Pojechaliśmy ze spektaklem do szkoły specjalnej. Nigdy w takiej nie byłam i pojechałam tam z ciekawością własnych odczuć.
Pierwsze, czego doświadczyliśmy wszyscy - aktorzy, dźwiękowiec, producentka, ja - to pozytywna energia. Dzieciaki w różnym wieku i o różnym stopniu niepełnosprawności były naprawdę zachwycone, że mają gości w szkole. Przyglądały nam się, śmiejąc się i od czasu do czasu kiwając do nas, zupełnie jakby chciały nam powiedzieć: Nadal się cieszę, że tu jesteś.
Po spektaklu podchodziły do nas, dziękując za radość, jaką im daliśmy.
W trakcie przedstawienia jedna z aktorek, grająca mamę, mówi do swojej córki:
- Swietnie! Brawo!
I co się stało?
Dzieci na widowni zareagowały brawami. Są nauczone, że gdy ktoś odniesie sukces, chcemy go za to pochwalić. Choćby brawami.
Wzruszające.
Jeden z chłopców siedział na podłodze, bo nie chciał usiąść na krześle. Po jakimś czasie coraz bardziej osuwał się, aż wreszcie leżał, patrząc na scenę z podłogi. Byłam osobą, która siedziała najbliżej niego. Nagle podeszła do niego nauczycielka. Przestraszyłam się, że będzie go na siłę ewakuować z sali, albo zmuszać, żeby sam wstał. A on nikomu przecież nie przeszkadzał. Oglądał przedstawienie.
Nauczycielka podeszła do niego i zawiązała mu sznurowadło w bucie, żeby się nie przewrócił, gdy już podejmie decyzję, że chce wstać. I odeszła bez słowa.
Myślałam o tym bardzo długo. Trudno być nauczycielem. Trudno wiedzieć. Od wychowawców, zwłaszcza w szkole specjalnej, oczekuję właśnie tego: żeby wiedzieli, kiedy wystarczy zawiązać sznurowadło i czekać, aż dziecko samo uzna, że czas wstać. W tym widzę ich niewiarygodny profesjonalizm.
I skoro decyzją jednego urzędnika można zmienić wszystko, to apeluję: zmieńmy nazwy szkół - ze "specjalnych" na "niezwykłe".
sobota, 27 kwietnia 2019
piątek, 26 kwietnia 2019
papierkową
Zawaliłam się papierkową robotą.
Ja. Papierkową.
Nie umiem, nie lubię i nie chcę.
Obiecałam nadrobić w sobotę.
Trzymam kciuki, żeby odwołali sobotę.
Ja. Papierkową.
Nie umiem, nie lubię i nie chcę.
Obiecałam nadrobić w sobotę.
Trzymam kciuki, żeby odwołali sobotę.
środa, 24 kwietnia 2019
wtorek, 23 kwietnia 2019
racji
Większość nie ma racji.
Czy w sprawie sposobu znieczulenia przed wyrwaniem twojego zęba zgodziłbyś się na głosowanie przeprowadzone wśród sąsiadów? Nie, bo oni się na tym nie znają. Wybrałbyś eksperta. Jednego. Postąpiłbyś niedemokratycznie, bo sprawa wymaga wiedzy, mądrości i obustronnego zaufania, a nie kompromisu, który jest niczym.
Dlaczego zatem zgadzamy się, żeby nami i naszymi dziećmi rządzili ludzie, których wybieramy w drodze głosowania?
Bo nie ma lepszego systemu - pada zwykle odpowiedź.
W takim razie uczmy dzieci buntu, niezgody, bezkompromisowości.
Niech zmienią ten świat i odrzucą demokrację.
Bo większość nie ma racji. Większość się myli.
Rację mają eksperci. A oni nigdy nie stanowią większości.
Wracając do sposobu znieczulenia przed wyrwaniem zęba - rację mają eksperci, którzy stanowią ułamek promila społeczeństwa. Niewybierani w wyborach. Wysoko wyszkoleni. O tym trzeba pamiętać.
To eksperci mają rację. Nie my - większość.
Czy w sprawie sposobu znieczulenia przed wyrwaniem twojego zęba zgodziłbyś się na głosowanie przeprowadzone wśród sąsiadów? Nie, bo oni się na tym nie znają. Wybrałbyś eksperta. Jednego. Postąpiłbyś niedemokratycznie, bo sprawa wymaga wiedzy, mądrości i obustronnego zaufania, a nie kompromisu, który jest niczym.
Dlaczego zatem zgadzamy się, żeby nami i naszymi dziećmi rządzili ludzie, których wybieramy w drodze głosowania?
Bo nie ma lepszego systemu - pada zwykle odpowiedź.
W takim razie uczmy dzieci buntu, niezgody, bezkompromisowości.
Niech zmienią ten świat i odrzucą demokrację.
Bo większość nie ma racji. Większość się myli.
Rację mają eksperci. A oni nigdy nie stanowią większości.
Wracając do sposobu znieczulenia przed wyrwaniem zęba - rację mają eksperci, którzy stanowią ułamek promila społeczeństwa. Niewybierani w wyborach. Wysoko wyszkoleni. O tym trzeba pamiętać.
To eksperci mają rację. Nie my - większość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)