środa, 30 grudnia 2015

ubrać

- Co się stało?
- Nie mam się w co ubrać!
- Uff... Już myślałam, że coś się stało i zaczęłaś sprzątać w szafie...

pogrzeb

- Pogrzeb najbogatszego Polaka ściągnął do Poznania mnóstwo gości. Pogrzeb ojca Góry nie musiał nikogo ściągać. Sami przyjechali.

wtorek, 29 grudnia 2015

ewolucja

- Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ewolucja nie zadbała o pewne aspekty naszego życia...
- Na przykład?
- Na przykład gdy wychodzę z wanny, to cała moja skóra przypomina powierzchnię mózgu jakiegoś fizyka jądrowego.
- Ale ty wychodzisz z wanny po półtorej godzinie!
- Szprotka siedzi w wodzie cały Boży dzień i nic takiego jej się nie dzieje!

matematyczny

- Moja koleżanka nie pozwala mi kłaść torebki na podłodze, bo pieniądze z niej uciekają.
- Ze znajomej, z podłogi czy z torebki?
- Twój matematyczny umysł uniemożliwia przygodny kontakt werbalny!
- W sprawie uciekających pieniędzy to nawet wyklucza! Poza zakres wyklucza. Trójkątny nawias i zakolorowane kółeczko na osi. Pamiętasz?
- Nie. Nie i nie. Już wolę te biegające pieniądze. Przy nich przynajmniej czuję, że jakiś obszar mózgu mi się otwiera. Co prawda - ten od osłupienia, ale zawsze coś...

niedziela, 27 grudnia 2015

kontaktują

- Niektórzy znajomi kontaktują się ze mną dwa razy w roku. Sms-owo. W grudniu i wiosną...
- Sejm powinien wprowadzić jeszcze jakieś święta. Może latem?
- Tak. Jeszcze ze trzy święta. Niby dlaczego znajomi mają na mnie oszczędzać?!

piątek, 25 grudnia 2015

film

- Widziałaś film nakręcony przez młodą Polkę? O depresji?
- Nie. A co?
- Chyba mam depresję.
- Obejrzyj film o czymś innym. Może o właścicielu facebooka?
- Jemu się niedawno dziecko urodziło.
- A to nie. Lepiej nie ryzykować.

czwartek, 24 grudnia 2015

pierniczki

narodowa potrawa świąteczna modliszek
- W nowym roku zakładam restaurację dla diabetyków.
- Znowu nie dosypałaś cukru do sernika?
- Nie piekę w tym roku sernika, bo potem mi szkoda wszystko wyrzucać. Upiekłam pierniczki.
- Bez cukru?
- Pomyliłam 40 dkg z 40 g cukru i mamy teraz rozwarstwiające się pierniczki o smaku wytłoczek do jajek.
- Jajka to nie te święta...
- W takim razie mamy pierniczki o smaku chińskich słomianych bombek.
- A, to rzeczywiście przykre.

wtorek, 22 grudnia 2015

bigosu

- Pomyliłam się i kupiłam za mało mięsa do bigosu.
- Nie szkodzi. Będzie prawie wegetariański.
- Jeszcze zrobiłam złe proporcje kapusty i będzie bardziej kwaśny niż normalnie.
- Nie szkodzi. Damy radę.
- I trochę za dużo śliwek dodałam i smakuje powidłami.
- Jeśli ten bigos przekroczy już normę unijną bigosu i zacznie niebezpiecznie zbliżać się swym składem do zupy ogórkowej to mnie uprzedź. Najgorsze jak masz ochotę na jajecznicę, rozbijasz jajko nad patelnią, a tam barszczyk z uszkami.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

prenumeratę

- Rok temu opłaciłam roczną prenumeratę pewnego miesięcznika w firmie RUCH SA.
W marcu zaczęłam nerwowo wiercić się na krześle, zastanawiając się, ile może spóźniać się pierwszy numer.
W kwietniu napisałam do firmy Ruch SA, że nie dostrzegam żadnego ruchu w mojej skrzynce pocztowej. Odpowiedź przyszła uspokajająca - opóźnienia z wydaniem numeru styczniowego mogą sięgać maja (!).
Dzięki Bogu życie toczyło się w kwietniu i maju dość szybko i jakoś przetrwałam do końca maja.
W czerwcu ponowiłam korespondencję z firmą RUCH SA. Po wielu mailach poinformowano mnie, że to czasopismo już nie jest wydawane. Poproszono o podanie numeru konta, na które miałam spodziewać się zwrotu pieniędzy (po 7 miesiącach...).
To dopiero półmetek tej historii.
Kilka tygodni temu zaczęłam od firmy RUCH SA dostawać przemiłe maile z informacja, że jestem ich ulubioną klientką (ha!), że cenią sobie współpracę ze mną (ba!) i zachęcają do przedłużenia prenumeraty o kolejny rok. Śmiałam się z tych maili tak bardzo, że aż mi się zmarszczka na przeponie zrobiła. Uznałam, że poczucie humoru pracowników firmy RUCH sięga zenitu.
Dziś natomiast zadzwonił do mnie pan, który w przemiłych słowach zachęcił mnie do przedłużenia mojej ubiegłorocznej prenumeraty. Spytałam go, czy wie, że to czasopismo nie istnieje. Zakrztusił się okrągłymi zdaniami, które chciał mi jeszcze zaserwować.
Morał z tego taki:
jeśli nie musisz, nie wykonuj ruchu.

przedawkowania

- Nie pamiętam, czy wzięłam rano leki, a bierze się je raz na dobę. Mam teraz wybór: albo umrę z przedawkowania, albo z nieleczonej choroby podstawowej.
- A co to za leki?
- Witaminy.
- Coś takiego... W takim razie lepiej idź na całość. Spróbuj umrzeć z przedawkowania. W dzisiejszych czasach wstyd umierać na szkorbut, a jeśli przedawkujesz witaminy, to może skapnie mi jakieś małe odszkodowanie.
- A na co byś wydała tę kasę?
- Na substytuty diety...

niedziela, 20 grudnia 2015

najbliższej

- Najbardziej lubię skromne wigilie w gronie najbliższej rodziny.
- Ja też. Tylko że u nas w tym roku najbliższą rodziną okazało się być 19 osób.
- Jak to możliwe? Dzieci się wam nie rodzą a jest was coraz więcej?
- Do grona najbliższej rodziny czasami dostaje się u nas drogą pozakoligacyjną.

piątek, 18 grudnia 2015

imieniu

- Od kilkunastu lat zajmuję się kupowaniem prezentów świątecznych w imieniu moich rodziców. Dziadkowie w związku z tym "kupują" najnowsze płyty, sprzęt komputerowy, nowinki sportowe, książki współczesnych pisarzy. I nikogo to nie
dziwi...
- A czemu tu się dziwić? Przecież prezenty przynosi św. Mikołaj, a nie dziadkowie...

czwartek, 17 grudnia 2015

książkę

- Co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Nie płaczę, tylko się troszeczkę wzruszyłam. Czytam książkę i to dlatego...
- Jaką książkę?
- Nie powiem ci.
- No powiedz, obiecuję, że nie będę się bardzo śmiać.
- To jest historia Francuzów, którzy mieszkają w Alpach i pomagają uciekinierom podczas drugiej wojny.
- Niedawno widziałam film dla dzieci w kinie
na podobny temat. "Bella i Sebastian". Ckliwy i przekoloryzowany. Pełen stereotypów i zakłamań. A jaki tytuł ma twoja książka?
- Teraz to już na pewno nie powiem.
- Nie, no chyba nie ryczysz czytając książkę dla dzieci!?
- Nie ryczę, tylko się wzruszam. I tak nie zrozumiesz... Stereotypy i zakłamania - też coś. A jak pies wpadł do lodowej szczeliny to też było zakłamanie?!

choinki

- Może w tym roku kupimy tylko gałęzie świerkowe zamiast choinki? Albo może taką małą jodełkę w doniczce? Żeby nie trzeba było co chwilę sprzątać igieł?
- Przypomnij mi: kto będzie kupować choinkę?
- No ty...
- To już wiesz, kto zdecyduje. Będzie wielka, kłująca choinka z opadającymi igłami.

środa, 16 grudnia 2015

wpadniecie

- Może do nas wpadniecie?
- A jest jakaś okazja?
- Nie...
- Bo dawno nas nie zapraszaliście i zastanawiam się, skąd ta nagła zmiana
- Nie ma żadnej okazji! Po prostu pomyśleliśmy, że moglibyście wpaść, zjemy kolację, posiedzimy przy herbatce...
- A ktoś jeszcze będzie?
- No będą i ci, i tamci... Tylko weźcie ze sobą dowody osobiste, bo zaprosiliśmy też panią, która sprzedaje takie super garnki. Gdybyście się zdecydowali kupić, to wtedy my dostaniemy książkę kucharską za darmo. Oczywiście żadnego przymusu. Pełen relaks. Spotkanie starych znajomych.

receptę

- Pomogły ci te leki?
- Przez kilka dni nosiłam receptę w portfelu i nie było poprawy. Wczoraj przyczepiłam ją na lodówkę i wydaje mi się, że jest trochę lepiej. Jeśli zupełnie mi nie przejdzie, w piątek wykupię leki. Być może okaże się, że będę je musiała nawet zażyć, ale zawsze jest nadzieja, że nie będzie to konieczne.

wtorek, 15 grudnia 2015

pierwsza

- Chcesz iść do łazienki?
- Tak.
- To idź pierwsza, bo ja się chcę wykąpać i to trochę potrwa.
- O, to świetnie. W takim razie idę pierwsza, bo ja też się chcę wykąpać.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

zidentyfikowania

- W celu zidentyfikowania rozmówcy muszę pani zadać kilka pytań. Czy może pani podać ulicę, przy której pani mieszka?
- Nowaka.
- Nowaka ile?
- A może pani mi poda numer, to ja wtedy stwierdzę, czy pani ma rzeczywiście mój adres, czy tylko pani blefuje?
- Dobrze, bardzo proszę. Nowaka 52.
- A, to w rzeczy samej cudownie się składa, bo ja nie mieszkam przy Nowaka. Proszę próbować dalej. Niech się pani nie zniechęca. Nie każdy ma fioła na punkcie własnego adresu.

zawiasach

- Mamo, dzisiaj rozmawialiśmy z panią o zawiasach.
- Nie przypuszczałam, że można o nich cokolwiek ciekawego powiedzieć...
- Tak! Można! Zawiasy zupełnie zmieniają działania!
- A w związku z czym rozmawialiście o zawiasach?
- W związku z kolejnością wykonywania działań. Jak jakieś działanie jest w zawiasie, to ma pierwszeństwo!

sobota, 12 grudnia 2015

zerkając

- W teatrze obok nas siedziała około 7-letnia dziewczynka, chorująca na zespół Dawna. Bardzo się bała, gdy pojawiała się jedna z aktorek - pani w okularach. Za każdym razem, gdy ta właśnie aktorka wypowiadała swoją kwestię, dziewczynka schodziła ze swojego siedzenia, kucała na podłodze i tylko zerkając pomiędzy siedzeniami, sprawdzała, czy jest już bezpiecznie. Gdy aktorka kończyła mówić, dziewczynka natychmiast siadała na siedzeniu i oglądała spektakl. Aż do następnego razu...
- Powinni oddać tej dziewczynce połowę za bilet!
- O, nie! Występowało czterech aktorów - powinni oddać ćwierć.

czwartek, 10 grudnia 2015

jeszcze

- Boli cię jeszcze?
- Jeszcze tylko boli jak wstaję i jak siadam, i jak się nagle poruszę, i jak chcę się schylić, i jak za szybko idę, i jak się przewracam w łóżku na drugi bok.
- A jest jakiś moment, kiedy cię nie boli.
- Chyba nie, ale czuję, że wszystko jest na dobrej drodze.

wtorek, 8 grudnia 2015

bombek

- Ilość bombek i ozdób świątecznych w sklepach jest tak duża, że wydaje się, że wszyscy Polacy mają podczas Wigilii całe domy wypchane od piwnic po sufity sztucznym igliwiem, śpiewającymi Mikołajami i reniferami na baterie...

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Gwiazdora

- Tyle lat mieszkasz w Poznaniu, a nadal na Gwiazdora mówisz święty Mikołaj?
- Myśmy się jeszcze osobiście nie poznali. Gdy będzie okazja przedstawimy się sobie i wtedy dowiem się, jak go wołać przez komin..

przyjemność

- Masochista to człowiek, odczuwający przyjemność w umyślnym zadawaniu sobie cierpień fizycznych lub psychicznych. Taka jest jedna z definicji słownikowych.
- Pasuje do ciebie?
- Do mnie nie. Ale każdego ranka słyszę, jak marudzisz, że budzik już zadzwonił, a przecież sama go sobie nastawiasz!
- Dzięki.
- Jeszcze nie dziękuj. Poczytam inne definicje. Wolisz wszystkie jednocześnie, czy serwować ci po jednej?
- Zacznij od litery "S". Sadysta.

profesjonalnie

- Coraz więcej znajomych biega. Większość podchodzi do tematu profesjonalnie. Najpierw spędzają całe dnie w Internecie, szukając najlepszych butów, spodni, skarpetek, koszulek, majtek, sznurówek opasek na głowę, aplikacji na smartfona, rękawków i nie wiem, czego jeszcze. Potem zaczynają biegać. Ale są też inni, którzy w dresiku, w bluzie i w czapce z reniferem zabierają się do sprawy.
- Rozumiem, że popierasz tych drugich.
- Mam taką dewizę: jeśli chcę zacząć coś robić, dopiero po trzech miesiącach sprawdzam, czy nadal mnie to bawi. Inaczej mówiąc; gdybym nagle teraz postanowiła zrobić kurs pilotażu, to najpierw się zapiszę i pochodzę na lekcje, a dopiero w marcu będę się rozglądać w poszukiwaniu firm, sprzedających małe samoloty...
- Szkoda. Przydałby się samolot już na przerwę między świętami a Nowym Rokiem... Podobno w Andorze są piękne góry, a dojazd tam jest koszmarny...
- W górach ląduje się dopiero po zakończeniu kursu dla zaawansowanych.
- Czyli lecimy na ferie wiosenne? Muszę poszukać sprzętu narciarskiego w Internecie...

niedziela, 6 grudnia 2015

obchodziło

- Radio Maryja obchodziło 24. rocznicę istnienia.
- Ty słuchasz Radia Maryja?
- Nie.
- To skąd to wiesz?
- A jeśli wiem, że Australijskie Towarzystwo Owczarków Pasterskich obchodzi 45 rocznicę istnienia, to znaczy, że jestem owcą?

sobota, 5 grudnia 2015

świętego

- Wierzysz w świętego Mikołaja?
- Nie.
- To dlaczego wystawiasz buty?
- Jestem niewierząca, ale bez przekonania...

piątek, 4 grudnia 2015

przypadkowej

- Mam audiobooki w telefonie: Nienacki "Pan Samochodzik", Jane Austen "Emma", Sarah Blake "Niedoręczony list", "Tysiąc wspaniałych słońc" Khaleda Hosseini . Problem polega na tym, że pomieszała się kolejność wszystkich powieści i ich rozdziałów. Czyli np. słucham 19. rozdział Pana Samochodzika, po nim 34. rozdział Hosseini, a zaraz po nim 3. rozdział "Emmy". I tak całą drogę - 3 godziny w tamtą stronę i 3 godziny drogi powrotnej.
- Mogłaś to ustawić w telefonie. Jakbyś weszła w...
- Nie, nie! Tylko nie to! Po sześciu godzinach słuchania przypadkowej kolejności rozdziałów z czterech tak różnych książek nie mogę się dowiedzieć, że to się da łatwo ustawić!
- A czytała wszystko ta sama osoba?
- Nie.
- To nie narzekaj. Przynajmniej od razu się orientowałaś, że jest zmiana.

czwartek, 3 grudnia 2015

sędziów

- Nie chcę się zagłębiać w politykę, ale czy możesz mi wytłumaczyć:
Jeśli sędziowie muszą być niezawiśli, muszą w swojej pracy kierować się tylko swoją wiedzą i mądrością, to dlaczego każda partia chce mieć "swoich" sędziów w trybunale?
- Cała dyskusja trybunałowa jest najlepszym dowodem na to, że nikt z polityków nie uważa członków trybunału za obiektywnych sędziów... Politycy nawet nie biorą takiej ewentualności pod uwagę...

infekcji

- Wczoraj poczułam, na czym polega cud infekcji wirusowej. Cud mniemany. Otóż usiadłam przed południem do pracy w stanie ogólnego zdrowia, a po godzinie już z trudem podpełzałam do łóżka, żeby ułożyć i przede wszystkich ugrzać wszystko to, co się trzęsło, drżało i szczękało. Cztery godziny snu nie przyniosły należytej poprawy i noc spędziłam wiercąc się jak fryga i żałując, że wieczorem nie chciało mi się wstać i zrobić dwóch zapasowych herbat... Ranek przyniósł w gratisie katar i kaszel, które już same w sobie stanowią dopust Boży.
- Może weźmiesz jakieś tabletki...
- Jakie?
- No nie wiem... To chyba i tak nie ma  znaczenia, bo na infekcje wirusowe nic nie mamy w domu... Wolisz witaminę D, aviomarin na chorobę lokomocyjną, czy herbatę, która w niektórych kulturach uważana jest za lekarstwo?
- Lekarstwo na co?
- Nie wiem.
- Wolę witaminę D. Choroba lokomocyjna jeszcze przede mną, a herbata brzmi mało farmaceutycznie... Herbatę zrób mi w ramach innego funduszu.

środa, 2 grudnia 2015

byłam

- Mamooo, jak nazywa się to coś, na czym ja wczoraj byłam?
- Chodzi ci o tytuł filmu?
- Nie... To coś..
- Festiwal?
- O, tak. A możesz mi wytłumaczyć, co to dokładnie znaczy?


czapce

- Dlaczego siedzisz w czapce?
- Bo mam nieumyte włosy.
- I ukarałaś za to czapkę?!

wtorek, 1 grudnia 2015

moment

- Najprzyjemniejszy moment macierzyństwa to ten, w którym zdajesz sobie sprawę, że nie da się dłużej ukrywać faktu, iż jesteś znacznie mniej inteligentna niż twoje dzieci, i wreszcie możesz przestać udawać, że jesteś mądrzejsza.

poniedziałek, 30 listopada 2015

wodzie

- Wczoraj zapaliłam sobie świeczkę przy wannie. Cudowne wrażenie! Siedzisz sobie w gorącej wodzie, łazienka pogrążona w półmroku i tylko trzeba bardzo uważać, żeby świeczka nie wpadła do wody...
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że...
- Nic nie chcę powiedzieć. Zachwycamy się, nie krytykujemy. Taka jest nasza dewiza.

zadzwonić

- Zadzwoniła do mnie mama z informacją, że zapomniała zadzwonić wieczorem do swojej synowej z życzeniami urodzinowymi. Naturalnie pamiętała sms-owo, ale głosowo - zapomniała. Pocieszyłam, uspokoiłam, rozłączyłam się. Po chwili zadzwoniła do mnie synowa mojej mamy, czyli moja bratowa, mówiąc, że przed kilkoma minutami jej teściowa, a moja mama, przysłała jej sms-a z przeprosinami, bo zapomniała wczoraj wieczorem zadzwonić z życzeniami urodzinowymi i jest jej bardzo przykro. Potwierdziłam. Mamie było rzeczywiście przykro. Problem w tym, jak wyjaśniła bratowa/synowa, że teściowa/mama wieczorem dzwoniła i składała jej telefonicznie życzenia. Znaczy się mama/teściowa dzisiaj nie pamięta tego, co działo się wczoraj wieczorem. Ustaliłyśmy strategię postępowania, winę zgodnie zrzuciłyśmy na tabletki, które mama/teściowa przyjmuje i opracowałyśmy dalszy plan działania. Miałyśmy pewność, że mama, gdy pozna fakty, zadzwoni do mnie w celu sprawozdawczym. Czyli na mnie spada ciężar opanowania sytuacji. Synowa/bratowa zadzwoniła ochoczo do teściowej/mamy, informując ją, że życzenia telefonicznie przyjęła wczoraj. Rozłączyły się, jak zawsze w przyjaźni. Wtedy mama natychmiast zadzwoniła do mnie, żeby się wyżalić, co się stało. Zgodnie z ustaleniami z bratową/synową zrzuciłam winę na tabletki, przykazałam program naprawczy w postaci zmniejszenia ich dawki, uspokoiłam i rozłączyłam się.
- Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A nawet trzy.
- Gdzie diabeł nie może, tam pośle sześć bab: synową, teściową, bratową, matkę, szwagierkę i córkę.
- Ale ty masz jeszcze jedną siostrę?
- Mam jeszcze jedną siostrę i jeszcze jedną bratową. Zdarzały się już sytuacje, w które byłyśmy wszystkie zaangażowane. W porównaniu z nami potop to małe piwo!

zimno

- Jaka pogoda?
- Cholerna.
- A szczegóły będą?
- Będą. Zimno, wieje i pada.
- Śnieg czy deszcz?
- Mówiłam, że cholerna, a nie że cholernie cholerna. Deszcz.

niedziela, 29 listopada 2015

gratulować

- P. jest w ciąży.
- Można jej gratulować?
- Tak. Teraz już można. Już się oswoiła z myślą, że za siedem miesięcy odbiorą jej deputat na sen...

sobota, 28 listopada 2015

łatwiejszy

- Zainstalowałam nowy, lepszy, wygodniejszy, łatwiejszy w obsłudze Windows 10.
- Jesteś teraz internetowym bossem?
- Jestem raczej internetowym losem. Przybita internetowym losem jestem. Nie mogę się szybko zalogować, nie mogę odnaleźć moich plików, mam dwa adresy mailowe i teraz część alikacji jest przypisana jednemu, a część drugiemu... Horror. A miało być tak pięknie.
- Płaciłaś za to?
- Nie.
- Tak duża, a taka naiwna...

piątek, 27 listopada 2015

portfela

w niektórych sprawach wskazany jest konserwatyzm...
- W gazetce reklamowej jakiegoś sklepu umieszczono zdjęcia portfela. Skórzanego. Koloru czarnego. Ujęcie w stanie zamkniętym i otwartym. Na zdjęciu - kieszonki z przykładowymi  kartami płatniczymi, monetami, jakimiś karteczkami. Wszystko zachęcająco-informujące w rozumieniu ustawy. Pod spodem małym drukiem: Portfel sprzedawany bez zawartości.
- Czy ustawa uważa, że IQ przeciętnego Polaka jest jednocyfrowe, czy to może spece od marketingu mierzą wszystkich swoją miarą?
- Ustawa uważa, ze IQ przeciętnego Polaka nie stanowi zawartości jego pustej głowy...

czwartek, 26 listopada 2015

spaniem

- Słyszałaś, że teraz sejm pracuje w trybie nocnym?
- Dlaczego?
- Nikt nie wie. Może posłowie cierpią na problemy z zasypianiem i wolą pracować od 17 do rana...
- Ja bym nie...
- Tak, tak. To oczywiste. Ty byś nie dała rady. Już około 19.45 zaczęłabyś ostentacyjnie ziewać, a po 21.30 spytałabyś, czy można przewietrzyć przed spaniem...

wschody

- Jedyną zaletą takiej pogody są wspaniałe, barwne wschody słońca.
- A zachody?
- Zachody rzadko udaje mi się podziwiać. Podczas zachodów nie stoję w korku...

środa, 25 listopada 2015

oczyszczanie

- Zauważyłam różne techniki porannego skrobania szyb. Jedni preferują skrupulatne oczyszczanie całej szyby. Inni natomiast robią sobie tylko przecierki w okolicach oczu. A ty jaką szkołę prezentujesz?
- Szkołę japońskich samurajów: z przodu gładkie czoło, z tyłu wąski paseczek...

zrozumieć

- Czytam kolejno lektury szkolne i dopiero teraz je rozumiem.
- A ja odwrotnie. Im jestem starsza, tym bardziej jestem przekonana, że ich się nigdy nie da zrozumieć.
- Ale czytałaś je niedawno?
- Nie. Moja opinia nie jest poparta żadnymi działaniami. Rozważania czysto teoretyczne. Jak analiza tekstu literackiego.

poniedziałek, 23 listopada 2015

spać

- Nie mogłam dzisiaj spać.
- Może była pełnia?
- A co ma pełnia do spania?
- Bardzo dużo. Podczas pełni wszyscy gorzej śpią.
- Sprawdziłam w internecie. Jutro jest pełnia.
- No, to baw się dobrze wieczorem...

niedziela, 22 listopada 2015

komentarzy

Na facebooku ktoś umieścił informację o modliszce i jej specyficznym apetycie "po".
Trzy z komentarzy cytuję, bez podania źródła. A co?!

"Samica modliszki zabija samca po stosunku, aby się nie przejmować czy on oddzwoni czy nie."

Bo nic tak nie wkurwia jak wtedy, gdy postanowiłaś nie odbierać a on nie dzwoni!

"Samica modliszki zabija samca po stosunku, a później i tak zastanawia się, dlaczego on wciąż nie oddzwania"

wymiarze

Wsiadłam rano do samochodu. Pogoda cudna nie była, bo trudno spodziewać się cudu meteorologicznego w listopadzie. Dało się przeżyć - błogie "plus pięć" wciskało się za kołnierz, ale termokubek ratował sytuację. Kluczyk w stacyjce, stacja benzynowa i ruszam w drogę. Kilka kilometrów za tabliczką "koniec miasta mego" zaczęło lać. Zgodnie z definicją ulewy. Deszcz wszędzie. Wycieraczki biegają jak szalone, nie widać nic. W takim stanie spędziłam dojazd do autostrady, autostradę, zjazd z autostrady. Na miejscu deszczu brak. Pogoda może nie jest lipcowa, ale bez parasola mogłam opuścić bezpieczną strefę czterech kółek. Wieczorem - przyszedł czas rozstań i powrotów. Wsiadam w samochód i razem z Hołowczycem jedziemy. Ciemno, zimno, do domu daleko. Kilka kilometrów za tabliczką "koniec miasta owego" zaczęło lać. Zgodnie z definicją ulewy. Deszcz wszędzie. Wycieraczki... itp... aż dojechałam do miasta mego. Tam deszcz zamienił się w mgłę. Nie widząc nic, tylko kierownicę (a i to z trudem, bo miałam okulary do dali) dojeżdżam do domu. A tam...? "Ale mgła, co? A taka była ładna pogoda cały dzień...". Odbyłam podróż w innym wymiarze.

piątek, 20 listopada 2015

stopy

-Wypróbowałam foliowe skarpetki, które zakłada się na godzinę na stopy. Od nich skóra na stopach staje się gładka, delikatna i cudowna.
- Naprawdę?
- Nie wiem.
- Jak to: nie wiesz?
- Założyłam je wieczorem i położyłam się w nich do łóżka, żeby obejrzeć film. Na godzinkę. Niestety trzymałam je nieco dłużej... Obudziłam się po 6 godzinach z powodu bólu stóp. Z trudem doszłam do łazienki, żeby zdjąć te skarpetki.
- Dlaczego z trudem?
- Byłam nieprzytomna po przespaniu 6 godzin w pozycji siedzącej na łóżku ze stopami wystawionymi poza łóżko, a do tego trudno się chodzi w workach na nogach. Mimo przeszkód dotarłam do łazienki i zmyłam przezroczystą maź. Na razie mam skórę na stopach jak wylinka bazyliszka, chociaż z radością stwierdzam, że preparat nie może być aż tak skuteczny jak piszą na opakowaniu, skoro palce mi nie odpadły...
- Ale za to nasennie dobrze działa...

ewolucyjne

- Zawsze za najwyższe osiągnięcie ewolucyjne uważałam torbacze, których samica może na chwilę wyjąć świeżutkie dziecko z worka i pójść do kosmetyczki, albo z koleżankami skubnąć kwiatki na inną łąkę. Ostatnio za ideał stworzony w wyniku ewolucji uważam niedźwiedzie. Jedzą jesienią wszystko, co w łapy wpadnie, przesypiają tę najgorszą porę roku i budzą się wiosną szczupłe i wypoczęte.

osiedlach

- Podejrzewam, że bloki na PRL-owskich osiedlach były projektowane przez niezwykle inteligentnych architektów. Usiłowali oni przekazać w swych projektach bunt wobec systemu i projektowali budynki i całe osiedla tak, żeby były niepraktyczne, niewygodne, niedostosowane, żeby hulał na nich potworny wiatr, a latem słońce prażyło podwórka.
- Może powinni teraz w nagrodę mieszkać w tych blokach!?

czwartek, 19 listopada 2015

liceum

- W liceum chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, na którym główny nacisk kładziony był na historię, geografię i ZPT. Na poszerzonym angielskim w moim liceum najwięcej uczyli się fizyki, natomiast na matematyczno-fizycznym szaleli z chemią i rosyjskim... Od zarania dziejów szkoła żyje własnym życiem i żadne reformy nie zburzą jej niezachwianych murów. Nauczyciele są tacy sami od lat, choć są może modniej ubrani i mają tablice interaktywne zamiast liczydła. Zmiany programów nie zmienią mentalności pedagogów. Nadal na niektórych przedmiotach stosuje się metody, którymi uczona była babcia Kazimiera. Jedyne w co wierzę, to że młodzież jest teraz o wiele sprytniejsza i mądrzejsza niż wszyscy ministrowie razem wzięci i przeżyje reformy, nawet gdyby nagle okazało się, że maturę zdaje się co roku i to z przedmiotów, których naukę zakończyło się w przedszkolu.