A ja siedzę na moim składanym, drewnianym fotelu i czytam. Sobie czytam.
Tak minęło mi poł dnia.
Kalina czyta "Kilometr zerowy". To powieść, która podobno robi furorę w zachodniej Europie.
Podoba się Kalinie, choć jest dość naiwna i uproszczona. Trochę dla młodzieży, a trochę nie. Moralizatorskie fragmenty dość niesprawnie wpleciono w akcję.
Ale czyż nie jest miło poczytać czasem coś sielskiego?
To jak oglądanie "Rozważnej i romantycznej", choć z morałem w tle. A nawet licznymi morałami.