-Wiem, że miałam upiec ciasto na dzisiejsze spotkanie, ale mi się nie udało. W pierwszej chwili pomyślałam, że wstanę wcześnie rano i upiekę coś innego, ale potem przemyślałam sprawę. Pomyślałam, że wy się nie pogniewacie, jak wam powiem, że mi nie wyszło, bo wam też czasem różne rzeczy nie wychodzą i się tym nie przejmujecie. - I weszła do nas do domu bez poczucia winy i bez ciasta, za to uśmiechnięta i szczęśliwa.
Spotkanie było przemiłe.
Okazało się, że mamy w lodówce pół tortu, niezjedzonego poprzedniego dnia na imprezie. I tort ten nie przeszedł jeszcze tak bardzo zapachem lodówki, żeby nie można było go zjeść. I wszyscy się zachwycali. I jedliśmy tort na zmianę z gołąbkami.
Ustaliliśmy kto w rodzinie jest najbardziej podobny do kogo i jak pokrętnymi drogami wędrują niektóre geny. I kto z nas powinien być czyim wnukiem, a kto czyją siostrą, żeby zachować rodzinne podobieństwo. W ten sposób zyskałam syna, straciłam siostrę i stałam się córką własnej babci.
I pierwszy listopada jest prawdziwym rodzinnym świętem.
piątek, 2 listopada 2018
wtorek, 30 października 2018
definicje
W całej szkole uczy się około 50 uczniów. W czwartej klasie jest ich ośmiu, w piątej aż 11. Dzieci znają imiona wszystkich uczniów.
Dzieci mówią do siebie normalnym głosem - uczniów jest tak niewielu, że nawet na dużej przerwie panuje względna cisza. Nie muszą krzyczeć, żeby być słyszanymi. Umieją słuchać, bo w tak małych grupach normą jest siedzenie na lekcji w kółku i swobodna rozmowa. Podczas przerwy wyciągają kanapki i śmiejąc się i żartując, sprawdzają, kto ma najlepszą.
- Nie lubię jeść brukselki - mówię do nich w trakcie rozmowy o gustach kulinarnych.
- A Piotruś zawsze ma kanapki ze szpinakiem. Piotruś, z czym masz? - pyta Krzyś, Wojtuś, albo Henio.
- Ze szpinakiem. Bo ja uwielbiam szpinak - odpowiada Piotruś, wyciąga ze swojej kanapki listek szpinaku i podaje do ręki Krzysiowi, Wojtkowi albo Heniowi. Ten wkłada go do swojej kanapki, wgryza się w nią wielkimi jak łopaty, krzywymi zębami i mówi:
- Mmm… Nawet dobre!
A podczas zajęć jeden z uczniów powiedział, że obok grobu jego dziadka jest grób z plakietką "Powstaniec Wielkopolski" i on z rodzicami zawsze zapala na nim świeczkę i odgarnia liście.
Mała, wiejska szkoła. Przy jedynej, więc głównej, ulicy.
W niej powinno się pisać definicje słów "tolerancja", "szacunek", "patriotyzm"...
Dzieci mówią do siebie normalnym głosem - uczniów jest tak niewielu, że nawet na dużej przerwie panuje względna cisza. Nie muszą krzyczeć, żeby być słyszanymi. Umieją słuchać, bo w tak małych grupach normą jest siedzenie na lekcji w kółku i swobodna rozmowa. Podczas przerwy wyciągają kanapki i śmiejąc się i żartując, sprawdzają, kto ma najlepszą.
- Nie lubię jeść brukselki - mówię do nich w trakcie rozmowy o gustach kulinarnych.
- A Piotruś zawsze ma kanapki ze szpinakiem. Piotruś, z czym masz? - pyta Krzyś, Wojtuś, albo Henio.
- Ze szpinakiem. Bo ja uwielbiam szpinak - odpowiada Piotruś, wyciąga ze swojej kanapki listek szpinaku i podaje do ręki Krzysiowi, Wojtkowi albo Heniowi. Ten wkłada go do swojej kanapki, wgryza się w nią wielkimi jak łopaty, krzywymi zębami i mówi:
- Mmm… Nawet dobre!
A podczas zajęć jeden z uczniów powiedział, że obok grobu jego dziadka jest grób z plakietką "Powstaniec Wielkopolski" i on z rodzicami zawsze zapala na nim świeczkę i odgarnia liście.
Mała, wiejska szkoła. Przy jedynej, więc głównej, ulicy.
W niej powinno się pisać definicje słów "tolerancja", "szacunek", "patriotyzm"...
poniedziałek, 29 października 2018
sprawdzić
Mój tata i mój brat zmarli kilka lat temu. Jeden po drugim.
Najpierw tata. Potem dołączył do niego jego jedyny syn.
Dużo czasu zabrało mi poradzenie sobie z tym, że ich nie ma.
Dzisiaj dowiedziałam się, że w Internecie można sprawdzić, gdzie znajduje się grób zmarłej osoby.
Wpisałam, sama nie wiem dlaczego, w wyszukiwarkę nazwisko taty i brata. Pojawiła mi się informacja, że w moim mieście pochowane są dwie osoby o takim nazwisku. Na jednym cmentarzu, w tym samym grobie.
Teraz już rozumiem: czym innym jest wiedzieć, że ktoś bliski zmarł, a czym innym jest zobaczyć oficjalną informację przy jego nazwisku: cmentarz taki i taki, kwatera taka i taka, rząd taki i taki, grób numer 4.
Czuję się tak, jakbym dowiedziała się na nowo o ich śmierci.
Listopad? Nie, dziękuję...
Najpierw tata. Potem dołączył do niego jego jedyny syn.
Dużo czasu zabrało mi poradzenie sobie z tym, że ich nie ma.
Dzisiaj dowiedziałam się, że w Internecie można sprawdzić, gdzie znajduje się grób zmarłej osoby.
Wpisałam, sama nie wiem dlaczego, w wyszukiwarkę nazwisko taty i brata. Pojawiła mi się informacja, że w moim mieście pochowane są dwie osoby o takim nazwisku. Na jednym cmentarzu, w tym samym grobie.
Teraz już rozumiem: czym innym jest wiedzieć, że ktoś bliski zmarł, a czym innym jest zobaczyć oficjalną informację przy jego nazwisku: cmentarz taki i taki, kwatera taka i taka, rząd taki i taki, grób numer 4.
Czuję się tak, jakbym dowiedziała się na nowo o ich śmierci.
Listopad? Nie, dziękuję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)