piątek, 14 października 2016

pozamanualnymi

natopie.to
- Dzisiaj sąsiedzi skrobali szyby. Obficie zarośnięte. Jakimś cudem na moim samochodzie warstwa lodu była zaledwie warstewką i poradziłam sobie metodami pozamanualnymi. Zastanowiło mnie natomiast, że pomimo tego, że szyby zostały pozbawione lodu, widoczność była fatalna. Zupełnie jakby ktoś nakleił na cały samochód brudną folię. Po pokonaniu kolejnych zakorkowanych metrów i wnikliwym przeanalizowaniu fizycznych, chemicznych i przede wszystkim biologicznych aspektów oszronienia szyb spojrzałam we wsteczne lusterko. Spojrzałam naturalnie po to, żeby sprawdzić, czy makijaż mi się nie rozmazał. Nie ma potrzeby sprawdzania, czy w samochodzie za mną ktoś z nudów dłubie w nosie, je kanapkę z mortadelą albo gada do siebie i udaje, że to przez telefon... Przekręciłam we właściwą pozycję wsteczne lusterko i spojrzałam sobie w oczy. I wtedy zrozumiałam: to nie szron. Nie jesień. Nie mróz i nie szyby. To okulary. A konkretnie: ich brak... Dlatego widoczność była bardziej niż mizerna, a szyby półprzezroczyste.
- Powinnaś wystosować półtoraminutowe oficjalne przeprosiny.
- Powinnam. Tylko nie wiem do kogo.
- Do obojętnie kogo. I tak nie miałaś szans zobaczyć. A światła na skrzyżowaniu widziałaś?
- A po co mi możliwość widzenia świateł? W korku? I tak podjeżdżałam do skrzyżowania w czterdziestu podejściach...

wtorek, 11 października 2016

mejlowa

- Mama ma nowy komputer. Stary zaniemógł z nieznanych powodów. Teraz mama musi opanować podstawowe czynności, żeby laptop służył jej nie tylko jako podkładka pod szklankę. Pojechałam do mamy i przez 20 minut pokazywałam jej, jak się wysyła maile, chociaż skrzynka pocztowa jest tą samą skrzynką, którą miała w poprzednim komputerze. Nie szkodzi. Po dwudziestu minutach, w czasie których bardzo starałam się nie stracić cierpliwości, mama zanotowała sobie dokładnie, co zrobić, żeby przesłać komuś zdjęcie. Ćwiczyłyśmy wysyłanie maili z załącznikami na moim adresie, więc potem miałam skrzynkę zapchaną najdziwaczniejszymi zdjęciami na świecie. Nie szkodzi. Gdy już czułam, że obie doszłyśmy do porozumienia, że skrzynka mailowa wreszcie otworzyła swe podwoje przed mamą i wysyłanie maili stało się dla mamy prostsze niż robienie na drutach, mama spytała:
- A masz jeszcze chwilkę, bo chciałabym, żebyś mi jeszcze pokazała, jak się wysyła maile?

Przypuszczam, że stary komputer zaniemógł z powodu załamania nerwowego.