Młodsza córka powiedziała, że sprawdzian z matematyki źle jej poszedł.
Ponieważ Kalina uważa, że szkolna nieumiana matematyka wymaga natychmiastowych interwencji, poprosiła znajomą o wyjaśnienie córce tematu, którego sprawdzian dotyczył.
Okazało się, że "sprawdzian źle poszedł" oznacza 19 punktów na 25. Śmiech na sali. No ale jeśli młodsza córka uważa, że to źle, niech nabierze pewności, że już umie.
Znajoma przysłała plik zadań z tego tematu, poprosiła żeby młodsza córka rozwiązała sama co umie. Czego nie rozwiąże, omówią na spotkaniu.
Młodsza córka bez mrugnięcia rozwiązała wszystkie zadania.
Teraz znajoma matematyczka przygotowuje zadania spoza zakresu rozszerzonej matematyki dla liceum, a młodsza córka czeka, aż zadania będą "trochę trudniejsze".
Kalina patrzy na treść zadań i nie wierzy, że można zastanawiać się, dla jakiego argumentu dwie funkcje osiągną tę samą wartość. Czy naprawdę nie ma ciekawszych spraw? :-))