Historia się powtarza:
- dostaję na telefon powiadomienie o zagrożeniu burzą, sztormem, huraganem i tajfunem;
- zabezpieczam rośliny na balkonie;
- nic się nie dzieje;
- odbezpieczam rośliny na balkonie;
- dostaję na telefon powiadomienie, itd.
Niemal codziennie. Od kilku dni.
sobota, 15 czerwca 2019
wybaczą
Państwo wybaczą,
ale do mojego bloga przykleił się spam w postaci uroczych komentarzy pod postami.
Usunęłam komentarze spod pierwszych kilku postów, ale nie chce mi się usuwać z reszty.
Proszę uprzejmie udawać, że ich nie ma.
Dziękuję.
K
ale do mojego bloga przykleił się spam w postaci uroczych komentarzy pod postami.
Usunęłam komentarze spod pierwszych kilku postów, ale nie chce mi się usuwać z reszty.
Proszę uprzejmie udawać, że ich nie ma.
Dziękuję.
K
roślinę
- Mamie pogorszyła się pamięć - powiedziała siostra Kaliny przez telefon.
- Też to zauważyłam - odpowiedziała zasmucona Kalina.
- Gdy jest u mnie w domu, wielokrotnie pyta o tę samą roślinę w doniczce. Mam w kuchni dużo roślin, a ona zawsze mówi o tej jednej.
- A co to za roślina?
- Bazylia.
- Wyrzuć. Mama całe życie uwielbiała ogrody i znała mnóstwo roślin. Za jej czasów nikt nie uprawiał bazylii, dlatego pyta.
- Ale cały czas?
- Tyle razy dawała ci do zrozumienia, że to jakiś chwast, a nie roślina doniczkowa, że powinnaś wreszcie zrozumieć.
- Też to zauważyłam - odpowiedziała zasmucona Kalina.
- Gdy jest u mnie w domu, wielokrotnie pyta o tę samą roślinę w doniczce. Mam w kuchni dużo roślin, a ona zawsze mówi o tej jednej.
- A co to za roślina?
- Bazylia.
- Wyrzuć. Mama całe życie uwielbiała ogrody i znała mnóstwo roślin. Za jej czasów nikt nie uprawiał bazylii, dlatego pyta.
- Ale cały czas?
- Tyle razy dawała ci do zrozumienia, że to jakiś chwast, a nie roślina doniczkowa, że powinnaś wreszcie zrozumieć.
naukowe
Pogorszył mi się węch i słuch.
Wiem, bo są na to dowody naukowe:
już drugi raz w tym tygodniu spaliłam kawę w kawiarce, a kawiarka bardzo hałasuje i wydziela cudny aromat, gdy skończy pracę. Nie da się nie słyszeć i nie poczuć. A jednak się da...
Wczoraj spaliłam też obiad, ale udało się go odratować, więc się nie liczy.
Do badań naukowych kwalifikuję tylko przypadki o maksymalnym natężeniu.
Wiem, bo są na to dowody naukowe:
już drugi raz w tym tygodniu spaliłam kawę w kawiarce, a kawiarka bardzo hałasuje i wydziela cudny aromat, gdy skończy pracę. Nie da się nie słyszeć i nie poczuć. A jednak się da...
Wczoraj spaliłam też obiad, ale udało się go odratować, więc się nie liczy.
Do badań naukowych kwalifikuję tylko przypadki o maksymalnym natężeniu.
piątek, 14 czerwca 2019
boku
![]() |
| Zdjęcie poglądowe ;-) |
Ciekawość?
Kwestie epidemiologiczne?
Strach?
Trudno odgadnąć, co mną kieruje.
Z kolei na innym balkonie młoda, atrakcyjna kobieta wylewa z garnka jakiś płyn do doniczki ze sporą rośliną. Chcę myśleć, że karmi ją zupą pomidorową, a nie, że nie ma konewki...
włosy
Kalina robi sobie dzisiaj maseczkę na włosy. Olej połączony z innym olejem.
Gdyby Kalina już nigdy nie napisała nic na blogu, oznaczać to będzie, że olejowej maseczki nie dało się jednak zmyć.
Gdyby Kalina już nigdy nie napisała nic na blogu, oznaczać to będzie, że olejowej maseczki nie dało się jednak zmyć.
niecielesnych
Dziś w nocy poczułam, że coś dotyka mojej ręki. W sekundzie, w której odzyskiwałam świadomość, usłyszałam cichy głos: "Kalina, ty mi pomożesz". Gdy otworzyłam oczy, nikogo przy mnie nie było. To był tylko niezwykle realny sen. Przyznaję, zrobił wrażenie. I nawet Kalina, ze swym sceptycznym podejściem do różnych nowinek, miała w tej nocy cień przemyśleń na temat bytów niecielesnych i ich kontaktów z ludźmi śpiącymi u Kaliny w sypialni.
Imieniem "Kalina" określają mnie wyłącznie blogowi znajomi, co zawęża nieco liczbę podejrzanych.
Jeśli to ty jesteś osobą, która obecnie potrzebuje mojej pomocy, to będę bardzo wdzięczna za wiadomość pod postem. Poprzednia próba komunikacji była efektowna, ale niestety nieefektywna.
Do mnie trzeba jasno i wyraźnie, z adresem, informacją o ewentualnych objazdach, z podaniem miejsc, gdzie są punkty niebezpieczne na autostradzie, najlepiej od razu z trasą wytyczoną w google maps.
Delikatne sugerowanie, insynuowanie, niesprecyzowane przebąkiwanie może nie odnieść w moim przypadku oczekiwanego skutku.
I jeszcze prośba na przyszłość: wolałabym kontakt w dzień. Takie nocne straszenie jest bardzo nieprzyjemne. Bardzo.
;-)
Imieniem "Kalina" określają mnie wyłącznie blogowi znajomi, co zawęża nieco liczbę podejrzanych.
Jeśli to ty jesteś osobą, która obecnie potrzebuje mojej pomocy, to będę bardzo wdzięczna za wiadomość pod postem. Poprzednia próba komunikacji była efektowna, ale niestety nieefektywna.
Do mnie trzeba jasno i wyraźnie, z adresem, informacją o ewentualnych objazdach, z podaniem miejsc, gdzie są punkty niebezpieczne na autostradzie, najlepiej od razu z trasą wytyczoną w google maps.
Delikatne sugerowanie, insynuowanie, niesprecyzowane przebąkiwanie może nie odnieść w moim przypadku oczekiwanego skutku.
I jeszcze prośba na przyszłość: wolałabym kontakt w dzień. Takie nocne straszenie jest bardzo nieprzyjemne. Bardzo.
;-)
środa, 12 czerwca 2019
cieniu
Znalazłam zastosowanie dla upałów: pranie kołder.
A dokładniej - ich suszenie.
Kołdra, Szanowni Państwo, schnie w obecnych warunkach termicznych, w zależności od pory dnia, godzinę do dwóch.
Inaczej mówiąc - gdy wyjmujesz z pralki kolejną kołdrę, poprzednia jest już sucha.
Dzisiaj zajmę się poduszkami.
Ciekawe, czy wyschną w mniej niż kwadrans.
Wczoraj było 36 stopni w cieniu. Dzisiaj ma być nieco cieplej.
I bardzo współczuję wszystkim osobom, które nie lubią upałów.
Wczoraj nawet ja byłam zmęczona temperaturą, a to się rzadko zdarza.
Kolega, który mieszka w Katarze, napisał, że u nich jest teraz 46 stopni w cieniu. Na zewnątrz budynków zamarło życie. Miasta są tak zorganizowane, że wjeżdża się samochodem do każdego budynku i wysiada się, bez oglądania nieba. Sklepy, biura, urzędy - wszystko ma wewnętrzne parkingi. Innymi słowy - od momentu, gdy rozpoczęło się katarskie lato, ludzie nie wychodzą na zewnątrz. Przeliczył, że w skrajnych wypadkach spędza poza budynkami 10 minut dziennie, bo połowę z tego zajmuje mu dojście do osiedlowego sklepiku, jeśli zdecyduje się na spacer, a nie na jazdę samochodem.
PS. Zimą w Katarze było naprawdę chłodno - zdarzały się dni, że temperatura spadała do 25 stopni. Plus 25...
A dokładniej - ich suszenie.
Kołdra, Szanowni Państwo, schnie w obecnych warunkach termicznych, w zależności od pory dnia, godzinę do dwóch.
Inaczej mówiąc - gdy wyjmujesz z pralki kolejną kołdrę, poprzednia jest już sucha.
Dzisiaj zajmę się poduszkami.
Ciekawe, czy wyschną w mniej niż kwadrans.
Wczoraj było 36 stopni w cieniu. Dzisiaj ma być nieco cieplej.
I bardzo współczuję wszystkim osobom, które nie lubią upałów.
Wczoraj nawet ja byłam zmęczona temperaturą, a to się rzadko zdarza.
Kolega, który mieszka w Katarze, napisał, że u nich jest teraz 46 stopni w cieniu. Na zewnątrz budynków zamarło życie. Miasta są tak zorganizowane, że wjeżdża się samochodem do każdego budynku i wysiada się, bez oglądania nieba. Sklepy, biura, urzędy - wszystko ma wewnętrzne parkingi. Innymi słowy - od momentu, gdy rozpoczęło się katarskie lato, ludzie nie wychodzą na zewnątrz. Przeliczył, że w skrajnych wypadkach spędza poza budynkami 10 minut dziennie, bo połowę z tego zajmuje mu dojście do osiedlowego sklepiku, jeśli zdecyduje się na spacer, a nie na jazdę samochodem.
PS. Zimą w Katarze było naprawdę chłodno - zdarzały się dni, że temperatura spadała do 25 stopni. Plus 25...
zdjęć
- Kalinko, zepsuł mi się telefon. Nie robi zdjęć - powiedziała mama Kaliny, zdenerwowana.
Kalina wzięła do rąk telefon mamy, już na pierwszym ekranie znalazła przycisk "zrób zdjęcie", użyła go w wiadomym celu, obejrzała sfotografowany właśnie tył ciężarówki, stojącej przed samochodem Kaliny na światłach, i podała telefon mamie, mówiąc:
- Zobacz, mamo. Robi zdjęcia.
Mama przyjrzała się zdjęciu z niedowierzaniem, porównując je z widocznym przed szybą tyłem ciężarówki. Fotografia odpowiadała rzeczywistości w sposób niewzbudzający wątpliwości.
- Chyba źle się wyraziłam - powiedziała mama. - Nie chodziło mi o to, że nie robi zdjęć, tylko o to, że ja nie umiem go obsługiwać.
I jak tu nie kochać?
Kalina wzięła do rąk telefon mamy, już na pierwszym ekranie znalazła przycisk "zrób zdjęcie", użyła go w wiadomym celu, obejrzała sfotografowany właśnie tył ciężarówki, stojącej przed samochodem Kaliny na światłach, i podała telefon mamie, mówiąc:
- Zobacz, mamo. Robi zdjęcia.
Mama przyjrzała się zdjęciu z niedowierzaniem, porównując je z widocznym przed szybą tyłem ciężarówki. Fotografia odpowiadała rzeczywistości w sposób niewzbudzający wątpliwości.
- Chyba źle się wyraziłam - powiedziała mama. - Nie chodziło mi o to, że nie robi zdjęć, tylko o to, że ja nie umiem go obsługiwać.
I jak tu nie kochać?
wtorek, 11 czerwca 2019
alergię
Kajtek ma alergię na jeden gatunek trawy.
Ten, który teraz pyli.
Pod wpływem pyłków tej trawy twarz Kajtka przyjmuje kształt zbliżony do koła, usta mu pęcznieją, a oczy z daleka wyglądają jak dwie nieobrane rzodkiewki.
Jeśli ktoś na świecie pisze pracę naukową z występowania tejże trawy, powinien zatrudnić Kajtka.
Wystarczy wozić go ze sobą w samochodzie i sprawdzać stan napuchnięcia. Prawdopodobnie istnieje wzór matematyczny, pozwalający przeliczyć grubość opuchlizny Kajtka na ilość osobników gatunku tej trawy na danym obszarze.
Kalina się troszkę śmieje z Kajtka, ale ma do tego pełne prawo, gdyż cierpliwie czeka aż zatrudnią ją do wykrywania kociej sierści.
Zastosowanie będzie miał podobny wzór matematyczny.
Ten, który teraz pyli.
Pod wpływem pyłków tej trawy twarz Kajtka przyjmuje kształt zbliżony do koła, usta mu pęcznieją, a oczy z daleka wyglądają jak dwie nieobrane rzodkiewki.
Jeśli ktoś na świecie pisze pracę naukową z występowania tejże trawy, powinien zatrudnić Kajtka.
Wystarczy wozić go ze sobą w samochodzie i sprawdzać stan napuchnięcia. Prawdopodobnie istnieje wzór matematyczny, pozwalający przeliczyć grubość opuchlizny Kajtka na ilość osobników gatunku tej trawy na danym obszarze.
Kalina się troszkę śmieje z Kajtka, ale ma do tego pełne prawo, gdyż cierpliwie czeka aż zatrudnią ją do wykrywania kociej sierści.
Zastosowanie będzie miał podobny wzór matematyczny.
poniedziałek, 10 czerwca 2019
otworzyły
Kalina weszła do publicznej toalety i zorientowała się, że jedyna kabina jest zajęta. Grzecznie stanęła w okolicach umywalki i spuściła wzrok. Przebywanie w tego typu przybytku nie stanowi powodu do radości, zwłaszcza dla Kaliny. Po chwili drzwi otworzyły się i weszła pięknie ubrana, atrakcyjna brunetka w nieokreślonym wieku. Stanęła obok Kaliny i również spuściła wzrok. Czekały już we dwie. Niby raźniej, ale jednak powodu do dumy nie miały.
Nagle drzwi wejściowe otworzyły się i ukazała się w nich niska, młoda, modnie ubrana kobieta. Spojrzała na Kalinę i jej towarzyszkę niedoli, przyjrzała się przez moment wnętrzu toaletowej poczekalni i wyszła, dość głośno zamykając za sobą drzwi. Minęło może 10 sekund i sytuacja się powtórzyła. Tym razem w drzwiach stanęła starsza, elegancka pani w okularach. Spojrzała w lewo na umywalkę, w prawo na Kalinę i brunetkę, i wyszła, głośno zamykając za sobą drzwi. Historia powtórzyła się jeszcze dwa razy.
Po czwartym otwarciu drzwi Kalina spojrzała głęboko w oczy ślicznej brunetce i powiedziała:
- Chyba musimy bardzo źle wyglądać, skoro wszyscy tu zaglądają, a gdy nas widzą, to wychodzą.
Zapadła sekunda ciszy. Może dwie. Po czym brunetka wybuchnęłą głośnym, serdecznym śmiechem. Takim hehehe i hihihi, a nawet hahaha.
Spojrzała na Kalinę z wdzięcznością, podeszła krok w jej stronę, chwyciła ją za ramię i powiedziała:
- Dziękuję pani. Miałam taki ciężki dzień, ale dzięki pani zrobiło mi się tak lekko na duszy.
W tym momencie otworzyły się drzwi toalety i Kalina weszła siku. Wychodząc, wymieniła w drzwiach spojrzenie z brunetką i więcej się nie widziały.
Tak to można komuś poprawić humor, mówiąc mu z pełnym pęcherzem, że źle wygląda.
Nagle drzwi wejściowe otworzyły się i ukazała się w nich niska, młoda, modnie ubrana kobieta. Spojrzała na Kalinę i jej towarzyszkę niedoli, przyjrzała się przez moment wnętrzu toaletowej poczekalni i wyszła, dość głośno zamykając za sobą drzwi. Minęło może 10 sekund i sytuacja się powtórzyła. Tym razem w drzwiach stanęła starsza, elegancka pani w okularach. Spojrzała w lewo na umywalkę, w prawo na Kalinę i brunetkę, i wyszła, głośno zamykając za sobą drzwi. Historia powtórzyła się jeszcze dwa razy.
Po czwartym otwarciu drzwi Kalina spojrzała głęboko w oczy ślicznej brunetce i powiedziała:
- Chyba musimy bardzo źle wyglądać, skoro wszyscy tu zaglądają, a gdy nas widzą, to wychodzą.
Zapadła sekunda ciszy. Może dwie. Po czym brunetka wybuchnęłą głośnym, serdecznym śmiechem. Takim hehehe i hihihi, a nawet hahaha.
Spojrzała na Kalinę z wdzięcznością, podeszła krok w jej stronę, chwyciła ją za ramię i powiedziała:
- Dziękuję pani. Miałam taki ciężki dzień, ale dzięki pani zrobiło mi się tak lekko na duszy.
W tym momencie otworzyły się drzwi toalety i Kalina weszła siku. Wychodząc, wymieniła w drzwiach spojrzenie z brunetką i więcej się nie widziały.
Tak to można komuś poprawić humor, mówiąc mu z pełnym pęcherzem, że źle wygląda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
