piątek, 28 kwietnia 2017

zginęła

- Halo, mamo! Co tam?
maxhumor
- Kalinko, ty wiesz, co się stało? Zginęła mi myszka.
- Jaka myszka, mamo?
- No ta od komputera.
- A, to ja ci podrzucę jakąś naszą. Oddasz mi, jak się twoja znajdzie.
- Ale, Kalinko. Ty mnie nie rozumiesz. Mnie się zgubiła myszka na ekranie!
- Kursor ci się zgubił, mamo?
- No tak!
- A poruszaj myszką powolutku i zobacz, czy się znajdzie.
Chwila ciszy w słuchawce.
- Znalazła się. Dziękuję ci, Kalinko. Ty to zawsze umiesz mi komputer naprawić!



czwartek, 27 kwietnia 2017

naturalną

trele-morele.blox
- Szczycę się tym, że jestem naturalną blondynką. To znaczy... jestem naturalną blondynką od jakiegoś czasu. Dokładnie od mniej więcej dwóch lat. Naturalnie jestem naturalną blondynką z tubki. Ponieważ mój organizm coraz gorzej radzi sobie z uzupełnianiem barwnika w nowo rosnących włosach, naturalna farba z tubki staje się na moich włosach coraz jaśniejsza, gdyż albowiem coraz mniej jest na moim czerepie włosów w kolorze ciemnym.
Nie rozumiem tego zjawiska i dziwię się coraz bardziej. Jak to jest możliwe, że mam coraz więcej włosów w kolorze, którego nazwy nawet nie chcę wymawiać, a który zatrważająco srebrzy się, zwłaszcza w słońcu...

I o ile mogłabym zrozumieć, że włosy należy od czasu do czasu farbować, żeby kolor był świeży i jeszcze bardziej naturalny, to wszystko się we mnie buntuje, gdy pada mrożące krew w żyłach słowo "odrosty". No na to nie ma we mnie zgody.

A wszystko to piszę, gdyż dzisiaj widziałam kobietę mniej więcej w moim wieku, czyli bardzo młodą, o pięknych, siwych włosach. I trochę jej zazdroszczę. Odwagi, bo przecież nie siwizny...

rządzi

mlektury.pl
- Najpierw opowiadała mi, że ma szalonego kuzyna. Spotkała go na spływie, który zorganizowałam. Okazało się, że jej kuzyn to mąż naszej koleżanki z liceum. Potem opowiadała o swojej dentystce, która okazała się mamą z klasy mojej córki. Ostatnio zachwycała się mieszkaniem swojej przyjaciółki. Od słowa do słowa zorientowałam się, że to nasza koleżanka ze studiów. Gdy wspomniała o swoim koledze ze studiów, z którym mój mąż siedział przez cztery lata w szkolnej ławce, zaczęłam wierzyć w przeznaczenie.

Po pierwsze, zaczynam do niej mówić "siostro". Tak na wszelki wypadek.
Po drugie: nasze młodsze córki przyjaźnią się od ośmiu lat (mają 10!), a my mamy ze sobą świetny kontakt. Wszystko wskazuje na to, że nawet gdybyśmy nie były sąsiadkami, musiałybyśmy się wcześniej czy później poznać.

I co? Światem rządzi przypadek? Przypadek?! Dobre sobie! ;-)

wtorek, 25 kwietnia 2017

towarów


- Nie, nie. Nie będę się tłumaczyć. Chcę tylko na wstępie poinformować, że weszłam na stronę pewnego sklepu nie w celu zaspokojenia potrzeb zakupowych, tylko musiałam sprawdzić coś z powodów zawodowych.
nonsensopedia.pl
Zaczęłam oglądać dostępne produkty. Opisy towarów bardzo mnie zaskoczyły:

"Zapewnia swobodę"
"Poprawia krążenie"
"Zwiększa koordynację"
"Dopasowuje się do anatomii"

Myślałam, że ta anatomia bije wszystko na głowę, ale wtedy przeczytałam:

"Bodymapping - specjalne strefy klimatyczne. Utrzymuje właściwy mikroklimat. Charakteryzuje się wysoką elastycznością i giętkością. Pełna swoboda ruchów."

A to wcale nie był TAKI sklep z TAKIMI gadżetami!