
- Na stację benzynową przy autostradzie podjechał samochód. Bez klimatyzacji, co widać było po otwartych oknach i wystających ze środka łokciach, stopach i uszach pasażerów. Drzwi od strony pasażera otworzyły się gwałtownie i wysiadł facet, ubrany w czerwone majteczki (być może były to kąpielówki...) i słomkowy kapelusz. Miał też może zegarek, choć nie jestem pewna. Wszedł boso do sklepu stacjowego, ustawił się grzecznie w kolejce, zakupił cztery butelki wody mineralnej z lodówki, wyszedł, wsiadł do samochodu, zamknął drzwi. Odjechali.
- Wiesz, w taki upał to się nawet nie dziwię, że boso i prawie goły...
- No właśnie! Teraz jest gwóźdź programu! Obserwowałam bacznie wszystkich innych stacjowych klientów, a było ich bardzo wielu. Nikt, absolutnie nikt nie zwrócił na niego uwagi! Wszyscy uznali, że normą życiową jest jeździć w majtach, kapeluszu i boso autostradą.
- Ciekawe, co uznaliby za normę zimą...?
- Zimy nie będzie.