Dziś jest gorzej.
Cholerny dzień, wypełniony cholernymi myślami. Dołującymi i odbierającymi chęć życia.
- Jak się czujesz, Kalino? - pytam sama siebie.
- Nie umiem oddychać. Zapomniałam jak przepycha się krew w tętnicach. Nie wiem jak produkuje się mówienie i słuchanie. Znowu nie jem. Znowu nie piję.
Mój ulubiony eufemizm: jest całkiem dobrze. Oznacza to, że w moim ciele są jeszcze jakieś narządy, które ostatkami sił jadą na oparach. Teraz do moich komórek dostarczana jest tylko rozpacz. I gniew. I poczucie braku bezpieczeństwa.
Czyli jest całkiem dobrze.