Mąż Kaliny najprawdopodobniej wyjdzie ze szpitala w najbliższych dniach. Ma zapalenie płuc, ale zajęty jest mały obszar, ładnie zareagował na leczenie, więc czas się pakować. Przyjechał do szpitala w odpowiednim momencie, gdy zapalenie płuc dopiero się zaczęło i nie będzie musiał być poddawany przykrym procedurom. Spośród jego 80 współpacjentów z sali kilku wylądowało pod respiratorem, kilku zostało oddzielonych parawanami, co sugeruje, że jest z nimi gorzej.
Mąż Kaliny rozmawiał wczoraj z panem, który od dwóch tygodni leży na tej samej hali z zapaleniem płuc, obejmującym 40% narządu. Pan ma słabe perspektywy na wyjście do domu na święta. Ciągle jest pod tlenem, kiepsko mu się oddycha i nadal rokowania nie są pewne. Pan podczas rozmowy przyznał się, że żałuje, że się nie zaszczepił, ale sądził, że nie warto.
I to by było na tyle.