piątek, 12 kwietnia 2013

pasta

- Umiesz czytać?
- To jest pytanie z drugim dnem?
- Z drugim dnem to ty zaraz będziesz! Czy ty nie widzisz, że na każdej paście do zębów jest napisane: tubkę stawiać na nakrętce?
- Nie ma żadnej różnicy. Zawsze kładę pastę odwrotnie i jest ok.
- Tak, bo ja zawsze myję zęby po tobie i odstawiam ją prawidłowo.
- Aż taki spisek wywęszyłaś? I wciągnęłaś w niego firmę produkującą pastę i aktora, który odgrywa dentystę w reklamie telewizyjnej?
- Nie filozofuj, tylko odkładaj prawidłowo.
- Czepiasz się, jak bakteria kamienia nazębnego!

sprzątać

- Co wolisz sprzątać: sedes i wannę, czy schody i kurze?
- Jeden mały sedes i jedna nieduża wanna mają się równać ogromnym schodom i kurzom w całym domu?
- Masz prawo wybierać...
- To musi być jakiś gigantyczny spisek! Wybieram schody i kurze!
- Bóg istnieje! Udało mi się! 5 minut mycia i spokój, a ty... Podejrzliwość nie popłaca!

wyglądać

- Lepiej, żebym pofarbowała sobie włosy na blond, czy na rudo?
- A nie możesz po prostu wyglądać jak ty?

toksyny

- Co zjesz na śniadanie?
- Nie będę dzisiaj nic jadła. Postanowiłam, że zrobię sobie jeden dzień oczyszczania organizmu. Tylko woda mineralna i umiarkowany wysiłek fizyczny. Już czuję, jak z moich jelit wydostają sie wszystkie toksyny!
- To straszne! Jeśli coś się teraz wydostaje z twoich jelit, to albo wchłaniasz to do wnętrza ciała, albo... Już chyba wolę, żebyś to wchłonęła...

banalna

- Nie lubię tej kobiety.
- Nikt jej nie lubi.
- Tak? Jestem taka banalna...

kupiłam

- Kupiłam sobie swetr.
- Sweter.
- A skąd ty możesz wiedzieć, co ja kupiłam?

wróżba

- Nie wiesz, gdzie mama trzyma Biblię?
- A coś się stało?
- Podobno jest taka wróżba, że otwiera się Biblię na dowolnej stronie i czyta losowo wybrane zdanie. I to się sprawdza. Taki znak... Rozumiesz?
- Fajne! Biblii nie widzę, ale jest książka kucharska. Też gruba. Spróbuj ty pierwsza! No... I co masz?
- No nie wiem... Chyba jednak powinna być Biblia...
- No dalej! Co masz?
- "Przelać gorącą wodą"...
- No to biegiem do łazienki, nalej sobie gorącej wody do wanny i się wykąp!
- Chyba raczej chodzi o prysznic... No bo nie jest napisane: "wymoczyć", tylko "przelać".
- Faktycznie... No to musisz wziąć prysznic. Widzisz, jednak się sprawdza! Całkowicie!

depresję

- Myślisz, że jak ktoś ma depresję, to czuje się tak bardzo, okropnie, strasznie źle?
- Nie, coś ty! Myślę, że jak ma depresję, to właśnie cieszy się gość, podskakuje na obu nóżkach i śpiewa przed lustrem, udając, że dezodorant to mikrofon.
- Wariatka. Zero zrozumienia.
- Zero inteligencji raczej...

czwartek, 11 kwietnia 2013

tabletka

- Wzięłam tabletkę przeciwbólową, ale wcale mi nie pomogła!
- A skąd ją wzięłaś? Wczoraj przecież połknęłaś ostatnią...
- W kuchni na stole była.
- Te są przeciw biegunce...
- No to miło, że jednak nie pomogła...

masz

- Nie masz czasami moich pojedynczych skarpetek u siebie?
- Nie. Mam tylko pełno swoich pojedynczych..
- Czyli ktoś się włamał i ukradł nam po jednej skarpetce z pary. Zadzwonić na policję?
- Lepiej zadzwoń od razu po karetkę. Po co fatygować zapracowanych policjantów...

ściana

- Ta ściana jest okropna! Może kupimy jakąś ładną farbę i same ją pomalujemy?
- Po pierwsze, nie dogadamy się co do koloru. Po drugie, będziemy się cały czas kłócić podczas malowania. Może już lepiej polubisz ten stary kolor? Będzie taniej i bez awantur...

co

- Co robisz?
- O nie! Ledwo weszłaś do kuchni, od razu same pretensje!

cieszy

- Myślisz, że mama cieszy się, że przy niej jesteśmy?
- No nie wiem... Może lepiej, że nie ma szansy nam tego powiedzieć...

antena

- Sąsiedzi mamy kupili sobie nową antenę satelitarną!
- To nie jest antena satelitarna, tylko bateria słoneczna!
- Okrągła?
- A gdzie ty ją widzisz?
- No tu...
- Ach, to faktycznie antena. Myślałam, że mówisz o tym płaskim na dachu...
- I ty sądziłaś, że ja to pomylę z anteną? Bardzo mnie doceniasz... Nie ma co...

lato

- Mam nadzieję, że tegoroczne lato będzie krótkie, deszczowe i zimne!
- Oszalałaś?
- Nie, ale jak w zeszłym roku modliłam się, żeby było upalne i długie, to ... wiadomo co się stało.

pianinie

- Grasz jeszcze czasem na pianinie?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo już nie potrafię.
- A skąd wiesz, że nie potrafisz, skoro nie grasz?

kupiłaś

- Kupiłaś mi?
- Ale co?
- Nie, proszę Cię! Tylko mi nie mów, że zapomniałaś!
- Nie zapomniałam, tylko nie było twojego rozmiaru!
- Mojego rozmiaru masła czosnkowego???

umrę

- Chyba zaraz umrę ze zmęczenia!
- Jeszcze trochę się powstrzymaj, bo za miesiąc będą tańsze kwiaty!

gdzieś

- Nie widziałaś gdzieś mojego portfela? Leżał tu, na komodzie i teraz go nie ma.
- Nie widziałam...
- Musiałaś go gdzieś położyć, bo był i go nie ma. A u nas w domu tylko ty ciągle wszystko chowasz!
- A nie masz go w tej drugiej torebce? Wczoraj przecież nosiłaś tę małą!
- No tak... O, jest! Ale i tak wszystko chowasz!

kuchnia

- Kupiłam książkę "Kuchnie Świata" i tam, jako tradycyjne polskie potrawy, są wymienione: barszcz ukraiński, ruskie pierogi, ryba po grecku i jajko po wiedeńsku.
- No bo to jest kuchnia świata. Czyli to wszystko, co każdy naród żywcem przeniósł z innych kuchni!
- To dlaczego jako potrawy chińskie są podane sajgonki? Powinny być raczej u Węgrów!

igła

- Bardzo pogorszył mi się ostatnio wzrok. Nie mogę nawlec igły...
- To nie wzrok! Dawniej igły były polskiej produkcji i miały wygodne, duże oczka. Teraz  są produkowane w Chinach,  więc mają wąskie, cieniutkie oczka... Takie dla Chińczyków...
- Budujące! Spodnie też ostatnio muszę kupować w większym rozmiarze. Też przez te chińskie oczy?
- O spodniach się nie wypowiadam, bo one są głównie produkowane w Bangladeszu...

środa, 10 kwietnia 2013

psa

- Chyba sobie kupię psa.
- A nie lepiej wziąć jakiegoś ze schroniska?
- Zobacz, jaka ty jesteś okropna. Od razu uważasz, żę źle robię, bo chcę kupić rasowego, a nie brać jakiegoś zapchlonego kundla...
- Prawdziwa miłość do zwierząt. Nie ma co... Lepiej sobie kup takiego, co rusza głową w samochodzie za szybą. On przynajmniej nie zdechnie z głodu i z eksplozji pęcherza...

Wielkanoc

- Tak mijają te dni... Dopiero co była Wielkanoc, a tu już prawie Boże Narodzenie...
- Co ty gadasz? Przecież jeset kwiecień! Jakie Bożę Narodzenie?
- No dobra... Tak tylko, chciałam zagaić jakąś rozmowę...

klucz

 - Klucz wpadł mi za komodę w sklepie meblowym. Próbowałam ją sama odsunąć, potem poprosiłam sprzedawczynię, potem przyszedł jeszcze ochroniarz i stwierdził, że sie nie da odsunąć, bo komoda jest na stałe przymocowana do podłogi.
- To jak tu weszłaś?
- Ochroniarz otworzył drzwiczki od komody i okazało sie, że tam nie było pleców. Po prostu wyjął klucz...
- Szkoda, że to akurat facet...
- No...

zupa

- Co to jest?
- Nie smakuje?
- Ohyda! Przełknąć się nie da!
- Zupa rybna według tego przepisu, który mi podałaś.
- Właściwie, tylko pierwsze wrażenie jest takie nieprzyjemne... Można się chyba przyzwyczaić...

termin

- I co? Umówiłaś się do ortopedy?
- Nie.
- Dlaczego? Przecież boli cię ta stopa coraz bardziej. Powinnaś iść do lekarza, a nie stękać i utykać!
- Nie.
- Coś cię ugryzło?
- Najbliższy wolny termin jest na listopad.
- No, właściwie do tego czasu to albo ci ta noga odpadnie, albo nauczysz się kontrolować ból. Chyba dobrze, że niepotrzebnie nie zajmujesz miejsca w kolejce.
- Ciekawe, czy termin porodu też musisz ustalać z rocznym wyprzedzeniem...

bilety

- Teraz musisz kliknąć "zamów".
- I co dalej?
- No nie wiem... O, chyba tu: "potwierdź zakup biletu".
- Dobrze, w końcu jakoś nam idzie. Ale jak mam potwierdzić? Przecież tu jest tylko opcja zrezygnowania, a ja nie chcę rezygnować.
- No to kliknij obok.
- Zniknęło. Świetnie. Teraz nie wiemy, czy mamy te bilety, czy nie...
- No nie mamy, bo przecież nie zapłaciłaś.
- Wiesz, ile czasu nam to zajęło? 45 minut! Prawie godzinę siedzimy obie przy komputerze i próbujemy kupić bilety do kina. Czyli w sumie dwie godziny, bo jedna godzina moja, druga twoja. Prędzej doszłabym do tego kina pieszo! To był twój kolejny genialny pomysł. Dwie godziny w plecy! Że też dałam sie przekonać! Już nigdy się nie zgodzę na te twoje nowoczesności! A poza tym...
- To nie były dwie godziny, tylko półtorej.
- Co?
- Siedziałyśmy 45 minut, czyli w sumie półtorej godziny, bo 45 minut dodać 45 minut to półtorej godziny...
- Szkoda, że się nie znasz na obsłudze komputera tak dobrze, jak na zegarku...

wtorek, 9 kwietnia 2013

ospa

- Czy my chorowałyśmy na ospę?
- Ospa ci się nagle przypomniała? Ja chorowałam, ale ty chyba nie.
- Dzieci sąsiadów dzisiaj zachorowały na ospę. A jeśli ja się zaraziłam? Wczoraj u nich byłam...
- To znowu mam pecha! Nie dośc, że w dzieciństwie chorowałam na ospę, to teraz jeszcze będę się musiała tobą zajmować!

świat

- Co to jest ondor?
- A gdzie ty widzisz ten napis?
- No tu, na rondzie.
- To nie jest ondor, tylko rondo. Czytasz od drugiej strony. Świat jest za trudny dla blondynek.
- Ja nie jestem blondynką!
- Fizycznie nie, ale mentalnie...

szybciej

- Dzisiaj miałam ciężki dzień... Rano przytrzasnęłam kabel drzwiami od samochodu. Potem jakiś dureń tak zaprakował, że musiałam wchodzić do auta od strony pasażera. Gdy wchodzilam, to błotem z butów pobrudziłam sobie siedzenie. Oczywiście zauważyłam to dopiero, jak wysiadłam z samochodu. A teraz...
- Przestań. Już skończ ten monolog i od razu powiedz, co chcesz ode mnie.
- Wyprasujesz mi spódnicę?
- Daj. Nie szybciej byłoby samej wyprasować, niż wymyślać te historyjki?

kanapka

- Chcesz kanapkę?
- A z czym?
- O nie! Jeśli uzależniasz zjedzenie kanapki od tego, z czym jest, to znaczy, że nie jesteś głodna!
- No dobra. Chcę.
- To dostaniesz z tym serem, którego nie lubisz. Jak jesteś taka głodna, to nie wybrzydzaj!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

zapamiętałam

- A pamiętasz, jak kiedyś szłyśmy z mamą wzdłuż jakiegoś muru czy czegoś takiego i nagle z bramy wyszedł wielki pies?
- Nie...
- No nie pamiętasz? Taki naprawdę duży, warczący?
- Nie. I co?
- I my zaczęłyśmy krzyczeć, a mama zasłaniała nas przed tą bestią...
- Nic nie kojarzę. Pamiętam tylko, jak kiedyś u ciotki w Kutnie szłyśmy razem z mamą wzdłuż płotu i nagle podbiegł do nas taki śmieszny piesek i zaczął na nas szczekać. Pamiętasz?
- Nie. I co?
- I okazało się, że to jest właśnie pies ciotki, któremu ktoś przed chwilą powiedział, że idą goście i on się tak cieszył!
- A ten piesek miał chusteczkę czerwoną? Zawiązaną na szyi?
- Tak! Tak!
- Bo ten mój, co wyskoczył z bramy to też miał taką chusteczkę. Może to ten sam, tylko źle zapamiętałam?
- To szczęściara jesteś, jeśli wszystkie wspomnienia przechowujesz przerobione na horrory...