czwartek, 29 grudnia 2016

skończyć

- Skończyłaś?
- Ale co?
- To, co planowałaś skończyć podczas świąt.
- A czy uważasz, że osoba, która planuje skończyć cokolwiek podczas świąt, jest wiarygodna?!
- To na kiedy wyznaczasz sobie kolejny termin?
- Na po świętach.
- A bliżej?
- Bliżej się nie da.

czwartek, 22 grudnia 2016

nieprzytomności

- Będę przygotowywać w tym roku podwójny zestaw potraw wigilijnych.
- Dlaczego?
- Bo te najsmaczniejsze potrawy przygotowałam wczoraj i już dzisiaj rano widzę, że do Wigilii ich nie wystarczy. A bigos, którym mieliśmy się napychać do nieprzytomności podczas świąt, nie dotrwa prawdopodobnie nawet do piątku...
- Może zmienicie tradycję i będziecie mieli wigilijny tydzień, a nie wieczór. Moglibyście wówczas jeść te potrawy z czystym sumieniem już od wczoraj.
- A innym gościom opowiemy, jak smakowały? Właściwie... Wigilia to wieczerza pełna miłości i życzliwości. No przecież nas nie zabiją w taki dzień!
- Powiesz wszystkim, że co prawda narodził się Jezusek, ale Silna Wola umarła...

poniedziałek, 19 grudnia 2016

widniej

Zrobione latem... :-(
- Zrobiło się jakoś cieplej i widniej.
- Włączyłam rano kaloryfery w całym domu. To dlatego.
- A widniej? Też coś włączyłaś.
- Nie, ale to miłe, że masz o mnie takie wysokie mniemanie.

niedziela, 18 grudnia 2016

hamowanie

chodzą słuchy, że oni lubią zimę...
- Wracałam w nocy do domu. Ulice nieomal puste, wszędzie pulsujące światła. Na ulicach cudowny, gładki, jednolity lód. Widać było charakterystyczne błyszczenie asfaltu, a na każdym zakręcie i na każdym skrzyżowaniu należało uważać, żeby tył samochodu nie wyprzedził przodu. W tych warunkach musiałam skręcić w małą uliczkę, położoną nieco w dole w stosunku do głównej drogi. Już kilkadziesiąt metrów wcześniej zaczęłam się przygotowywać do manewru skrętu pod kątem prostym, na dodatek w dół. Hamowanie silnikiem nie było bezzasadne. I w tym momencie w miejscu, w które właśnie zamierzałam wjechać, pojawiła się taksówka, wyjeżdżająca pod górę na główną drogę. Kierowcy udało się zatrzymać na podjeździe - widocznie miał dużo szczęścia. Celując we właściwy pas ruchu oniemiałam, gdyż nagle przede mną otworzyły się drzwi taksówki i z siedzenia za kierowcą zaczął wysiadać mężczyzna. Otwarte drzwi znajdowały się idealnie na moim torze jazdy. Nogi mężczyzny również. Hamowanie nie wchodziło w grę. Udało mi się tylko zatrąbić. Pasażer taksówki nie mógł być aż tak pijany, na jakiego wyglądał i zdążył przymknąć drzwi. Zmieściłam się i przejechałam milimetry od niego. Gdy go minęłam, spojrzałam we wsteczne lusterko i zobaczyłam, że zdenerwowany wymachuje w moją stronę. Sądzę, że życzył mi wszystkiego najlepszego.          Wydaje mi się, że gdy wrócił do domu powinien zrobić sobie porządnego drinka i wznieść toast za to, że ma nogi w komplecie. Drinkiem z lodem.

czwartek, 15 grudnia 2016

uznaniową

- Zaczyna się wpisywanie proponowanych ocen semestralnych w szkołach. Takoż i dzieje się w szkole mojej młodszej córki. Zaczęło mnie zastanawiać, jakie są kryteria oceniania, bo moim zdaniem nauczyciele wpisują oceny semestralne z kapelusza. Sprawdziłam statut szkoły. I cóż znalazłam? Ocena semestralna i roczna nie wynikają z ocen cząstkowych. Do diabła! Ocena semestralna jest oceną uznaniową? Nie trzeba się starać przez cały semestr? Czemu służą wagi ocen, skoro nie bierze się pod uwagę średniej? Wystarczy, żeby nauczyciel uznał? Od razu przychodzą mi na myśl wszystkie sytuacje, które powodują wpisanie wyższej oceny...

Czy w szkołach Waszych dzieci też tak jest?

edukacyjnej

wyborcza
- Pani dobrze ci poprawiła. "Ponieważ" pisze się przez 'ż', tak samo jak 'aż', 'żeby' i 'że'.
- Ale pani mówiła, że końcówkę -arz i -erz pisze się przez "rz". Na przykład 'lekarz' i tancerz'.
- Nie zawsze. W zawodach pisze się przez "rz", ale w innych wypadkach musisz się zastanowić.

Minęły 2 (słownie: dwa) dni.
- Pani na sprawdzianie zaznaczyła mi, że wiatromierz i deszczomierz pisze się przez "rz", a przecież to nie są zawody. O co tu chodzi? Najpierw pani mówi, że "-arz" i "-erz" pisze się przez "rz, potem zmienia zdanie na "ż", a po dwóch dniach znowu wraca do "rz"?

Posłowie (jak to okropnie brzmi w każdym kontekście):
Zastanawiam się nad napisaniem petycji do ministry edukacyjnej, żeby zamiast reformować szkolnictwo, zreformowała ortografię: wszystko przez ż, h i ó. Bo jeszcze jedna kartkówka z ortografii i stracę cały ałtorytet u dźecka.

środa, 14 grudnia 2016

Manggha

Panoramy.sferyczne
- Jedno z bardziej traumatycznych przeżyć to wizyta w Muzeum Manggha w Krakowie. Najpierw zwiedzaliśmy wystawę poświęconą współczesnemu podejściu do sztuki szycia kimon. Dwa kimona można było przymierzyć, więc naturalnie natychmiast ubrałyśmy się w nie z córką. Zachciało nam się zdjęcia. Pstryk i zobaczyłyśmy, że cały efekt japońskości psują moje okulary przeciwsłoneczne, które miałam założone na włosach. Gdzie kimono, a gdzie okulary?! Zdjęłam je i schowałam w wielką kieszeń, znajdującą się w rękawie kimona. Oczywiście po chwili zdjęłam z siebie kimono, nie wyjmując z niego okularów. Jakże zdziwiona musiała być następna osoba, przymierzająca kimono, gdy zorientowała się, że w komplecie do przymiarki są również markowe okulary przeciwsłoneczne... Potem poszliśmy oglądać jako jedyni widzowie projekcję filmu o młodej parze Azjatów, którzy bezustannie zastanawiali się nad swoim życiem seksualnym i omawiali je z najgłębszymi detalami (serdecznie dziękuję paniom z obsługi muzeum, że nie poinformowały nas, że film przeznaczony jest dla widzów bardzo pełnoletnich...). A potem obejrzeliśmy wystawę realistycznego malarstwa, poruszającego tematykę wykonywania kar śmierci. Jednym zdaniem: ideał wycieczki dla rodziny z niedużymi dziećmi.

wtorek, 13 grudnia 2016

szyjącego

unicef (laleczki są tylko dwie: z prawej i lewej)
- Co roku w szkole, trochę przed świętami, odbywa się charytatywna licytacja szmacianych laleczek. Laleczki szyje się według wzoru, w domu, przy znacznym udziale mam, babć, cioć i profesjonalnego sprzętu szyjącego. Każda laleczka musi mieć nadane imię i podany kraj, w którym mieszka. Nasza ubiegłoroczna laleczka miała na imię Jumi i pochodziła z Japonii. Tegoroczna laleczka była już wybierana według nieco innych kryteriów. Żadnych skomplikowanych strojów narodowych, żadnych piętrowych koafiur. Wybór padł na Nepal. Zatem od rana szyję laleczkę, która będzie ubrana w różową sukienkę i omotana czerwoną chustą, jak na rdzenną Nepalkę przystało. Podczas licytacji cena wywoławcza każdej laleczki to 10 zł.
- Sama to szyjesz i jeszcze musisz za to zapłacić 10 zł?
- Jakie 10?! W zeszłym roku wylicytowałam sama ze sobą 30! Licytacja była bardzo zacięta, bo podbijałam cenę dopiero w ostatniej chwili! Na szczęście w porę zrezygnowałam i nie musiałam zastawiać obrączki...

Ps. Na prośbę PwS: zdjęcie naszych laleczek (chłopiec został wykonany przez inne dziecko, ale nikt z rodziny nie stawił się na licytacji, więc jakos tak się stało, że trafił do nas ;-) ).

poniedziałek, 12 grudnia 2016

byłam

yougo
- Pokaż jeszcze raz to zdjęcie! Nie to! Poprzednie! Ja tu byłam! Na sto procent tu byłam!
- Jak to? Nie mogłaś tu być, bo to są przecież Wyspy Zielonego Przylądka!
- Jakiego zielonego?! Co ty gadasz?! Poznaję to morze! Identyczne było w Świnoujściu, tylko ludzi na plaży było wtedy znacznie więcej, piasek był może trochę bardziej pomarańczowy, ale to kwestia aparatu i nie widziałam tych chatek z trzciny. Reszta - dokładnie tak samo! Tylko że w Świnoujściu były wtedy straszne upały...

sobota, 10 grudnia 2016

wirusem

almanach cukierniczo-piekarski
- Bakterie są żywymi organizmami. Ich ciało składa się z komórki, w której mają wszystko, co jest potrzebne bakterii do życia. Wirusy natomiast nie są żywymi organizmami. To kilka substancji chemicznych, które różnymi nielegalnymi metodami namawiają nasze prywatne komórki, żeby produkowały kolejne wirusy. Przy tym dochodzi do wypadków przy pracy, nasze komórki się niszczą, psują, nie działają jak trzeba, a wirusom wszystko jedno. Chcą być tylko namnożone. Resztę mają w wirusowej... no powiedzmy sobie uczciwie... dupie. Bakteriami zarażamy się, gdy one nas zaatakują osobiście. Pojawiają się drogą lotniczą, albo naziemną, albo metodą bezpośredniego wtargnięcia do naszej paszczy, na przykład wraz z zepsutym salcesonem. Wirusem natomiast możemy się na przykład zarazić, rozmawiając z kimś chorym przez telefon.
- Co ty gadasz?! Przez telefon?!
- A jeśli wczoraj rozmawiałam z Basią przez telefon, a jej syn był chory, a dzisiaj ja jestem chora, to jak się niby od niego miałam zarazić? Tylko przez telefon!

PS. Słowo harcerza, że zdjęcie które tu umieściłam naprawdę pochodzi ze strony o nazwie Almanach cukierniczo-piekarski. Podaję tę informację przed świętami, żeby każdy miał czas przemyśleć, czego uczą przyszłych cukierników i co mieszka w makowcu (podejrzewam, że ten w kształcie maczugi), co w torcie (ten z nogami - to pewne), a co w placku ze śliwkami (waham się pomiędzy kuleczką w kropki a brylancikiem...). Ten o kształcie kupy na pewno mieszka... Sama nie wiem w czym ;-)

piątek, 9 grudnia 2016

społecznościowych

wikipedia
- Wywiesiłam kulki dla ptaków. Przez pierwsze tygodnie przylatywały nieliczne sójki, sroki i sikory. To, co dzieje się teraz, jest najlepszym dowodem na istnienie u ptaków mediów społecznościowych! Zaczynam się bać, czy balustrada nam się nie odkształci, jak zaczną przylatywać kondory, strusie i wymarłe przed laty dronty dodo...

łazienkowa

- Myłam córce włosy. Siedziała tyłem do mnie w wannie, a ja usiłowałam spłukać tryliony bąbelków, które bezustannie pojawiały się na jej głowie. Szum prysznica, specyficzna, łazienkowa akustyka, otwarte drzwi w celu choćby minimalnego zmniejszenia zamgławienia, zmęczenie, perspektywa półgodzinnej ekwilibrystyki suszarką i nagle słyszę:
- Mamo, co to jest show girls?
Gdy już złapałam równowagę moralną, rozpoczęłam wnikliwe wyjaśnianie, jak to niektóre panie w celach zarobkowych, a wtedy jacyś panowie, a tymczasem atrakcyjne ciała... I gdy już dochodziłam do sedna sprawy, nagle do łazienki wbiegł mój mąż. Zdyszany, nieco spocony, z rozwianym włosem.
Odsunął mnie od prysznica zanosząc się ze śmiechu i wystękał:
- Ona pytała o shoulders.

prezent

bałtycka biblioteka cyfrowa
- Czy to nie jest dziwne, że pralka postanowiła zakończyć z nami współpracę właśnie teraz?
- Mam nadzieję, że to nie ty w liście do św. Mikołaja napisałaś, że chcesz pralkę?!
- Właściwie nie... Napisałam tylko, że chcę duży i drogi prezent.
- No to teraz już wiemy, kto jest winny. Nie można było napisać: komplet długopisów żelowych?!

środa, 7 grudnia 2016

główkę

- Kolega opowiadał, że jego sąsiad przyniósł zdjęcia z porodu swojej żony. Najpierw okazały brzuszek, potem śpioszki i buciki, puste łóżeczko, spoglądanie na zegar,
kidspositove.bloblo.pl
samochód, izba przyjęć, jazda windą, numer sali i wreszcie ta-dam poród w pełnej kresie i całej okazałości bezpruderyjnego podejścia do tematu.
- A czy ta żona o tym wie?
- Że urodziła?
- Nie. Że jej mąż prezentuje swoim znajomym główkę własnego dziecka, gdy jeszcze nie było autonomiczną jednostką?
- Myślę, że ona robi tak samo. W dzisiejszych czasach ludzie nie dobierają się na podstawie zgodności charakterów, tylko zgodności prywatnych zdjęć, umieszczanych w sieci...

narzekać

- To jest skrajna niesprawiedliwość. Nie dość, że jest zimno, mokro i wietrznie, to jeszcze te mgły...
gazeta.pl
- Mgły są darmowym dodatkiem do grudnia,. Oprócz śniegu, ślizgawicy, mrozu i szronu są mgły, żebyś mogła z czystym sumieniem na wszystko narzekać.
- Wolałabym narzekać bez mgieł. I wolałabym narzekać na śnieg, niż na deszcz!
- Wolałabyś śnieg?
- Boże, nie! Wróć! Żaden śnieg! Deszcz! Już zdecydowanie wolę deszcz i mgły!
- No widzisz, jaka z ciebie szczęściara! Masz co chcesz!

wtorek, 6 grudnia 2016

internetowy

- Mamo, a może dasz mi swój login oraz hasło i ja ci dokończę te zakupy? Wtedy będziemy miały pewność, że zamówienie jest złożone.
globtroter.pl
- No cudowny pomysł. Oto login i hasło.
- I jeszcze adres sklepu.
- Jaki adres sklepu? Przecież ja to robię przez internet.
- Adres sklepu w internecie.
- Kalinko, ty mówisz do mnie tak, że ja tego nie rozumiem.
- W takim razie powiedz mi, co wpisujesz w google, żeby ci się ten sklep pojawił.
- Nie pamiętam dokładnie. Otwieram komputer i ten sklep mi się od razu sam pojawia.
- Mnie się on nie pojawi. Muszę wiedzieć, jak on się nazywa.
- Ale dlaczego ci się nie pojawi? Włącz komputer, wejdź w internet i wpisz w google "sklep internetowy"!

czwartek, 1 grudnia 2016

reklamach


o, takie (luxuryblog)
- Wiem, że sto razy już było o reklamach w internecie. O tym, że wystarczy raz wejść na stronę z tabletkami na porost zębów, żeby być nękanym reklamami o tematyce zębotwórczej przez długie tygodnie.
Zdarzyło mi się nawet tłumaczyć mamie, żeby nie mówiła wszystkim, jakie reklamy jej się pokazują, bo to mówi wiele o tym, jakie strony w internecie przegląda, a nie każdy musi wiedzieć, że w szopce na narzędzia pojawiły się myszy...
Wszystko to wiem.
Ale... Ale od kilku dni jestem bombardowana reklamami miedzianych garnków za około 7000 zł każdy. Garnki są istotnie piękne, błyszczą jak patelnia do smażenia powideł w domu babci Kasi, ale ich obecność na ekranie mojego laptopa mnie zadziwia. Nie wchodzę na żadne strony garnkowe, nie kupuję sprzętu kuchennego przez internet, nawet o tym nie myślę...
Owszem, powiedziałam niedawno mojej kuzynce w Warszawie, że ma ładny garnek żeliwny, ale laptop był wtedy w drugim pokoju! Wyłączony! Naprawdę nie mógł usłyszeć!

środa, 30 listopada 2016

życiowe

meczyki.pl
- W taką pogodę jak dziś zamierają mi podstawowe funkcje życiowe. Przede wszystkim zaczyna nawalać termoregulacja i ośrodek sytości w mózgu. Skutkuje to bezustannym wrażeniem wszechprzenikającego zimna i ciągłym poczuciem, że "może bym coś zjadła". Oba te stany cechują się nienasyconością i nieskończonością. Bez względu na to, jak bardzo uda mi się wygrzać w wannie albo pod kołdrą, za chwilę znowu jest mi zimno. I bez względu na to, ile kanapek z kozim wędzonym serem zjem (rekord to 6,5) i tak nie czuję się najedzona. Zaczynam nawet obawiać się, że czynność związana z wpychaniem w siebie pokarmu przestała już nosić znamiona jedzenia, a jest to czyste, żywe i niczym nieskażone obżeranie się. Sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że teraz całymi dniami pracuję, czyli siedzę w domu i jem. Przy tym wykonuję pewną pracę intelektualną, która jednak zdecydowanie zajmuje mi mniej czasu niż przygotowywanie i pożeranie kanapek z serem*.

*- ser kozi naturalnie wędzony, pachnący dymem z ogniska, rozsmarowujący się na kanapkach, o idealnej konsystencji, no coś okropnego...

wtorek, 29 listopada 2016

pajęczynie

Artsrebro
- Nieścisłości języka polskiego drażnią na każdym kroku. Trzyletni synek znajomych rzucił się na ziemię, walcząc o honor, gdy rodzice próbowali go przekonać, że pająk mieszka na pajęczynie. On twierdził, że na pajączynie. Rodzice się nie rzucili na ziemię, bo i tak nie mieli żadnych argumentów, żeby wyjaśnić, dlaczego ktoś w zamierzchłej przeszłości, kto nie znał się na logice, ustalił pewne zasady. A właściwie ich brak.
Słowo "zamierzchła" też wydaje się mocnym nadużyciem. Rozumiałabym, gdyby brzmiało ono "zapoprzednia".

poniedziałek, 28 listopada 2016

kruchutko

W głowie się nie mieści
Ona uwielbia dowiadywać się, że mam problemy. Pyta tak długo, aż może się do czegoś przyssać i drąży temat do momentu, gdy znajdzie jakąś wadę. Na przykład:
- I co, kruchutko z pracą?
- Nie, właśnie świetnie mi idzie. Skończyłam teraz cztery projekty i zaczynam wreszcie ten największy.
- To pewnie przemęczona jesteś?
- Ja to lubię, więc nawet jeśli mnie to męczy, to robię to z radością.
- Ale kasy pewnie z tego dużej nie ma?
- No wiesz... Szału nie ma, ale jakoś daję radę.
- To jak tyle pracujesz, to pewnie czasu dla dzieci nie masz?
I tak dalej, i tak dalej...

Prawdziwych przyjaciół poznaje się po tym, jak znoszą nasze sukcesy.

energetyczne

- Są ludzie, którzy wysysają ze mnie całą energię. Sprawiają, że pękają mi komory w mózgu. I nawet jeśli wiem, że to wampiry energetyczne, nie umiem się przed tym bronić. A po każdym spotkaniu wpadam w stupor, próbując dojść do siebie.

Dreamstime
- Poczytaj sobie o tym, jak się przed tym ochronić.
- Czytałam. I ja to już wiem!
- Jak?
- Unikać!
- To dlaczego nie unikasz?
- Bo nie mogę!
- A, to jednak lepiej poczytaj jeszcze raz...

środa, 23 listopada 2016

świeczkę

wkaliszu.pl
- Co roku jesienią, w jakiś ładny, słoneczny dzień jedziemy do rodzinnego miasta moich rodziców, żeby zapalić świeczkę na grobach przodków. A że przodkowie pochodzili z najróżniejszych zakątków świata i zapuścili korzenie w jednym miejscu na skutek perturbacji historyczno-wojennych, ich groby znajdują się na najróżniejszych cmentarzach.
     Cmentarz prawosławny, uznany za zabytek, niszczeje w ciszy i spokoju, zamknięty na klucz przed młotkami i sprayami zwiedzających. W zeszłym roku pewien pan z kamerą w ręku podszedł do mnie, gdy stałam przed grobem mojego dziadka, i opowiedział, że filmuje to miejsce o różnych porach dnia, ponieważ dostał zlecenie na przygotowanie tła do mrocznych gier komputerowych. Taka kolej rzeczy...
     Cmentarz ewangelicki, zarośnięty cudnymi bluszczami, wygląda coraz bardziej jak skansen miniatur. Przecudnej konstrukcji groby, pozbawione wszelkich metalowych elementów, przypominają kamienice, zameczki, wiejskie domy i baszty. Krzyże już dawno zasiliły okoliczne skupy złomu.
     Stary cmentarz katolicki wygląda jak skrzyżowanie włoskich uliczek z cmentarzem na Rossie, a retuszowane fotografie straszą czerwonymi ustami i błękitnymi oczami.


    

poniedziałek, 21 listopada 2016

homeopatię

metlab.pl
- Wierzysz w homeopatię?
- Nie.
- Dlaczego?
- Nie wiem. Nie wierzę i już. Ale kiedyś brałam coś homeopatycznego i pomogło.
- To dlaczego mówisz, że nie wierzysz?
- Bo w to się nie da wierzyć. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że homeopatia nie ma prawa działać.
- Ale sama mówisz, że działa.
- Ale nie wierzę.

niedziela, 20 listopada 2016

kilometrów

digart.pl
- Przecież na wyświetlaczu pojawia ci się informacja, ile kilometrów możesz jeszcze przejechać.
- I pojawiła się. 44. Po dwóch kilometrach było już 32, a po dwóch kolejnych 27. Potem zamiast kilometrów pojawiła się uspokajająca linia, zupełnie jakby pacjent zmarł...
- I co zrobiłaś?
- Zjechałam na najbliższy parking i tam czekałam na męża. Naturalnie znajdowałam się w takim miejscu, że aby do mnie dojechać, mąż musiał pojechać ponad 40 kilometrów dalej, bo nie ma wcześniej zjazdu z autostrady i nie mógł zawrócić. Dzięki całej tej imprezie ja spędziłam godzinę w zimnym, ciemnym samochodzie, a mąż zrobił sobie 100-kilometrową wycieczkę. Do pozytywów należy zaliczyć, że już włożyłam koc do bagażnika. I butelkę z wodą mineralną. I wiem także, że należy wozić ze sobą jakąś książkę. Najlepiej taką, której nie ma się ochoty czytać, ale którą przeczyta się w sytuacji awaryjnej. No i najlepiej jeździć wyłącznie latem, bo gdy temperatura dochodzi w porywach do plus 4, wieje wicher stulecia, a z nieba bezustannie ktoś wylewa wiadra wody, czas płynie wolniej... Dużo wolniej... A zwalnia jeszcze bardziej, gdy w zupełnej ciemności parkuje obok ciebie czarne audi, wysiada z niego czterech bardzo rozrośniętych panów w krótkich kurteczkach i dresowych kapturach i zaczynają przepakowywać coś w bagażniku. Miałam początkowo wrażenie, że robią dla mnie miejsce...

piątek, 18 listopada 2016

dyktando

- Z czego było dyktando?
- Z wielkiej litery i przecinków.
- I co, stawiałaś przecinki?
- Tak. Nawet częściej niż wielką literę.

czwartek, 17 listopada 2016

stworzenia

Dwie dziewczyneczki robią plakat pt. "Dzieło stworzenia".
Dla jasności dodam, że nie chodzi o to, co zrobiło jakieś stworzenie, tylko tematem jest stworzenie świata.
Na brystol wielki jak pustynia Gobi naklejają fotografie piesków, kotków, wydr, słoni i zebr.
- A może lepiej coś narysujecie, zamiast tak naklejać?
- Nie można.
- Na pewno można. Wasze rysunki są o wiele ładniejsze niż te zdjęcia z gazet.
- Pani od religii powiedziała, że nie wolno rysować, bo to mają być dzieła stworzone przez Boga, a rysunek nie jest dziełem Boga.

Po dogłębnej analizie powyższego problemu dochodzę do wniosku, że zdjęcie katechetki nie mogłoby się znaleźć na tym plakacie.

środa, 16 listopada 2016

misji

www.tech.pl
Ostatnio dostaję takie maile:

Szanowni Państwo,

zapraszamy firmy z całej Polski do udziału w kolejnej misji gospodarczej do Iranu, która odbędzie się w dniach: 18 - 25 lutego 2017 roku. W trakcie naszej misji do tego bogatego w możliwości i pieniądze kraju, odbędziemy spotkania B2B (Business to Business ) w najważniejszych ośrodkach gospodarczych Teheranie i  w Tebrizie. 
Szczegóły programowe wraz z kosztami znajdziecie Państwo na naszej stronie pod linkiem....



i zastanawiam się, co sobie myśli taki automat, wysyłający do mnie tego typu maile...
Bo co ja sobie myślę, gdy je widzę, nie nadaje się do zacytowania.


poniedziałek, 14 listopada 2016

mgle


- Jechałam na spotkanie na 9.00. Wyszłam z domu o 6.00, bo miałam do pokonania pewien dystans, a żeby dobrze przygotować się do spotkania, chciałam być na miejscu pół godziny wcześniej.
Na parkingu okazało się, że mój samochód pokrył się warstwą lodu. Lód był typu sklejającego, co spowodowało, że drzwi otworzyły się po znacznym szarpnięciu.
Uruchomiłam silnik i rozpoczęłam poszukiwania skrobaczki do szyb, która przecież gdzieś być musi...Minęło 10 minut... Jako kobieta, która żadnej pracy się nie boi, oskrobałam szyby opakowaniem od płyty CD z muzyką jakiejś hiszpańskiej divy. Dla spokoju ducha nazwiska nie pomnę.
tapetus.pl
Wyjechałam z parkingu po kolejnych 8 minutach (płyta CD nie jest idealną skrobaczką...), zapominając o oskrobaniu kamery cofania...
Dotarłam w nieziemskiej mgle na stację benzynową. Tam okazało się, że nie działają drzwiczki od wlewu paliwa. Telefon do męża rozwiązał problem połowicznie - musiałam kupić rozmrażacz do zamków, wypsikać szczeliny wokół drzwiczek i odmówić modlitwę do św. Autostradiusza. Modlitwa pomogła po około 10 minutach i udało mi się zatankować. Z pełnym bakiem wyruszyłam dalej, słuchając uważnie pani z nawigacji.
Ślizgawica i mgła jak w Londynie czasów Kuby Rozpruwacza nie ułatwiały zadania. Po półtorej godzinie jazdy przestałam babie od nawigacji ufać, gdyż kolejny raz kazała mi skręcić w drogę, którą można było również nazwać leśnym duktem.
Zatrzymałam się, odpaliłam komputer, sprawdziłam, czy na pewno wstukałam w nawigację dobrą nazwę (ufff..) i na mapie z lat przednawigacyjnych sprawdziłam mniej więcej, w jakich rejonach kraju się znajduję. Na szczegóły nie można było liczyć. Zorientowałam się, że jadę kolosalnym objazdem, zwiedzając po drodze zachodnie połacie kraju, których i tak nie mogłam podziwiać, bo mgła umożliwiała mi widzenie wyłącznie świateł tira jadącego przede mną i nic poza tym.
Dotarłam na miejsce spotkania w ostatniej sekundzie, nie miałam czasu na żadne przygotowania, zdążyłam tylko zrobić siusiu (dziękuję losowi, że nie mam przerostu prostaty) i w tym momencie zaczęło się moje spotkanie.
Trzy godziny?! 116 kilometrów?!

wtorek, 8 listopada 2016

zielnik

ulica ekologiczna
- Mamo, na za tydzień można zrobić zielnik.
- Ale jest listopad i teraz nie da się zebrać zielonych roślin.
- A, to teraz rozumiem, dlaczego pani mówiła, że to dla chętnych...
- A ty jesteś chętna?
- Nie.
- Moja kochana...

poniedziałek, 7 listopada 2016

w balon

- O, kocham, kocham automatyczne tłumaczenia:


lotybalonem.pl
Kobieta w balon zdała sobie sprawę, że stracił. Ona zmniejszona wysokość i widział faceta poniżej. Zstąpiła trochę więcej i krzyknął: " Przepraszam, czy możesz mi pomóc? Obiecałem przyjaciela, chciałbym się z nim spotkać godzinę temu, ale nie wiem gdzie jestem ". człowiek poniżej odpowiedział: " jesteś w balon unosić się około 30 metrów nad ziemią. Jesteś między 40 a 41° szerokości geograficznej północnej oraz między 59 i 60 stopni długości geograficznej zachodniej ".
" musisz być technikiem." powiedział baloniarzem. " jestem " odpowiedziała: " Skąd wiesz?" " więc," odpowiedziałam baloniarzem, " wszystko, co masz mi powiedziała, że to prawdopodobnie technicznie poprawne, ale nie mam pojęcia, co zrobić z Twoich informacji i faktem jest, że Ciągle jestem zagubiona. Szczerze mówiąc, nie byłeś bardzo pomóc. Jeśli cokolwiek, zepsułeś moją wycieczkę z Twoją rozmowę."
Człowiek poniżej odpowiedział, " musisz być w zarządzaniu ". " ja " odpowiedziała na baloniarzem, ale skąd wiesz, że?" " dobrze," powiedział: " nie wiesz gdzie jesteś, albo gdzie ty Jedziemy. Pan żyje, aby tam, gdzie jesteś, ze względu na dużą ilość gorącego powietrza. Obietnica, której nie masz pojęcia, jak utrzymać i oczekujesz, że ludzie pod tobą rozwiązać Twoje problemy. Faktem jest, że jesteś dokładnie w tej samej pozycji, zanim się poznaliśmy, ale teraz jakoś, to moja wina!

Tłumaczył: mgr Automat Facebookowiec





niedziela, 6 listopada 2016

halloweenowego

- Moja córka wraz z przyjaciółką przygotowały się do halloweenowego domokrążenia ze staranną starannością. Wyprodukowały dziesiątki kartek z cytatami z Harrego Pottera, które naklejały na drzwi sąsiadom niewierzącym lub niepraktykującym Halloween.
- Urocze!
- Urocze to było do momentu, gdy przeczytałam jedną z kartek, przyklejonych na drzwi. Napis głosił: "A jeśli się okaże, że jesteś podobny do twojego ojca?".
- Trochę brzmi jak szantaż.
- Pocieszam się tylko tym, że policja nie będzie w stanie ustalić, kto te kartki o nieco szantażującym wydźwięku naklejał, gdyż przebrane za czarownice, dziewczynki będą trudne do zidentyfikowania.
- A napisy na innych kartkach?
- Nie sprawdzałam. Już po tej jednej nie wychodzę z domu po świcie i przed zmierzchem...

czwartek, 3 listopada 2016

malkontentem

barabella.flog.pl
- To nie jest tak, że jestem malkontentem. Ale spójrzmy na sprawę obiektywnie: latem upały są nie do zniesienia. trudno wytrzymać. Większość ludzi pracuje w nieklimatyzowanych pomieszczeniach. Podeszwy przyklejają się do dziur w asfalcie. Jesienią wieje tak, że nie można nabrać i tak zbyt zimnego powietrza w płuca. A do tego leje, więc parasol nieprzydatny. Zimą służby drogowe nie odśnieżają prawidłowo, sąsiedzi zasypują mój samochód, odśnieżając swój, a jak niefortunnie zaparkujesz, to po wyjściu ze sklepu masz auto po szyby zasypane przez pług śnieżny. Kolejna sprawa to polityka. No gdzie spojrzysz, tam...
- A jak się zachowuje, twoim zdaniem, malkontent?
- No marudzi bez przerwy. Ciągle narzeka, Wiecznie niezadowolony Jeszcze humor wszystkim dokoła psuje. I zawsze mu źle. Cokolwiek się dzieje, ten widzi same wady...

wtorek, 1 listopada 2016

hiszpańsku

tvp.info
- Pobito mojego bratanka w autobusie, bo przez chwilę rozmawiał przez telefon po hiszpańsku. Prymitywizm przekroczył już wszelkie granice.
- Pobito go za mówienie po hiszpańsku?
- Padło hasło "Polska dla Polaków", więc podejrzewam, że tak.
- Ale on jest Polakiem!
- Ale widocznie gorszym, bo poliglotą...

niedziela, 30 października 2016

grasują

kolorowanki-joe.pl
- Ludzie kupują bukiety na groby. A złodzieje grasują. I kradną ładne bukiety. I sprzedają je ponownie przed cmentarzem. Akcja powoduje reakcję: sprytni właściciele bukietów niszczą je farbą w sprayu, albo przyczepiają łańcuchem do grobu.
- Stawiają na grobach od razu zniszczone bukiety?
- Albo przyczepiają je łańcuchami do krzyża.
- Wkręcasz mnie?
- Niestety...

sobota, 29 października 2016

muzyczkę

forsal.pl
- U sąsiadów z naprzeciwka jest remont.
- U których?
-  Nie wiem.
- A skąd wiesz, że mają remont?
- Od siódmej rano słyszę muzyczkę, ustawioną na cały regulator.
- Jaką?
- Hela, la la la la, masz we mnie przyjaciela, la la la la, twój uśmiech mnie ośmiela, la la la la, me serce cię rozbiera, la la la la.
- Dużo tego zapamiętałaś?
- Nie zapamiętałam. To był przykład. Wielka improwizacja. Fristajl.
- No widzisz... Muzyka ekipy remontowej odkryła w tobie duszę rapera. Trzeba brać od ży...
- Brać, ale w ciszy!

piątek, 28 października 2016

sznur

pogoda-interia.pl
- Noe miał gorzej. U niego lało przez 40 dni!
- Ale on, do jasnej pogody, nie musiał odwozić dzieci do szkoły! Zanim doszłyśmy do samochodu, wszystkie buty, rajtuzy, spodnie i co tam jeszcze na nas było naciągnięte, nadawało się na sznur.
- Na sznur - będzie to hasło października.

czwartek, 27 października 2016

bez

polki.pl
- Znowu upiekłaś ciasto bez cukru?
- I po co ten oskarżycielski ton? To mnie tylko zniechęci do dalszych prób kulinarnych.
- A może to nie byłoby takie złe...

środa, 26 października 2016

boli


- A możesz mi pomasować to bolące miejsce?
- A gdzie cię boli?
- No gdzieś tu…
- Tu?
- Nie.
- Tu?
- Nie
- Tu?
- Ała, no co ty wyprawiasz!? Zwariowałaś? Chcesz mnie do grobu wpędzić!? Przecież to boli! Już mi lepiej nie masuj.
- Jak chcesz. W zasadzie nawet nie zaczęłam, tylko na razie owocnie zakończyłam poszukiwania bolącego miejsca.
- Owocnie?! Ten owoc to będzie śliwa! Fioletowa! Przemoc w rodzinie! Błękitna linia i czerwona kartka!

wtorek, 25 października 2016

kotowymi


- Kalinko, kochanie, czy gdybyś akurat przy okazji niechcący przejeżdżała obok sklepu z kotowymi rzeczami, to czy nie sprawiłoby ci większego dyskomfortu kupienie, oczywiście tylko jeśli to nie problem, jednego opakowania, jeśli nie jest za ciężkie, granulek do kuwety?

Po dwóch godzinach, stojąc na wycieraczce Kalina przekazuje swojej rodzicielce paczkę pierwszej jakości kuwecich granulek. Mama uśmiecha się od ucha do ucha.

- Och, bardzo ci kochana Kalinko dziękuję. Jakbyś jeszcze raz przejeżdżała obok tego sklepu, to jeszcze kup kocia karmę. Tę co zawsze.
- A dlaczego, mamo, nie powiedziałaś mi o tej karmie od razu?
- Bo nie chciałam, żebyś musiała dźwigać dwie torby. To takie ciężkie...

poniedziałek, 24 października 2016

bose

wrzuta.pl
- Wybraliśmy się wczoraj w trójkę z młodszą córką na spacer. Nad rzekę. Wśród drzew. Że niby jesień taka piękna i niedobory tlenu czas uzupełnić. Chcieliśmy pochodzić w innej przestrzeni niż mieszkamy, więc zapakowaliśmy się w samochód i huzia na Józia - jedziemy na spacer. Bóg czuwał nade mną i szepnął mi na parkingu, żebym usiadła w samochodzie z tyłu, obok córki. Gdy byliśmy już w 80% dojechani na miejsce, zauważyłam, że w botkach córki znajdują się bose stopy. Po wnikliwej analizie sytuacji okazało się, że nasze dziecko, dbając o estetykę i podążając za modą, wskoczyło w wąskie spodnie długości "po bardzo młodszej siostrze" i skarpetki stópki, które składają się z pokrowca na palce i niskiego krawężnika wokół pięty. Reszta goła. Temperatura na zewnątrz nie zachęcała do biegania z gołymi pęcinami. Oj, nie...
- Wróciliście?
- Nie. Zdjęłam swoje skarpetki, dałam córce, a ja na spacerze miałam bose stopy w butach. Na szczęście moje nogawki były na tyle długie, że mogłam je wcisnąć w buty, więc nie świeciłam nagością w szuwarach. Choć uczciwie przyznać muszę, że to skarpetki pełnią kluczową rolę w utrzymaniu ciepłoty stóp. Kluczową...
- Domyślam się, że dzisiaj jesteś chora.
- No właśnie, to jest najbardziej zadziwiające. Dziś rano mój mąż i młodsza córka obudzili się przeziębieni od stóp do głów. A ja nic.

niedziela, 23 października 2016

wannie


- Wiesz, że ona ma łupież i pękające pięty?
- Skąd wiesz?
- Byłam u niej w łazience. Takie kosmetyki ma na wannie.
- To straszne...
- Co jest straszne?
- Wczoraj był u mnie K., a w łazience mam klej Corega.
- Po co ci klej Corega?
- Próbowałam skleić dłoń oderwaną od porcelanowej figurki...
- To naprawdę straszne... Rozumiem, że nie pocałował Cię na pożegnanie...

czwartek, 20 października 2016

widać

MDK im K.I. Gałczyńskiego
- Umieściłam zdjęcie na facebooku i nie wiem, czy je widać. Mogłabyś sprawdzić?
- Nie widać. Jest sam podpis.
- No właśnie. Bo wiesz... Wszyscy znajomi lajkują i komentują pod tym zdjęciem, ale zupełnie, jakby go nie widzieli... I wszyscy zostawiają buźki z przymrużonym oczkiem...
- To może już nie umieszczaj tego zdjęcia, bo... No rozumiesz... Jeszcze będą zawiedzeni...
- W sumie to trochę przykre.
- E tam... W dzisiejszych czasach takie sprawy nie powinny nas dziwić. Ani martwić.

poniedziałek, 17 października 2016

pisarza

wp.pl
- Czy pisarze nie powinni brać pod uwagę zdrowia czytelników? Jak można napisać powieść, która staje się moją ulubioną książką, i nie wziąć pod uwagę tego, że powinna być krótka?! I ja teraz muszę wszędzie jeździć z takim ciężarem, bo jakiemuś pisarzowi nie chciało się pomyśleć o gabarytach książki?! I jak duża musi być moja torebka, żebym mogła to tomisko wszędzie taszczyć?! Skrzywienia kręgosłupa, bóle karku, problemy ze stawami... I żadnej empatii ze strony pisarza. Żadnej!
- Przecież ten twój pisarz już nie żyje!
- To go nie usprawiedliwia!

niedziela, 16 października 2016

weekendy

KUKU.pl
- Zimą weekendy są krótsze niż latem.
- W jakim sensie?
- W każdym.
- A, w każdym to tak. Myślałam, że w jakimś innym.

piątek, 14 października 2016

pozamanualnymi

natopie.to
- Dzisiaj sąsiedzi skrobali szyby. Obficie zarośnięte. Jakimś cudem na moim samochodzie warstwa lodu była zaledwie warstewką i poradziłam sobie metodami pozamanualnymi. Zastanowiło mnie natomiast, że pomimo tego, że szyby zostały pozbawione lodu, widoczność była fatalna. Zupełnie jakby ktoś nakleił na cały samochód brudną folię. Po pokonaniu kolejnych zakorkowanych metrów i wnikliwym przeanalizowaniu fizycznych, chemicznych i przede wszystkim biologicznych aspektów oszronienia szyb spojrzałam we wsteczne lusterko. Spojrzałam naturalnie po to, żeby sprawdzić, czy makijaż mi się nie rozmazał. Nie ma potrzeby sprawdzania, czy w samochodzie za mną ktoś z nudów dłubie w nosie, je kanapkę z mortadelą albo gada do siebie i udaje, że to przez telefon... Przekręciłam we właściwą pozycję wsteczne lusterko i spojrzałam sobie w oczy. I wtedy zrozumiałam: to nie szron. Nie jesień. Nie mróz i nie szyby. To okulary. A konkretnie: ich brak... Dlatego widoczność była bardziej niż mizerna, a szyby półprzezroczyste.
- Powinnaś wystosować półtoraminutowe oficjalne przeprosiny.
- Powinnam. Tylko nie wiem do kogo.
- Do obojętnie kogo. I tak nie miałaś szans zobaczyć. A światła na skrzyżowaniu widziałaś?
- A po co mi możliwość widzenia świateł? W korku? I tak podjeżdżałam do skrzyżowania w czterdziestu podejściach...

wtorek, 11 października 2016

mejlowa

- Mama ma nowy komputer. Stary zaniemógł z nieznanych powodów. Teraz mama musi opanować podstawowe czynności, żeby laptop służył jej nie tylko jako podkładka pod szklankę. Pojechałam do mamy i przez 20 minut pokazywałam jej, jak się wysyła maile, chociaż skrzynka pocztowa jest tą samą skrzynką, którą miała w poprzednim komputerze. Nie szkodzi. Po dwudziestu minutach, w czasie których bardzo starałam się nie stracić cierpliwości, mama zanotowała sobie dokładnie, co zrobić, żeby przesłać komuś zdjęcie. Ćwiczyłyśmy wysyłanie maili z załącznikami na moim adresie, więc potem miałam skrzynkę zapchaną najdziwaczniejszymi zdjęciami na świecie. Nie szkodzi. Gdy już czułam, że obie doszłyśmy do porozumienia, że skrzynka mailowa wreszcie otworzyła swe podwoje przed mamą i wysyłanie maili stało się dla mamy prostsze niż robienie na drutach, mama spytała:
- A masz jeszcze chwilkę, bo chciałabym, żebyś mi jeszcze pokazała, jak się wysyła maile?

Przypuszczam, że stary komputer zaniemógł z powodu załamania nerwowego.

sobota, 8 października 2016

prezentować


- Podobno blogi są po to, żeby ludzie mogli prezentować się jako zupełnie inne osobowości, charaktery, persony i nie wiem, co jeszcze. Jeśli ktoś na blogu prezentuje się jako erotoman, flirciarz i seksgawędziarz to podobno w rzeczywistości jest wstydzącą się siebie samej niewinną dziewicą. A jeśli ktoś na blogu kreuje się na spokojną, zrównoważoną i dojrzałą kobietę, to w realu okazuje się rozentuzjazmowanym, niedorosłym facetem o problemach z ADHD. Bardzo mnie to ucieszyło, bo mam nadzieję, że wszyscy umieją czytać ze zrozumieniem i teraz wyciągną wniosek, że w realu jestem świetnie zorganizowaną, zmotywowaną do zdobywania kolejnych stopni kariery kobietą sukcesu w garniturze, czerwonych szpilkach, z idealnym porządkiem w głowie i w torebce.

Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że raczej powinnam być mężczyzną. W szpilkach i z torebką.
I znowu miało być dobrze, a wyszło jak zwykle...

poniedziałek, 3 października 2016

parasol

homebook.pl
- Sądzisz, że od dzisiaj czarny parasol będzie miał wydźwięk polityczny?
- No chyba...

(ostatnie zdanie zaczerpnięto z kultowej bajki o panu Maluśkiewiczu)

środa, 28 września 2016

przeczuciem

- Wsiadłam do samochodu i zauważyłam na wewnętrznej stronie szyby niedużą pajęczynę. Zdarza się, pomyślałam zaskoczona. Jakiś mały, zagubiony pajączek sądził, że znajdzie tu pokarm dla ciała i ducha. Zanim odjechałam, od strony pasażera podszedł do mojego samochodu sąsiad. Otworzyłam okienko, żeby porozmawiać z miłym człowiekiem. On przez chwilę istotnie do mnie mówił, po czym zamilkł, wpatrując się w przestrzeń tuż za moją głową. Niesiona złym przeczuciem, spojrzałam w tym samym kierunku. Tak. To był on. Pająk. Taki wielki. Ach, co ja mówię! Jeszcze większy! Największe bydle, jakie mieszka na wschód od Uralu. I  na zachód. Siedział na szparze od drzwi. Blokował mi tym samym jedyną drogę ewakuacji. W ułamku sekundy znalazłam się poza samochodem (prawdopodobnie udało mi się przecisnąć przez uchylone okienko od strony pasażera, ale nie ma na to dowodów), a sąsiad został przeze mnie wepchnięty w odwrotnym kierunku. A raczej wessało go podciśnienie, które się wytworzyło na skutek mojego wrzasku.
Podsumowując:
1. Pająk nie żyje. 2. Pajęczyna została usunięta. 3. Ja żyję. 4. Sąsiad już nigdy nie podejdzie do żadnego obcego samochodu. 5. Gdy się z kimś rozmawia, siedząc w samochodzie, należy okienko otwierać bardzo szeroko. 6. Albo nosić śliską odzież.

Uczciwość nakazuje mi dodać, że to nie jest moja przygoda. Mojej przyjaciółki. Nie zmieniam narracji na trzecioosobową, bo mam tyle empatii, że czuję się, jakbym sama tam była. To znaczy - nie sama - z pająkiem.

poniedziałek, 26 września 2016

prądu


Rano nie było prądu. Niby nic. Przez kilka dobrych lat ludzkość nie miała prądu i dotrwała do XXI wieku, więc co, ja nie dam rady?! Ja?! Jeśli neandertalczyk dał radę?!

Minęło pół godziny i wszystko, czego tylko dotknęłam, okazywało się być uzależnione od dostawcy prądu...

Przestaję wierzyć w teorię ewolucji człowieka. Bóg stworzył Adama i Ewę. Żaden tam jaskiniowiec, biegający za tygrysem szablozębnym. Jestem w stanie zaakceptować Jezuska w stajence, z jedną, małą żaróweczką przy drzwiach. I z kontaktem, do którego jest podłączona lodówka. Nie ma szans, żeby jakiś człowiek wytrzymał bez prądu dłużej niż trzy kwadranse. Średniowiecze nie istniało.

niedziela, 25 września 2016

degustacji

- Polecamy herbaty zielone, o szczególnych właściwościach. Proponujemy do degustacji herbatę z płatkami róży oraz bardziej aromatyczną, orzeźwiającą herbatę z trawą cytrynową i kardamonem.
   - To ja poproszę tę z różą.
   - A ja tę z kardamonem.
- Oczywiście. Dla pana herbata z płatkami róży. Bardzo proszę. A dla pani z trawą cytrynową. Herbata z trawą cytrynową była parzona jakiś czas temu i już ostygła. Bardzo proszę.

Nadal stoję przed tą panią z rozdziawioną paszczą, mimo że minęło kilka dni...  I trzymam w ręku zimną herbatę.