciwnym do pyska: było bladoróżowe i dość długie. Po kilku sekundach, które trwały około tygodnia, Kalina zorientowała się, co się stało:
pies Kaliny zrobił kupę opakowaną w prezerwatywę.
Słowo harcerza, że tak było.
Musiał wcześniej zjeść prezerwatywę na jakimś spacerku. A prezerwatywa ustawiła się w jelicie psa w taki sposób, że napełniła się usuwaną zawartością. A finisz miał miejsce w chwili, gdy pies defekował blisko Kaliny, dzięki czemu udało się zaobserwować zachodzące zjawisko. Nie wierzycie w to, że można wyrzucić szóstkę wiele razy pod rząd? Można!
To historia prawdziwa. A dowody na to są dwa:
1. nie ma na tyle silnego związku chemicznego, który zażyty w zalecanych dawkach pozwoliłby umysłowi wymyślić taką historię.
2. Kalina jest jedyną znaną sobie osobą, która ma w życiu przygody tego kalibru. Wątpicie? A byliście kiedyś zaaresztowani na stacji benzynowej za posługiwanie się kradzioną kartą kredytową? No właśnie! :-) :-)
