 |
| wrzuta.pl |
- Wybraliśmy się wczoraj w trójkę z młodszą córką na spacer. Nad rzekę. Wśród drzew. Że niby jesień taka piękna i niedobory tlenu czas uzupełnić. Chcieliśmy pochodzić w innej przestrzeni niż mieszkamy, więc zapakowaliśmy się w samochód i huzia na Józia - jedziemy na spacer. Bóg czuwał nade mną i szepnął mi na parkingu, żebym usiadła w samochodzie z tyłu, obok córki. Gdy byliśmy już w 80% dojechani na miejsce, zauważyłam, że w botkach córki znajdują się bose stopy. Po wnikliwej analizie sytuacji okazało się, że nasze dziecko, dbając o estetykę i podążając za modą, wskoczyło w wąskie spodnie długości "po bardzo młodszej siostrze" i skarpetki stópki, które składają się z pokrowca na palce i niskiego krawężnika wokół pięty. Reszta goła. Temperatura na zewnątrz nie zachęcała do biegania z gołymi pęcinami. Oj, nie...
- Wróciliście?
- Nie. Zdjęłam swoje skarpetki, dałam córce, a ja na spacerze miałam bose stopy w butach. Na szczęście moje nogawki były na tyle długie, że mogłam je wcisnąć w buty, więc nie świeciłam nagością w szuwarach. Choć uczciwie przyznać muszę, że to skarpetki pełnią kluczową rolę w utrzymaniu ciepłoty stóp. Kluczową...
- Domyślam się, że dzisiaj jesteś chora.
- No właśnie, to jest najbardziej zadziwiające. Dziś rano mój mąż i młodsza córka obudzili się przeziębieni od stóp do głów. A ja nic.