- Mama ma nowy komputer. Stary zaniemógł z nieznanych powodów. Teraz mama musi opanować podstawowe czynności, żeby laptop służył jej nie tylko jako podkładka pod szklankę. Pojechałam do mamy i przez 20 minut pokazywałam jej, jak się wysyła maile, chociaż skrzynka pocztowa jest tą samą skrzynką, którą miała w poprzednim komputerze. Nie szkodzi. Po dwudziestu minutach, w czasie których bardzo starałam się nie stracić cierpliwości, mama zanotowała sobie dokładnie, co zrobić, żeby przesłać komuś zdjęcie. Ćwiczyłyśmy wysyłanie maili z załącznikami na moim adresie, więc potem miałam skrzynkę zapchaną najdziwaczniejszymi zdjęciami na świecie. Nie szkodzi. Gdy już czułam, że obie doszłyśmy do porozumienia, że skrzynka mailowa wreszcie otworzyła swe podwoje przed mamą i wysyłanie maili stało się dla mamy prostsze niż robienie na drutach, mama spytała:
- A masz jeszcze chwilkę, bo chciałabym, żebyś mi jeszcze pokazała, jak się wysyła maile?
Przypuszczam, że stary komputer zaniemógł z powodu załamania nerwowego.