poniedziałek, 24 września 2018

osiem

8 (słownie: osiem) stopni.
Osiem.
Osiem i nic poza tym.
Osiem na termometrze za oknem i osiem na termometrze w samochodzie.
Jakaś zmowa? Spisek? Piąta kolumna?
Co to ma być!?
Lipiec był od kwietnia, a teraz nagle nie wiadomo skąd i dlaczego zrobił się listopad?
Kto za tym stoi?
Gdzie są winni?

Winne są jabłka. Jesienne.

frajda

Sroka wyjmuje ze świeczników na naszym balkonie wypalone tealighty i, krótko mówiąc, kradnie je. Zaczęłam wystawiać na stół balkonowy więcej wypalonych tealightów, żeby ptaszysko zachęcić, a sroka zaczęła przylatywać częściej. Byliśmy zachwyceni. Patrzenie na nią to prawdziwa frajda.

Młodsza córka zauważyła, że sroka zabrała nam ze stołu tealighta wraz ze świecznikiem. Małym, ale jednak...
A potem okazało się, że zabiera z naszego balkonu również nowe, niewypalone tealighty.

Niezła się impreza u sroczek szykuje, proszę Państwa!

Czy powinnam wystawić jeszcze zapalniczkę? ;-)

niedziela, 23 września 2018

sobota, 22 września 2018

koafiurę

Dzięki M. znalazłam fryzjera.
Fryzjera, który potrafi okiełznać.
Okiełznać nie moją koafiurę, tylko mnie.

Wczoraj zapytał mnie, czego się spodziewam.
Powiedziałam.
Zaśmiał się i szepnął mi na ucho "nie".
W pierwszej chwili myślałam, że żartuje. Ale to nie był żart. Powiedział, że odmawia, bo to nie dla mnie.
Po jego poprzedniej działalności na mojej głowie mogłam ocenić, że wie co robi.
Zgodziłam się, żeby czynił swoją powinność i zmajstrował, co chce.

I teraz mam piękny kolor włosów i ładną fryzurę.

O, dzięki ci, Losie, że są ludzie, którzy wiedzą lepiej :-)

środa, 19 września 2018

dumy

Powód do dumy mam wielki, więc się pochwalę:

pierwszy raz w życiu wykazałam się niebywałą asertywnością.

Podczas półtoragodzinnej rozmowy ani razu nie dałam się zbić z tropu.
No, może nie była to wyłącznie asertywność, bo też sporo "mam rację, a ty nie masz racji", a także obfita ilość "prosisz o szczerość - to nie marudź gdy ją dostajesz", ale mimo to czuję się dumna.
Nie dałam się zaszczuć, broniłam swego, zdawałam sobie sprawę z własnego stresu, potrafiłam go zlokalizować w swoim ciele i udało mi się opanować niewiarygodny ucisk gdzieś pomiędzy piętami a trzewioczaszką.
Usta mi wysychały, co świadczy o tym, że adrenalinę miałam w każdym zakątku ciała.

Moje córki, które słyszały tę rozmowę, pierwszy raz miały okazję podziwiać swoją mamę jako walczącą harpię, kobietę-wojownika i tytułową bohaterkę filmu "Lwica Elza". Po wszystkim uznały, że byłam wspaniała. Szykuję miejsce dla Oscara za pierwszoplanową rolę żeńską.

Przy rozstaniu usłyszałam, że rozmowa ze mną nie ma sensu, bo stoję twardo na swoim stanowisku. I to był najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam w życiu.

Czuję, że dzisiaj mogłabym wszystko!
A to, co powiewa za moimi plecami, to nie wiatr. To efekt ruchu moich skrzydeł. U ramion.

poniedziałek, 17 września 2018

pewne

Dwa tygodnie po powrocie starszej córki z wakacji przyszła pocztówka od niej do młodszej siostry.

Wszystko w świecie się zmienia: samoloty z darmowymi drinkami dla pasażerów latają często i gęsto, statki kursują jeden za drugim, przepychając się w cieśninach, autokary mkną po unijnych autostradach w każdą stronę, wypuszczając pasażerów na krótkie siku przy darmowych toaletach, łodzie podwodne nurkują przy dnach morskich, aż można je ze śledziami pomylić, ale jedno jest pewne i niezmienne:
poczta jak działała, tak działa.

niedziela, 16 września 2018

atrybuty

Podziwiam kobiety, które akceptują swój wiek i jego atrybuty: siwe włosy, zmarszczki.
Jednocześnie podziwiam kobiety, które potrafią zadbać o swój wygląd: chodzą do kosmetyczki, na masaże, mają jędrną, gładką skórę, pięknie ufarbowane włosy, zadbane włosy - pomimo swego wieku.

Z jednej strony chciałabym należeć do pierwszej grupy, z drugiej strony bardzo chciałabym patrzeć w lustro i widzieć młodą twarz.


wtorek, 11 września 2018

nowego

- Kalinko, zadzwoniłam do przychodni. Powiedziałam, że sprawa jest pilna, bo oko bardzo mnie boli. Pani powiedziała mi, że pilna wizyta może być ustalona już na początku nowego roku.
- Czego, mamo?
- Nowego roku. No w styczniu.
- Mamo, jestem trochę zaskoczona, bo jeszcze się jesień nie zaczęła i zupełnie nie myślałam o tym, że w ogóle będzie nowy rok...
- No widzisz, jaka jesteś nieprzyszłościowa…

poniedziałek, 10 września 2018

problemu

Znałam kiedyś osobę, która cierpiała na alkoholizm.
Prawdopodobnie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to wszyscy znajomi tej osoby cierpieli z powodu jej alkoholizmu. Ona czuła się doskonale. Aż do pewnego momentu. Potem sytuacja się zmieniła.
Żeby zrozumieć, o co chodzi, dużo czytałam na ten temat i rozmawiałam z terapeutami, ponieważ zaczynałam coraz bardziej podejrzewać, że zaczynam wariować. Życie w plątaninie kłamstw, manipulacji, oskarżeń, wymieszanych z napadami czułości i zapewnieniami o lojalności i wiecznej przyjaźni spowodowało, że musiałam odnaleźć w tym wszystkim jakiś sens i zrozumieć sedno problemu. Zrozumieć, na czym polega alkoholizm. Dlaczego choruje razem z alkoholikiem całe jego otoczenie. Z jakiego powodu wszyscy alkoholika usprawiedliwiają i "nie widzą" jego wybryków. Dlaczego schemat tak łatwo się powiela. Co sprawia, że wszystkie osoby, mające kontakt z alkoholikiem, wpadają w identyczne współuzależnienie. Na czym ono polega. Jakie są mechanizmy i jak można je zerwać, żeby się uratować. I jak sobie poradzić ze świadomością, że alkoholikowi pomóc się nie da w żaden sposób.

Nie było mi aż tak ciężko, jak członkom najbliższej rodziny alkoholika. Byłam na tyle daleko, że mogłam, po udzieleniu sobie pierwszej pomocy, odciąć się od tego. Ale emocje pozostały. I specyficzna czujność.

Niedawno moja znajoma, podczas zupełnie neutralnej rozmowy, powiedziała mi, jak bardzo poczuła się dotknięta. Otóż ktoś powiedział jej, że jej mąż jest chyba alkoholikiem. A ona przecież zna go najlepiej. Jest przy nim i wie, że on pije tyle co wszyscy. I mógłby przecież przestać, gdyby tylko chciał. I ona zna alkoholików, wie, na czym to polega, i ma pewność, że jej mąż nigdy przenigdy...


na głos

Muszę zrobić sobie badania krwi. Dość szczegółowe. Osobom nawet tylko pobieżnie znającym się na rzeczy jednoznacznie mogą one zasugerować, co mi dolega.
Podchodzę do okienka w rejestracji. Wyciągam dowód osobisty, bo nie wolno mi wypowiedzieć mojego nazwiska. Na skierowaniu od lekarza mam wypisaną listę badań.
Pani w rejestracji przygląda się skierowaniu uważnie, po czym na cały głos informuje mnie i wszystkich obecnych w poczekalni, których badań nie może mi zrobić.
Dostaję dreszczy.
Proszę, aby nie mówiła mi, których nie może mi zrobić, tylko żeby zaznaczyła je na skierowaniu.
Pani czyta na głos listę wszystkich badań, które są wypisane na moim skierowaniu, i przy dwóch wspomina, że "tu nie zrobimy".

Ustawa nie zapełni pustego miejsca w mózgu.

niedziela, 9 września 2018

oddaliła

Zauważyłam niedawno, że głowa mojej młodszej córki w zatrważający sposób oddaliła się od jej stóp. Zwłaszcza w pozycji wyprostowanej. Widać to szczególnie, gdy leży w łóżku. Stopy ma na jednym jego końcu, a głowę na drugim.

Dziś założyła spodnie, których nie nosiła latem.
Jakże cudowna jest współczesna moda, że toleruje nogawki 8/9. Albo raczej 7/8. A może nawet to są już 4/5...?

dostawą

Czy można przez internet zamówić kawę z dostawą do łóżka?

sobota, 8 września 2018

zupełnie

nie pamiętam, czy to zdjęcie już zamieszczałam, ale teraz muszę...
- Mamo, dzwoniłaś do mnie dzisiaj rano, bo chciałaś, żebym coś ci zrobiła, pamiętasz?
- Nie, nie pamiętam. Dzwoniłam do ciebie?
- Tak. Pamiętam, że rano rozmawiałyśmy i prosiłaś mnie, żebym coś ci zrobiła. Ale ja wtedy pracowałam i nie do końca wyszłam z myślenia o pracy. No i zupełnie nie pamiętam, co to było.
- Ja też, Kalinko. Ale ja nie pracowałam i nie mam się czym usprawiedliwić.
- To co teraz?
- Poczekajmy, może się którejś z nas przypomni. Mam nadzieję, że mnie.
- Ja też mam nadzieję, że mnie, mamo.

piątek, 7 września 2018

mandat

Muszę zapłacić mandat.
Wyznaczono mi 14 dni, minęło 5.

Jest to najbardziej niesprawiedliwy mandat, jaki dostałam w życiu.
Zwykle rozumiem, za co mnie ukarano i przyjmuję z godnością, dostrzegając swoją winę.
Ten mandat był skrajnie niesprawiedliwy.
Wystawiła mi go niemiecka drogówka, więc jego kwota jest przykra, nawet na papierze.
Jeszcze bardziej przykra będzie, gdy już odpłynie z mojego konta.

Zatem, jak napisano powyżej:
muszę zapłacić mandat.

I tak już muszę od 5 dni...

Żeby poczucie mojego smutku nie było aż tak duże, opłaciłam wczoraj kilka obiadów w jadłodajni dla ludzi, którzy potrzebują darmowego posiłku. Niech chociaż coś dobrego będzie z tego mandatu.

- Smacznego, proszę Pana, niech Panu smakuje żurek z jajkiem czy też krupnik z wędzonką. Jest mi lżej, że nie będzie Pan dzisiaj głodny.

przykrywek

Na targu staroci można kupić wszystko. Wiedziałam. Ale i tak zaskoczyło mnie, jak dużo jest porcelanowych dzbanuszków bez przykrywek.
Zwłaszcza, że właśnie takie dwa dzbanuszki bez przykrywek chciałam kupić.

czwartek, 6 września 2018

obojętnie

Zrozumiałam, że gdy pytasz mnie, czego się napiję, to nie oczekujesz, że powiem "obojętnie".
Chcesz, żebym dokładnie ustaliła ile, czego i jak.
Myślałam, że gdy pozostawiam ci możliwość zdecydowania o mnie, robię ci przysługę.
Teraz wiem, że pokazuję ci, że jest mi wszystko jedno. Obojętnie.
A nie jest.
Nie jest obojętnie.
To straszne słowo.
Postanawiam nie używać go więcej, gdy pytasz.

Obojętnie to można patrzeć jak trawa rośnie u sąsiada. Bardziej zielona.
I wtedy to jest zaleta.
Tylko wtedy.

różnic

Młodsza córka trafiła do zaawansowanej grupy na angielskim.
- Jak się czujesz na angielskim?
- Dobrze.
- Wszystkie dzieci są na podobnym poziomie?
- Tak. Może ci pozostali znają więcej słów niż ja, ale oprócz tego - żadnych różnic.

Żadnych różnic!
Ależ kocham!


środa, 5 września 2018

tramwajem

- Kalinko, a jak się umówimy ze Stefą?
- Pani Stefa ma do nas bezpośredni tramwaj, mamo. Niech wsiądzie u siebie pod domem w tramwaj numer 1 i jedzie nim aż do końca. My podjedziemy na ten ostatni przystanek samochodem. Tam będziemy na nią czekać.
- Ale gdzie, Kalinko?
- Na ostatnim przystanku.
- Ja nie wiem, Kalinko, gdzie jest ten przystanek.
- Ty, mamo, nie musisz wiedzieć, gdzie on jest, bo ja cię tam dowiozę. Ważne, żeby pani Stefa wysiadła z jedynki na ostatnim przystanku.
- Ale gdzie to jest? Ja tam nigdy nie byłam.
- To jest, mamo, przystanek najbliższy Twojego domu. Tam odbierzemy panią Stefę.
- A jak on się nazywa?
- On się, mamo, nazywa "ostatni przystanek jedynki". Pani Stefa musi jechać tramwajem przez całe miasto i wysiąść u nas na ostatnim przystanku.
- Ale gdzie jest ten przystanek, Kalinko? Ja to przecież muszę wiedzieć, jeśli mam tam jechać tramwajem!
- Ty, mamo, nie pojedziesz tam tramwajem, tylko samochodem. Ze mną. To pani Stefa przyjedzie tam tramwajem.
- Kalinko, jak ty to sobie wyobrażasz, że ja dojadę tramwajem na spotkanie ze Stefą, a ty mi nie chcesz powiedzieć, dokąd mam jechać?
(Tu spłynął na Kalinę cud boski, duch święty, budda, jahwe, i święty bóg spaghetti)
- Mamo, znasz adres pani Stefy?
- Naturalnie.
- Powiedz jej, że przyjedziemy po nią do domu.
- Dobrze, Kalinko, już do niej dzwonię.

wtorek, 4 września 2018

zamula

Mam telefon dla niecierpliwych. A dokładniej mówiąc: dla takich, którzy czują, że są niecierpliwi,  a chcieliby rozwinąć cierpliwość.
Moja córka nazywa to "zamulaniem" i brzmi to bardzo stosownie.
Mój telefon istotnie zamula.
Działa jak zardzewiały młynek do pieprzu, który zanim zacznie mielić, musi się trochę poobracać w celach nie wiadomo jakich.

Przestałam korzystać z telefonu przy kimś. Nie mówię na przykład: zaraz ci to wyślę. Bo "zaraz" dla mojego telefonu oznacza coś całkiem innego niż dla innych telefonów.
On się musi zastanowić, wygasić na moment, przeanalizować i rozważyć. Nic pospiesznie. Nic pochopnie. Właściwie: jedno wielkie nic.

Powiedziałam dzisiaj mężowi, że chyba powinnam mieć nowy telefon. Wiedział. Kilka dni temu szukał w moim telefonie trasy dojazdowej do jakiegoś miejsca, gdy ja prowadziłam samochód. Zdążyliśmy osiem razy okrążyć kulę ziemską, zanim się doszukał. A ja jeżdżę naprawdę wolno...

dzwonki

Kupiłam dzwonki koshi.
Do wyboru cztery tonacje: ogień, woda, ziemia i powietrze.
Natychmiast uznałam, że chcę mieć ogień, ponieważ obserwowanie ognia działa na mnie kojąco (prawdopodobnie w poprzednim wcieleniu byłam podpalaczem), co daje nadzieję, że również słuchanie ognia będzie koiło część mnie, wymagającą ukojenia.

Włączyłam sobie przykładowe dźwięki, wydawane przez koshi. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty fragment. Trzeci był najpiękniejszy. Sprawdziłam - to melodia wygrywana przez wersję ognia. Ha! Jednak!
Kupiłam.

Mam nadzieję, że takie dzwonki nie są przewidziane na określoną liczbę zadźwięczeń. Obawiam się, że wyczerpałabym limit w tydzień...

poniedziałek, 3 września 2018

pejsami

Chciałam zrozumieć, o co chodzi z pejsami.
Gdy dowiedziałam się, że numerologiczna wartość hebrajskiego słowa określającego pejsy odpowiada numerologicznej wartości słowa określającego bóstwo, zaniemówiłam.
Gdy dowiedziałam się, że w każdym pejsie musi być minimum 40 włosów, bo to oznacza 40 czegoś równie dziwnego co ta numerologia, przestałam czytać.
Miałam nadzieję, że to jakiś zwykły symbol. Że na przykład jakiś prorok spadał w przepaść i zahaczył się pejsem o wystającą gałąź i dzięki temu nie zginął w morskiej otchłani i na pamiątkę tego wydarzenia żydowscy mężczyźni noszą dzisiaj pejsy.

Jak żyć?
;-)


niedziela, 2 września 2018

zawsze

Utknęliśmy w korku na autostradzie.
Dzięki temu mogliśmy się przekonać, że zawsze, ale to zawsze należy mieć w bagażniku papierową torbę z jabłkami, którą zapomniało się wyjąć z samochodu przed wyjazdem.

normalne

Pani w tramwaju sprzedaje nam bilety. Cztery normalne. Patrzy na mojego męża i na mnie, po czym przygląda się innym pasażerom.
- Państwo wsiadaliście z dziećmi, prawda?
- Tak.
- A gdzie są te dzieci?
- Zniknęły gdzieś w głębi tramwaju. Czy powinny do pani podejść?
- Nie. Zastanawiam się tylko, dlaczego kupujecie cztery normalne bilety, skoro podróżujecie z dwójką dzieci.
- Bo nasze dzieci przekroczyły już wiek, w którym człowiekowi przysługuje bilet ulgowy. Są za stare.
- A ile mają lat?
Padła odpowiedź.
- A, to przepraszam. Faktycznie, za stare. Cztery normalne dla państwa.
Odebraliśmy bilety. Wielki uśmiech dostaliśmy gratis.


sobota, 1 września 2018

świat

Podobno ZUS ściga osoby, posługujące się lewymi zwolnieniami lekarskimi. Śledztwa prowadzone są na facebooku i instagramie. Sprawdzają, czy podczas trwania zwolnienia chory nie zamieścił zdjęć z Cypru, Wysp Kanaryjskich albo Antyli, dodatkowo okraszając je tzw lokalizacją.
Kurcze blade, jaki ten świat jest skomplikowany...

niedziela, 19 sierpnia 2018

umów

Dostaję do podpisu sporo umów o dzieło. Różnych. Czytam je.
Wszystkie umowy skonstruowane są tak, że chronią wyłącznie prawa zamawiającego, czyli nie moje.

Dziś przeczytałam w propozycji umowy, że jestem zobowiązana przekazać zamawiającemu na własność wszelkie materiały, z których będę korzystać przy tworzeniu dzieła. Ale że długopis? Mój umysł? Brudnopis? Wielką Encyklopedię Powszechną? A co z kawą???

piątek, 17 sierpnia 2018

kobietą

Jestem najważniejszą kobietą w moim życiu - powiedziała pewna kobieta.

A ja myślę i myślę...

myśli

Pismo obrazkowe w zasadzie powinno upraszczać nam życie, ale co ten autor miał na myśli...?

Być może jest to przypomnienie: gdy urwie się rączka od parasola, należy użyć jej jako kijka...