A ponieważ wierzę w niebywałe zbiegi okoliczności, więc uprzejmie proszę o pomoc:
Moi przyjaciele poszukują dojścia do prof. Mirosława Ząbka, neurochirurga z Warszawy (szpital bródnowski).
Chodzi o bardzo pilną konsultację neurochirurgiczną u 19-letniego chłopaka.
Może ktoś z Was zna osobę, która już przechodziła tą samą ścieżką i ma doświadczenie w takich sprawach?
Albo może znacie kogoś, kto tam pracuje i podszepnie, jak się umówić na wizytę?
A może pan profesor to Wasz wujek?
I może uda się pomóc ludziom, którym się właśnie cały świat zawalił...
sobota, 25 lutego 2017
pasjansami
- Kalinko, był u mnie znajomy. Powiedział, że pokaże mi na komputerze stronę z takimi wspaniałymi pasjansami. I on tak zrobił, że nie mogę teraz hasła wpisać...
- Mamo, włącz komputer, zobaczę.
- Bardzo dziwne, mamo, ale nie działają ci niektóre klawisze na klawiaturze. Nie działa 7 i 8, p i backspace... Nie wylało ci się czasem coś na klawiaturę ostatnio?
- Tak, wylało, ale wszystko zdążyłam wytrzeć, więc to na pewno nie od tego.
- Musiałaś czegoś jednak nie wytrzeć.
- Czyli sądzisz, że to nie ten znajomy coś zepsuł?
- Nie, podejrzewam, że to jednak ty.
- To szkoda.
![]() |
| dreamstime |
- Bardzo dziwne, mamo, ale nie działają ci niektóre klawisze na klawiaturze. Nie działa 7 i 8, p i backspace... Nie wylało ci się czasem coś na klawiaturę ostatnio?
- Tak, wylało, ale wszystko zdążyłam wytrzeć, więc to na pewno nie od tego.
- Musiałaś czegoś jednak nie wytrzeć.
- Czyli sądzisz, że to nie ten znajomy coś zepsuł?
- Nie, podejrzewam, że to jednak ty.
- To szkoda.
piątek, 24 lutego 2017
pinu
Dzwoni telefon. Obcy numer.
- Pani Kalino, dzwonię w imieniu pani mamy. Ona wyłączyła przypadkowo telefon, wpisała raz pin i okazało się, że jest zły. Zaraz spróbuje wpisać drugi raz, to może będzie już wszystko w porządku i włączy jej się telefon. O, jednak nie. To też zły pin. Pani mama pyta, czy ma próbować trzeci raz.
- Nie, niech nie próbuję. Ja zaraz przyjadę do niej i pożyczę jej nasz nadliczbowy telefon. A nie ma gdzieś zapisanego tego pinu? Może na karteczce w kalendarzu? W starym notesie? Na tablicy ogłoszeń?
Przytłumiony głos w słuchawce:
- Pani mamo Kaliny, córka pyta, czy ma pani zapisany gdzieś ten pin.
Mija najdłuższe siedem sekund w życiu Kaliny.
- Pani Kalino, jest pani? A tak, mama ma zapisany pin. W notatkach w telefonie...
- Pani Kalino, dzwonię w imieniu pani mamy. Ona wyłączyła przypadkowo telefon, wpisała raz pin i okazało się, że jest zły. Zaraz spróbuje wpisać drugi raz, to może będzie już wszystko w porządku i włączy jej się telefon. O, jednak nie. To też zły pin. Pani mama pyta, czy ma próbować trzeci raz.
![]() |
| zapytaj, onet. |
Przytłumiony głos w słuchawce:
- Pani mamo Kaliny, córka pyta, czy ma pani zapisany gdzieś ten pin.
Mija najdłuższe siedem sekund w życiu Kaliny.
- Pani Kalino, jest pani? A tak, mama ma zapisany pin. W notatkach w telefonie...
środa, 22 lutego 2017
potwierdzający
Aby zamówić dziecku obiad w szkole, muszę się zalogować na stronie firmy obiadowej.
Aby się zalogować, muszę się najpierw zarejestrować.
Aby się zarejestrować, muszę najpierw podać swojego maila i poczekać, aż mi na niego przyślą link potwierdzający.
I teraz czekam na link.
Za moment nie będzie sensu zamawiać tego obiadu, bo będzie już jutro po obiedzie.
Nadal czekam.
Co chwilę sprawdzam na skrzynce - nic.
Na stronie firmy obiadowej zauważam ikonkę z napisem: Nie dostałeś linka potwierdzającego?
Klikam uszczęśliwiona. Oznacza to, że są nas tysiące.
Czekam na nowe potwierdzenie.
Mija kolejny rok świetlny.
Zaczynam się zastanawiać nad sensem życia.
A może szybciej będzie samemu dowozić obiady podczas dużej przerwy?
Nadal czekam.
Zgłodniałam od tego czekania. Nieuchronnie zbliża się pora jutrzejszego podwieczorku.
Czy oni teraz dadzą mojej córce ten przeterminowany obiad?
Może pomyłkowo
podałam adres mailowy swojej drugiej skrzynki? Sprawdzam. Nic.
Na horyzoncie intelektu, gdzieś w okolicach podświadomości, zaczyna się pojawiać mały napis.
Jest coraz większy.
Układa się w litery: spam! Muszę sprawdzić spam.
Życie jest piękne! Potwierdzam, zamawiam, zamykam laptopa.
Jestem dumną ze swoich osiągnięć matką, a moje drugie imię to Sukces.
- Mamo, zapomniałam ci powiedzieć, że jutro lekcje wcześniej się kończą i musisz mnie odebrać przed obiadem.
Aby się zalogować, muszę się najpierw zarejestrować.
Aby się zarejestrować, muszę najpierw podać swojego maila i poczekać, aż mi na niego przyślą link potwierdzający.
![]() |
| ChinaSmack [za:] Podglądanie Chin |
Za moment nie będzie sensu zamawiać tego obiadu, bo będzie już jutro po obiedzie.
Nadal czekam.
Co chwilę sprawdzam na skrzynce - nic.
Na stronie firmy obiadowej zauważam ikonkę z napisem: Nie dostałeś linka potwierdzającego?
Klikam uszczęśliwiona. Oznacza to, że są nas tysiące.
Czekam na nowe potwierdzenie.
Mija kolejny rok świetlny.
Zaczynam się zastanawiać nad sensem życia.
A może szybciej będzie samemu dowozić obiady podczas dużej przerwy?
Nadal czekam.
Zgłodniałam od tego czekania. Nieuchronnie zbliża się pora jutrzejszego podwieczorku.
Czy oni teraz dadzą mojej córce ten przeterminowany obiad?
Może pomyłkowo
podałam adres mailowy swojej drugiej skrzynki? Sprawdzam. Nic.
Na horyzoncie intelektu, gdzieś w okolicach podświadomości, zaczyna się pojawiać mały napis.
Jest coraz większy.
Układa się w litery: spam! Muszę sprawdzić spam.
Życie jest piękne! Potwierdzam, zamawiam, zamykam laptopa.
Jestem dumną ze swoich osiągnięć matką, a moje drugie imię to Sukces.
- Mamo, zapomniałam ci powiedzieć, że jutro lekcje wcześniej się kończą i musisz mnie odebrać przed obiadem.
wtorek, 21 lutego 2017
dolegliwościom
![]() |
| Harry Potter Wiki |
Eliksir przeciwwszystkowy chce mnie wykończyć?!
Ten, co powinien pomagać!?
Czy jest na sali lekarz? Taki, co umie dobić?
poniedziałek, 20 lutego 2017
myjnię
- Pojechaliśmy z mężem na myjnię samoobsługową. Pojawiła się potrzeba odkrycia pierwotnej barwy mojego samochodu. Dodatkowo mąż chciał mnie nauczyć, jak się obsługuje urządzenie, zwane myjką ciśnieniową, żebym przy następnym pokryciu karoserii kilkucentymetrową warstwą błota i kurzu, umiała sama dokonać ablucji. Tu "wjedź jeszcze głębiej", tu "wrzuć monetę" - wszystko szło mi naprawdę dobrze. Aż nadszedł wieczór i poranek dzień siódmy, czyli "weź do ręki dyszę i naciśnij". Wystarczyła nanosekunda. Odrzut jak przy armacie Kmicica spod Częstochowy i kłęby pary zaskoczyły mnie dość znacznie. W kolejnej nanosekundzie mój mąż stał z dyszą w ręku i podziwiał, jak szybki mam start podczas sprintu.
W drodze powrotnej zostałam oficjalnie powiadomiona, że najbliższa myjnia, na której panowie myją samochody techniką "ręka, gąbka, kupa piany", znajduje się na parkingu przy centrum handlowym.
![]() |
| jeja.pl |
niedziela, 19 lutego 2017
okularów
Subskrybuj:
Posty (Atom)





