czwartek, 22 grudnia 2016

nieprzytomności

- Będę przygotowywać w tym roku podwójny zestaw potraw wigilijnych.
- Dlaczego?
- Bo te najsmaczniejsze potrawy przygotowałam wczoraj i już dzisiaj rano widzę, że do Wigilii ich nie wystarczy. A bigos, którym mieliśmy się napychać do nieprzytomności podczas świąt, nie dotrwa prawdopodobnie nawet do piątku...
- Może zmienicie tradycję i będziecie mieli wigilijny tydzień, a nie wieczór. Moglibyście wówczas jeść te potrawy z czystym sumieniem już od wczoraj.
- A innym gościom opowiemy, jak smakowały? Właściwie... Wigilia to wieczerza pełna miłości i życzliwości. No przecież nas nie zabiją w taki dzień!
- Powiesz wszystkim, że co prawda narodził się Jezusek, ale Silna Wola umarła...

poniedziałek, 19 grudnia 2016

widniej

Zrobione latem... :-(
- Zrobiło się jakoś cieplej i widniej.
- Włączyłam rano kaloryfery w całym domu. To dlatego.
- A widniej? Też coś włączyłaś.
- Nie, ale to miłe, że masz o mnie takie wysokie mniemanie.

niedziela, 18 grudnia 2016

hamowanie

chodzą słuchy, że oni lubią zimę...
- Wracałam w nocy do domu. Ulice nieomal puste, wszędzie pulsujące światła. Na ulicach cudowny, gładki, jednolity lód. Widać było charakterystyczne błyszczenie asfaltu, a na każdym zakręcie i na każdym skrzyżowaniu należało uważać, żeby tył samochodu nie wyprzedził przodu. W tych warunkach musiałam skręcić w małą uliczkę, położoną nieco w dole w stosunku do głównej drogi. Już kilkadziesiąt metrów wcześniej zaczęłam się przygotowywać do manewru skrętu pod kątem prostym, na dodatek w dół. Hamowanie silnikiem nie było bezzasadne. I w tym momencie w miejscu, w które właśnie zamierzałam wjechać, pojawiła się taksówka, wyjeżdżająca pod górę na główną drogę. Kierowcy udało się zatrzymać na podjeździe - widocznie miał dużo szczęścia. Celując we właściwy pas ruchu oniemiałam, gdyż nagle przede mną otworzyły się drzwi taksówki i z siedzenia za kierowcą zaczął wysiadać mężczyzna. Otwarte drzwi znajdowały się idealnie na moim torze jazdy. Nogi mężczyzny również. Hamowanie nie wchodziło w grę. Udało mi się tylko zatrąbić. Pasażer taksówki nie mógł być aż tak pijany, na jakiego wyglądał i zdążył przymknąć drzwi. Zmieściłam się i przejechałam milimetry od niego. Gdy go minęłam, spojrzałam we wsteczne lusterko i zobaczyłam, że zdenerwowany wymachuje w moją stronę. Sądzę, że życzył mi wszystkiego najlepszego.          Wydaje mi się, że gdy wrócił do domu powinien zrobić sobie porządnego drinka i wznieść toast za to, że ma nogi w komplecie. Drinkiem z lodem.