sobota, 11 sierpnia 2018
piątek, 10 sierpnia 2018
ulewa
A co, jeśli ulewa omija działkę mamy Kaliny?
Jeśli leje wszędzie dookoła, a u mamy nic? Zero?
A przecież mama stoi w oknie i słyszy w okolicy burze i czeka na te krople jak nie wiem co!
Ładnie to tak?! Gdzie honor?! Gdzie odpowiedzialność?!
I wreszcie gdzie zrozumienie dla Kaliny, która od miesiąca bierze na klatę odpowiedzialność za brak deszczu na działce...?
No bo ktoś musi być winny, c'nie?
Jeśli leje wszędzie dookoła, a u mamy nic? Zero?
A przecież mama stoi w oknie i słyszy w okolicy burze i czeka na te krople jak nie wiem co!
Ładnie to tak?! Gdzie honor?! Gdzie odpowiedzialność?!
I wreszcie gdzie zrozumienie dla Kaliny, która od miesiąca bierze na klatę odpowiedzialność za brak deszczu na działce...?
No bo ktoś musi być winny, c'nie?
wybryk
czwartek, 9 sierpnia 2018
płynów
Musiałam wykonać pewną pracę w pełnym słońcu.
Nie sądziłam, że będę musiała i wcale nie spodziewałam się pełnego słońca.
Pracowałam około pół godziny.
Po tym czasie dokonałam zakupu płynów w sklepie, wróciłam do domu i już wspinając się po schodach poczułam coś. Dziwne, miękkie, rozdygotane coś. Umiejscowione wyraźnie pomiędzy uszami a palcami u stóp. Czyli wszędzie, gdzie tylko można poczuć drżenie, lekkie wstrząsy i zawirowania. Weszłam do domu, ostatkiem sił odkręciłam butelkę i wypiłam cały litr. Przez chwilę stałam oparta plecami o chłodne lustro, a moje ciało nie wiedziało, co począć z tak gwałtownie dostarczoną spora dawką wody pitnej. Tylko przez chwilę. Zanim odlepiłam plecy od lustra, zorientowałam się, że cały litr wypłynął ze mnie przez skórę. Byłam mokrusieńka. Od wspomnianych wcześniej uszu aż po palce u stóp oblana byłam cieczą, która jeszcze kilka minut wcześniej znajdowała się w butelce.
Czyli jednak ciało ludzkie jest nieszczelne...!
Nie sądziłam, że będę musiała i wcale nie spodziewałam się pełnego słońca.
Pracowałam około pół godziny.
Po tym czasie dokonałam zakupu płynów w sklepie, wróciłam do domu i już wspinając się po schodach poczułam coś. Dziwne, miękkie, rozdygotane coś. Umiejscowione wyraźnie pomiędzy uszami a palcami u stóp. Czyli wszędzie, gdzie tylko można poczuć drżenie, lekkie wstrząsy i zawirowania. Weszłam do domu, ostatkiem sił odkręciłam butelkę i wypiłam cały litr. Przez chwilę stałam oparta plecami o chłodne lustro, a moje ciało nie wiedziało, co począć z tak gwałtownie dostarczoną spora dawką wody pitnej. Tylko przez chwilę. Zanim odlepiłam plecy od lustra, zorientowałam się, że cały litr wypłynął ze mnie przez skórę. Byłam mokrusieńka. Od wspomnianych wcześniej uszu aż po palce u stóp oblana byłam cieczą, która jeszcze kilka minut wcześniej znajdowała się w butelce.
Czyli jednak ciało ludzkie jest nieszczelne...!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

