sobota, 2 lutego 2013

schudłam

- Chyba schudłam ostatnio, nie sądzisz?
- Oczywiście! Też to zauważyłam!
- Naprawdę? To straszne! Od dwóch miesięcy staram się chociaż trochę przytyć, a ciągle tylko chudnę i chudnę... Niedługo już całkiem zniknę...
- Nie jest tak źle! Przecież wyglądasz świetnie!
- Ale sama mówiłaś, że schudłam!
- Nie mówiłam, że schudłaś, tylko potwierdziłam to, co ty mówiłaś.
- To dlaczego tak mówiłaś?
- Bo chciałam być miła!
- Chciałaś być miła i dlatego mówisz, że schudłam?
Nie rozumiesz, że to dla mnie okropna przykrość?!
- Jak ja nie cierpię niestatystycznych zachowań...
- Jak ja nie cierpię ludzi, którzy czegoś nie cierpią!

piątek, 1 lutego 2013

chora

- Chyba nie powinnam tu dzisiaj siedzieć.
- ?
- Jestem chora. W nocy nie mogłam spać, miałam dreszcze, boli mnie gardło i mam katar.
- No faktycznie, wyglądasz jak miesięczny topielec... Może masz gorączkę?
- Chyba tak.
- To zmierz...

- Ile ci wyszło?
- 37,5. Tak jak przypuszczałam. Złapałam jakąś grypę. Oby to tylko nie było zapalenie płuc albo opon mózgowych. Podobno teraz szaleje.
- Zrobić ci herbatę?
- Tak, zrób. Wiesz co, ten termometr jest chyba zepsuty. Ja wyraźnie czuję, że mam wyższą gorączkę niż marne 37,5... Możesz zmierzyć sobie, żeby sprawdzić czy termometr dobrze działa? Jeśli wyjdzie ci poniżej 36 to jest zepsuty. Mam wrażenie, że pokazuje około 1 stopnia za nisko. Tak się czuję na 38,5.
- Masz herbatę, połknij tabletkę i pokaż ten termometr...

- I co? Ile masz?
- 38,7. Oddawaj herbatę i przynieś mi tabletkę. O mały włos bym się tobą opiekowała... Z taką gorączką... Oby to tylko nie było zapalenie opon mózgowych, bo podobno teraz szaleje... Też chyba jakoś tak niewyraźnie się czuję...

środa, 30 stycznia 2013

użytek

- Jasne, możesz to sobie tak właśnie tłumaczyć...
- Dlaczego ty cały czas mówisz do mnie jak do dziecka?
- Bo ty sądzisz, że jeśli nazwiesz coś inaczej niż wszyscy, to masz coś zupełnie innego.
- Nie rozumiem...
- Ciekawe, dlaczego mnie to nie dziwi...
- Widzisz, znowu z góry. Wytłumacz mi, o co ci chodzi!
-Na własny użytek wmawiasz sobie różne rzeczy i jesteś przekonana, że tak jest naprawdę. Poprawiasz swój komfort psychiczny, ale to nic nie zmienia...
- Ekspertka od użytków się znalazła!
- Chyba raczej od nieużytków. W twoim przypadku szczególnie...

wyniki

- Co czytasz?
- Nie czytam. Oglądam.
- Co oglądasz?
- Wyniki.
- Co?
- Wyniki. Z pracy.
- Te kółeczka to są wyniki?
- No...
- I po co je oglądasz?
- Chyba po to, żeby się zdenerwować.
- To bardzo mądrze. A gdybyś ich nie oglądała, to co by się stało?
- No wiesz... Muszę je znać, bo to ja za nie bezpośrednio odpowiadam.
- Ale gdybyś ich nie widziała, to co by się stało?
- To nie jest takie proste... Muszę je znać, bo...
- Jak katarynka...
- Co?
- Mówisz jak katarynka... Muszę je znać, bo jestem Bardzo Ważnym Szefem. A każdy Bardzo Ważny Szef jest odpowiedzialny za Bardzo Ważne Sprawy... A tak naprawdę chodzi o to, żeby dobrze pracować. A te kółeczka i kreseczki nic nie wnoszą...
- Ty tego nie rozumiesz!
- A może właśnie ja to rozumiem...?

wtorek, 29 stycznia 2013

szczegóły

- Pamiętasz tego chłopaka, który przychodził do nas i uczył mnie matematyki?
- Taki pyzaty aniołek?
- Pyzatym aniołkiem to on był jakiś czas temu. Teraz jest dealerem.
- Samochodów?
- Narkotyków.
- Jezu... Ten co zawsze nosił sweterek i brązowe spodnie?
- Yhy...
- A skąd wiesz, że jest dealerem? Może to tylko plotka? Może chodziło o kogoś innego, a teraz zupełnie niesłusznie wszyscy patrzą na niego jak na przestępcę? A gość może pracować jako księgowy w firmie, produkującej rurki do czajników.
- W czajnikach są jakieś rurki?
- Znowu to samo... Czy ty się musisz czepiać takich szczegółów?
-Ja się czepiam? To ty nie możesz przestać marudzić!
- Ja marudzę?
- Tak. Mówię ci, że gość jest dealerem, a ty mnie atakujesz, że go niesłusznie oskarżam.
- Tylko poddaję w lekką wątpliwość... Bo skąd niby o tym możesz wiedzieć?
- Byłam jego klientką przez jakiś czas.
- Co? Brałaś narkotyki? Dlaczego?
- Żartowałam. Nie brałam!
- Głupie żarty.
- No pewnie, że głupie. Już miałaś gotową historyjkę do opowiadania koleżankom przy kawie latte.
- Nie piję kawy latte, bo mam po niej niestrawność.
- I kto tu się czepia szczegółów?

poniedziałek, 28 stycznia 2013

wrzeszczeć

- Ja mam już dosyć tego wszystkiego! Cała sytuacja jest na mojej głowie! Muszę wszystko robić i jeszcze słuchać twojego narzekania!
- Nie mam teraz nastroju, żeby też na ciebie wrzeszczeć!
- Co??
- Albo odłóżmy tę awanturę na później, albo wrzeszcz tak, żeby mi spokoju nie zakłócać!

burdel

- Ależ tu jest burdel!
- Jeśli uważasz, że tu jest burdel, to możesz mi wyjaśnić, jaką ty pełnisz tutaj funkcję? Bo ja sprzątam i gotuję, ale ty? No chyba powinnaś w tej sytuacji zaczać zarabiać!

na chwilę!

- Możesz tu do mnie przyjść na chwilę?
- Po co?
- Chcę ci coś pokazać!
- Ja wiem, że większość młodszych sióstr gotuje, sprząta, prasuje, skacze, tańczy i biega, ale ja jestem taka dziwna, że od czasu do czasu jestem po prostu zmęczona i właśnie w tej chwili nie chce mi się wstawać!
- Zachód słońca ci chciałam pokazać. Ale masz rację - w końcu możesz przyjść za godzinę...

dzwonek

- Wiesz, że jak siedzimy obok siebie w pokoju i nagle dzwoni dzwonek do drzwi, to ja go tak samo słyszę, jak ty?
- Nie rozumiem...
- To teraz zrozum. I przestań udawać że nie słyszysz.

zmywarka

- Mama ma taką przestarzałą zmywarkę...
- No coś ty! Ja mam bardzo podobną!
- To u ciebie też nie ma opcji samoczynnego pakowania brudnych naczyń? Bo ja myślałam, że własnie jest!

stłuczone

- Znowu stłukłaś filiżankę? Czy ty masz jakąś chorobę, czy jesteś tylko taka roztrzepana?
- To ciekawe... Jak ty coś poplamisz, stłuczesz albo zepsujesz, to jest to po prostu drobny wypadek, a jak ja coś zniszczę, to jest to dramat życiowy!

zasada

- Zrobiłaś sobie kanapkę?
- No chyba widzisz, że tak... A co?
- Rozumiem, że zasada jest taka, że jak ja robię kanapki, to robię ja dla wszystkich. A jak ty robisz coś do jedzenia, to tylko dla siebie. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, kiedy myśmy to ustaliły?
- Jezu, jaka ty jesteś agresywna...
- Może powinnam coś zjeść?