sobota, 15 sierpnia 2015

nazwać

- Jakiś wariat nazwał tę część orurowania, która siedzi pod umywalką - syfonem.
- A jak miał to nazwać?
- Na razie nie jestem w nastroju twórczym. Na razie jestem w nastroju krytycznym!

piątek, 14 sierpnia 2015

świnka

- Dlaczego ręcznik i wieża są takie podobne po angielsku?
- Prawdopodobnie dlatego, że jak ktoś wejdzie na wieżę, to jest tak spocony, że musi się wytrzeć ręcznikiem.
- A wieszaczki i świnka?
- Prawdopodobnie dlatego, że... Albo nie. Musi być też jakiś inny powód...
- Może dlatego, że tata świnka wiesza swój kapelusz w chlewiku na małym, różowym wieszaczku?
- Tak! To na pewno dlatego! Uff!

lenistwo

- Tyle leków już wymyślili, a nadal nie ma kapsułki, która likwiduje lenistwo.
- Moje, czy twoje?
- Myślałam o swoim.
- A, to faktycznie nie ma na to lekarstwa... Ale nie tracę nadziei...

czwartek, 13 sierpnia 2015

mróz

- Duńczycy odczuwają tylko dwa stany temperaturowe: upał, dający możliwość chodzenia w sandałach oraz trzaskający mróz. Nie ma stanu pośredniego. Gdy temperatura spadała do 9 stopni, duńskie dzieci szalały na placu zabaw w krótkich spodenkach i T-shirtach. Natomiast gdy był sztorm, wichura urywała głowy i lało tak, że trudno było wystawić nos spod dachu, duńskie dzieci zaczynały nosić długie spodnie. Nie rezygnując, naturalnie, z biegania na placu zabaw...
- Oni są potomkami ludzi epoki zlodowacenia i mają genetycznie ośrodek termoregulacji umiejscowiony na półce z książkami o Wikingach....

środa, 12 sierpnia 2015

mobilizacja

- Kot sąsiadów mnie obserwuje, gdy pracuję.
- Zrób sobie jakieś ćwiczenie psychologiczne i wmów sobie, że to jest twoja mobilizacja do pracy. Taki wewnętrzny przymus w zewnętrznej powłoce.
- A jak on zdechnie?
- Ty znowu katastroficznie. Są koty, które żyją wiecznie! Na przykład Sfinks.
- Niby tak, ale... To jest lew...

burze

- Zapowiadali burze i ulewne deszcze.
- Kiedy?
- Dzisiaj w wiadomościach.
- Pytam, kiedy mają być te burze?
- A, to nie wiem... Ale jest nadzieja, że zamiast ścierniska będziemy mieli znowu trawnik pod oknami.
- Chyba wiosną...

wtorek, 11 sierpnia 2015

kanapkę

- Mamy jeszcze jakąś kanapkę?
- Ostatnią. Możesz zjeść.
- Chciałam nakarmić gołębia.
- Ale ty nie lubisz gołębi...
- Nie lubię tych, które wydalają. Te jedzące mi nie przeszkadzają...

specjalnie

- Halo? Byłam w banku, żeby wyrobić sobie nową kartę. Okazało się, że musimy iść tam razem, bo ja nie jestem właścicielem konta, a pani przez telefon źle cię poinformowała.
- To dobrze. Bardzo się cieszę. Zrobimy tak, jak mówisz.
- Chory jesteś? Cieszysz się, że musisz specjalnie jechać ze mną do banku?
- Nie, jestem w pracy i właśnie mam spotkanie.
- No tak... To całe szczęście! Bo już się przestraszyłam...

cookie

- Chyba coś przeskrobałam w internecie, bo zaczęły mi się pojawiać napisy, że strona, którą oglądam używa plików cookie. Mają one ułatwić coś dziwnego i jeszcze coś innego i zrozumiałam z tego tyle, że google będzie mi reklamy przysyłał do domu, a ja przecież nie podawałam nigdzie adresu.
- A mailowy podawałaś?
- No gdzieś tam musiałam podać.
- To teraz będziesz dostawała ulotki na maila.
- Na maila??
- Żartowałam. Ty to jednak jesteś z innej epoki!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

puszkę

- Gdzie jest puszka z pomidorami?
- Zjadłam.
- A gdzie jest reszta?
- Zjadłam.
- Zjadłaś całą puszkę?
- No bez przesady. Nie całą. Tylko zawartość...

klifu

- A dlaczego masz na tym zdjęciu taką dziwną pozę?
- Bo stoję na malutkim balkoniku, sterczącym ze 130-metrowego klifu na brzegu morza. Pode mną tylko biała ściana i fale. Na klif wchodziło się od drugiej strony. Ciągle pod górę i pod górę i nagle...wielkie nic pod nogami!
- A co z twoim lękiem wysokości?
- Nie widać na zdjęciu? Stał za mną i usiłował mnie ściągnąć z balkoniku!

niedziela, 9 sierpnia 2015

fobią

- Zabiłaś pająka?
- Yhy.
- Ale przecież ty nigdy nie zabijasz pająków!
- Walczę ze swoją fobią i to jest właśnie mój mały postęp!
- Zabijanie pająków butem uważasz za poprawę?!

klimatyzacji

- Na stację benzynową przy autostradzie podjechał samochód. Bez klimatyzacji, co widać było po otwartych oknach i wystających ze środka łokciach, stopach i uszach pasażerów. Drzwi od strony pasażera otworzyły się gwałtownie i wysiadł facet, ubrany w czerwone majteczki (być może były to kąpielówki...) i słomkowy kapelusz. Miał też może zegarek, choć nie jestem pewna. Wszedł boso do sklepu stacjowego, ustawił się grzecznie w kolejce, zakupił cztery butelki wody mineralnej z lodówki, wyszedł, wsiadł do samochodu, zamknął drzwi. Odjechali.
- Wiesz, w taki upał to się nawet nie dziwię, że boso i prawie goły...
- No właśnie! Teraz jest gwóźdź programu! Obserwowałam bacznie wszystkich innych stacjowych klientów, a było ich bardzo wielu. Nikt, absolutnie nikt nie zwrócił na niego uwagi! Wszyscy uznali, że normą życiową jest jeździć w majtach, kapeluszu i boso autostradą.
- Ciekawe, co uznaliby za normę zimą...?
- Zimy nie będzie.

przeczytać

- Co czytasz?
- Ostatni tom Harrego Pottera.
- Przecież już to czytałaś!
- Czytałam już dwa razy, raz słuchałam audiobooka, ale to nie oznacza, że nie mogę przeczytać jeszcze raz.
- Znasz to prawie na pamięć!
- Przepis na pierniczki też znam prawie na pamięć. Mimo to czytam go raz w roku, a to i tak nie zapobiega świątecznej katastrofie!