sobota, 16 lutego 2013

dzwonili

.- Dzwonili dzisiaj z zaproszeniem na pokaz zdrowotnej kołdry, tylko zapomniałam z jakiego zwierzęcia?
- Chyba nie podałaś adresu, żeby przysłali zaproszenie?
- Podałam...
- Zwariowałaś?
- Nie znoszę mojej nauczycielki od matematyki z podstawówki  i zawsze podaję jej adres...

żywność

- Lubię mieć poczucie, że kupuję zdrową żywność...
- Jaja od szczęśliwych kur?
- Tak... Marchewka bez pestycydów, niepryskane wiśnie, jabłka z prawdziwej jabłonki, sama natura...
- Też jesteś teraz głodna?
- A co mamy?
- Chińska zupa krewetkowa albo kurczakowa...
- Poproszę krewetkową...

tradycja

- Kiedyś pojechałam z moją koleżanką do jej rodziny, a tam akurat piekli pierniczki na święta. Musiałam cały dzień smarować lepiącym lukrem setki pierniczków, a nie pozwolili mi żadnego zjeść!
- A dlaczego?
- Taka tradycja. Pierniczków się nie je przed Wigilią...
- Ja jednak nie jestem tradycjonalistką...
- Ja też nie! To co? Na zakupy w niedzielę?

krzyżówki

- Lubisz rozwiązywać krzyżówki?
- Tylko w wannie...
- W wannie masz bardziej otwarty umysł?
- Nie. W łazience trzymam stare gazety i tam są często krzyżówki...
- Jakie to banalne. Ograniczone. Płaskie.
- Banalne, ograniczone i płaskie? Na ile liter? Pasuje: twoje półkule mózgowe?

wino

- Jakie lubisz wino?
- Alkoholowe...

oliwa

- Zauważyłaś, że ostatnio bardzo się popsuł smak oliwy z oliwek?
- Ale to jest zwykły olej! Skończyła się oliwa i zapomniała kupić...
- Poczułam różnicę! Poczułam różnicę! Mam wyrafinowne podniebienie!
- Aż mnie korci, żeby coś powiedzieć, ale się dzisiaj powstrzymam...
- Oliwa czyni cuda! Oliwa sprawiedliwa! Naoliwione zawiasy! Niech żyje oliwa!

- Jutro robię sałatkę z octem...

konkurs

- Wygrałam konkurs w radio!
- Jaki?
- A, taki, wiesz... Nieszczególny...
- Ale o co pytali?
- O autora książki, zaczynającej sie od słów: "Litwo, ojczyzno moja..."
- Dobrze, że ci się nie pomyliło ze Słowackim... A jaka jest nagroda?
- Bilety do kina!
- Super! Na kiedy?
- Na jutro!
- Dwa?
- Aha..
- Bosko! Nieważne na co! Idziemy! Kupimy wór popcornu i wiadro coli!
- Ale to jest w kinie 300 km stąd...
- Co?
- No tak... Przyślą mi bilet do innego miasta... Ale i tak fajnie, że wygrałam...

wieczorem

- Może gdzieś sobie wyjdziemy dzisiaj wieczorem?
- Świetny pomysł! A gdzie?
- Może do kina? Grają coś fajnego?
- Nic ciekawego... A może na kręgle?
- Chyba trzeba wcześniej tor rezerwować...
- Wyskoczmy na kawę do tej fajnej knajpki przy księgarni!
- Kawa? Wieczoerm?
- No to na gorące kakao...
- W takiej knajpce chyba będą mieli rozpuszczalne kakao...Żadna frajda...
- A my mamy w domu prawdziwe?
- Mamy. Śmietanę też...
-Nie patrz tak na mnie! Mogę zrobić kakao, ale ty ubijasz śmietanę!
- W sumie to nawet mi się nie chciało nigdzie wychodzić...
- Mnie też ... Ale zapytać warto. Przynajmniej wypijemy kakao...

ukradli

- Moja koleżanka pojechała kiedyś na policję, bo ukradli jej samochód. Gdy wracała z komisariatu, to zauważyła, że samochód stoi, ale na sąsiedniej ulicy. Zapomniała, głupia blondynka, że zaparkowała trochę dalej od domu...
- Wcale nie uważam, że głupia blondynka... Każdemu może się zdarzyc...
- I też byłaś na komisariacie?
- I co w tym dziwnego? Jak widzisz, że ci ukradli samochód, to chyba jedziesz na policję, a nie do zoo...

parking

- Już nigdy w życiu nie pojadę do żadnego centrum handlowego z wielopoziomowym parkingiem?
- Utknęłaś w korku przy wyjeździe?
- Nie. Miałam wielkie, ciężkie siatki z zakupami, i oczywiście zapomniałam na którym poziomie zaparkowałam. Zrobiłam pieszo jakieś 120 km w poszukiwaniu auta, a oczywiście mój samochód był na poziomie, który sprawdzałam jako pierwszy, tylko że nie zauważyłam go od razu....

wypadki

- Nie znoszę jeździć windą...
- Słyszałam, że to jest najbezpieczniejszy środek lokomocji na świecie...
- Pewnie tak... Chyba dlatego, że dość rzadko zdarzają się wypadki dwóch wind, jadących w przeciwnym kierunku....

pocieszyć

- Zrobiłam sobie herbatę i okazało się, że zabrakło cukru. Cały wszechświat obraca się przeciwko mnie...
- To teraz uważaj: lepiej nie popadaj w melancholijny ton, bo skończyły się też chusteczki do nosa
- Jak zwykle umiesz pocieszyć człowieka.
- Człowieka umiem, ale ciebie nie...

czwartek, 14 lutego 2013

kręcę

- Kiedyś umiałam kręcić hula-hop...
- Pamiętam. A teraz nie umiesz?
- Nie. I nie rozumiem, dlaczego...
- Myślę, że kiedyś hula-hop było produkowane w garażu u pana Genia, a teraz jest przywożone w kontenerach z Chin...
- I dlatego nie umiem nim kręcić?
- Jezu, próbuję zmienić temat, a ty ciagle to samo... Kręcisz i kręcisz...
- No właśnie, że nie kręcę!

bolące

- Bolą mnie plecy. O, tutaj, obok łopatki. I jeszcze trochę poniżej... I tu też, zaraz obok...
- Wiesz co, może wezmę kartkę i sobie to wszystko spiszę, albo narysuję na twoich plecach te wszystkie bolące miejsca.
- Ale po co chcesz to robić?
- Bo jeśli aż tak dokładnie mi opowiadasz, gdzie cię boli, to chyba to ma jakieś gigantyczne znaczenie dla ludzkości...
- Ciekawe, czy gigantyczne znaczenie dla ludzkości będzie miało, gdy kiedyś zrobię z ciebie pasztet...
- Tylko ostrzegaj wszystkich, że to ze mnie, bo mogą mieć niestrawność...

myślisz

- Myślisz czasem o Dzikim Zachodzie? O tym, jak osadnicy tygodniami jechali w wozach na zupełnie dzikie tereny, walczyli z Indianami, karczowali lasy, poszukiwali złota, budowali swoje domy w najpiękniejszych miejscach, pracowali w zgodzie z przyrodą...
- Nie.
- Co: nie?
- Nie myślę.

ostatni

- Obejrzymy dzisiaj ostatni odcinek serialu?
- To jest jakiś serial w telewizji, który ma ostatni odcinek?

żałuję

- Żałuję, że nie zostałam archeologiem...
- A ja, że nie pojechałam po maturze do pracy do Kanady...
- Mieszkałabym teraz gdzieś w Egipcie...
- Może miałabym własny dom nad brzegiem jeziora, a mój mąż codziennie rano wypływałby łodzią na ryby...
- I co, musiałabyś je potem skrobać?

- Zamknij się. Ja ci nie mówiłam, że w Egipcie są ohydne pająki!

dawno

- Powinnaś to już dawno zrobić!
- A dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz? Skoro powinnam to zrobić dawno, to trzeba mi było już dawno powiedzieć! Teraz to możesz najwyżej siedzieć cicho i się wstydzić, bo jesteś tak samo winna jak ja!
- Doktorat z wynajdywania współwinnych masz jak w banku!

inaczej

- Ja na twoim miejscu zrobiłabym to inaczej.
- Lepiej?
- Inaczej.
- To po co robić inaczej, skoro to nie jest lepiej?
- No dobra. Lepiej!
- Ty i to twoje poczucie doskonałości...

zjesz

- Tak mi się nic nie chce...
- A może coś zjesz?
- A co masz?
- Oj, kłamczuszek, kłamczuszek. A mówiłaś, że NIC ci się nie chce...

mięso

- Wczoraj kupiłam ekologiczne mięso. Kawał wielkiego, czerwonego zwierzęcego ciała... A gdy przyszłam do domu, to zorientowałam sie, że mieso położyłam w siatce na innych zakupach i teraz mam nową bluzkę i trzy pary rajstop oblane krwią! Ohyda!
- Lepiej od razu się przyznaj, że zamordowałaś pół dzielnicy, a nie opowiadaj bajek, że to było mięso...

kot

- Moi sąsiedzi mieli kiedyś kota. Na początku bardzo go lubiłam. Ale w pewnym momencie się zorientowałam, że jak mnie nie ma w domu, to on wchodzi przez okno do mojego mieszkania i śpi na moim łóżku.
- Tak od razu do sypialni? Bez kina, spaceru i trzymania się za rączkę...? Drań!
- Drań? Kiedyś wróciłam z pracy, a na moim łóżku leżał ten właśnie drań, a obok niego trzy śliczne, malutkie kocięta...
- Widzisz? Z facetami nigdy nic nie wiadomo.. Tak cię bezdusznie wykorzystał... Jako porodówkę...

fotel


- Położyłam się wczoraj wieczorem na chwileczkę na fotelu przed telewizorem...
- Zasnęłaś?
- Można tak powiedzieć... Obudził mnie rano hałas samochodów na ulicy...
- To jest ogromna korzyść - budzisz sie rano już ubrana, tylko makijaż poprawić i gotowa do  życia...
- Wiesz, że nawet buty na sobie miałam...?

torebka

- Kupiłam sobie mniejszą torebkę, bo miałam nadzieję, że w niej nie będę wszystkiego szukać...
Efekt jest taki, że teraz połowę rzeczy noszę w kieszeniach i szukam jeszcze bardziej...
- Ja już przestałam się tym martwić. Szukam i już... Tylko trochę wstyd, jak w miejscu publicznym zaczyna mi dzwonić telefon i rozpoczyna sie przewalanie wszystkiego w torbie, żeby znaleźć telefon...
- Jedyny plus, że jak dzwoni, to świeci... Dlatego mam torebkę z ciemną podszewką...

środa, 13 lutego 2013

podświadomość

- Masz jakąś tabletkę przeciwbólową?
- Mam tylko tran...
- A mogę cię o coś prosić? Ja cię zapytam jeszcze raz, czy masz coś przeciwbólowego, ty mi wtedy odpowiesz, że masz i dasz mi tran, dobrze?
- Zwariowałaś?
- Nie. Chcę tylko oszukać moją podświadomośc, która uzna, że tran pomoże mi na ból barku...
- Fenomenalne.... Wyczytałaś to gdzieś?
- Nie. Sama na to wpadłam.
- A twoja podświadomość nie słyszy tej romzowy?
- Przypuszczam, że nie, bo cała jest skupiona na bolącym barku...

kubek

- Siedzę i patrzę, i oczom nie wierzę. Najpierw wypiłaś swoją kawę, potem przestawiłaś sobie mój kubek obok swojego talerza i teraz pijesz moją.
- To dlaczego dopiero teraz mi to mówisz? Przecież wiesz, że się brzydzę pić z cudzego kubka!
- Bo to teraz jest twój kubek. Daję ci go w prezencie.

ceny

- Prawdopodobieństwo, że masz dziurę na palcu w rajstopach, rośnie wprost proporcjonalnie do ceny butów, które chcesz właśnie przymierzyć w sklepie obuwniczym...

proste

- Jak to możliwe, że mogę odbierać maile w komórce?
- No przecież sama tak skonfigurowałaś swój telefon!
- Tak naprawdę to zrobił to mój sąsiad, ale i tak nie rozumiem, jak mój komputer, który przecież porozumiewa sie z internetem za pośrednicwem grubego kabla, wysyła maile do mojej komórki...
- No jak to, czego tu nie rozumiesz? Przecież to jest bardzo proste!
- Tak? To wytłumacz mi, w jaki sposób jednocześnie mogą iść informacje w jedną i drugą stronę po jednym kablu...
- Hm...
- Widzisz? A teraz jeszcze powiedz mi, gdzie są przechowywane te wszystkie informacje, z których akurat nikt nie korzysta...
- Ale po co ty się nad tym zastanawiasz?
- Darwinowi to samo mówili, a on myślał i myślał i w końcu doszedł do czegoś!
- To ty chcesz odnaleźć Galapagos internetu?
- No, coś w tym stylu...

wstać

- Dlaczego tak leżysz?
- Bo mi się nie chce wstać...
- Ale mówiłaś wczoraj, że jak tak długo leżysz, to boli cię potem głowa...
- Tak... I leżę z pełną świadomością konsekwencji.
- Czyli poświęcasz się, leżąc?
- Tak. Bardzo słusznie to ujęłaś... Od razu mi lepiej...

funkcja

- Nie rozumiem, dlaczego w komputerze nie ma takiej funkcji, żeby po przyciśnięciu jednego guzika ekran zmieniał się w lustro!
- Bo komputery projektują faceci!
- Cieniasy...

zrobiła

- Moja koleżanka zrobiła kiedyś sama tort... Przekładany kremem, na wierzchu równiutka polewa, ozdobne kwiatki, które sama zrobiła z lukru...
- I po co takie kobiety robią te torty? Chyba tylko po to, żeby wkurzać 99,9% kobiet, które nie umieją nawet równo posmarować wafla marmoladą....
- No nie wiem...
- A czy dla własnego zdrowia psychicznego możemy uznać, że ty przeczytałaś o tej kobiecie w jakiejś książce? Że ona naprawdę nie istnieje?
- OK. To była.... powieść science-fiction?
- A może horror?
- I to nie była kobieta, tylko zombi!
- Tak. I to zombi umiało co prawda robić torty, ale miało twarz w bliznach!
- I cellulit na całym ciele!
- Wiesz co, jeśli o mnie chodzi, to nawet wystarczyłoby mi, gdyby ta twoja koleżanka, która zrobiła taki koszmarny tort, po prostu miała cellulit!
- A może cellulit był na torcie?
- Nie bądź niesprawiedliwa! Co tu tort zawinił...?

dziedziczne

- Wiesz, że podobno IQ jest dziedziczne?
- O nie! Już miałam nadzieję, że mam jakieś szanse...
- Nie bądź niesprawiedliwa. Tata miał całkiem wysokie, mamie też niczego nie brakowało...
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że my po prostu odziedziczyłyśmy je po połowie?
- Nie. Wydaje mi się, że to ja dostałam całe, a ty...
- Takie niedopowiedzenie?
- No, widzę że aż tak źle z tobą nie jest.


klucz

- Przywiązujesz klucz od mieszkania do torebki? Dlaczego?
- Bo do klucza nie można zadzwonić, a jak go przywiążę, to zawsze łatwiej mi znaleźć torebkę, niż sam klucz...

spakować

- Zauważyłaś, że jak się jedzie na wakacje, to bez problemu możesz się spakować w jedną walizkę. A jak się z nich wraca, nawet jeśli nic nie kupowałaś, to tych samych ciuchów nie można bez problemu upchnąć w tej samej walizce...
- Nie zauważyłam...
- Naprawdę? Nie masz problemu z pakowaniem rzeczy przed powrotem do domu?
- Nie.
- To jak to robisz?
- Pakuję wszystko w reklamówki i wrzucam do bagażnika.
- Tylko nie mów nikomu, że jesteś moją siostrą...

piekarnik

- Przeczytaj jeszcze raz, tylko wolniej!
- Czytałam już trzy razy ze zmienną prędkością i nic to nie dało!
- Ostatni. Tylko nic nie omijaj.
- Ostatni! "Wyreguluj moc rozmrażania przeciskiem po lewej stronie, naciskając go kilkakrotnie." No i co?
- To samo. Czyli nic. Po lewej stronie nie ma przycisku, tylko pokrętło...
- Może sie da nacisnąć?
- Nie. Tylko kręcić. Tym właśnie różni się przycisk od pokrętła...
- Dobra, dobra... Może zacznijmy od początku... Instrukcja obsługi piekarnika typ JS650XC firmy Bosch.
- Jak to Bosch? Przecież ten piekarnik jest Whirlpoola!
- Co? Pokaż!

- Nie będziemy o tym nikomu mówić, prawda?
- Dobrze, że to nie była instrukcja obsługi odkurzacza...
- Ale skąd mama ma w domu instrukcję od innego piekarnika ?
- A może ustalmy od razu, że to jej wina i po problemie...

wtorek, 12 lutego 2013

boli

- Też tak masz, że jak cię coś boli, to co chwilę dotykasz tego miejsca, żeby sprawdzić, czy boli mocniej?
- A ty tak robisz?
- Tak
- Ja też.
- A dlaczego pytałaś najpierw, czy ja tak robię?
- Bo nie chciałam sama wyjść na świra.

lepsze

- Dlaczego jak rozmawiasz przez telefon to chodzisz po całym pokoju?
- Nie wiem. A ty, dlaczego jak rozmawiasz przez telefon, to rysujesz te swoje bazgroły?
- Bazgroły są chyba lepsze...
- Marnujesz papier, a papier to drzewa, drzewa z dżungli amazońskiej, wymierają rzadkie gatunki zwierząt, obniża sie poziom wód gruntowych, poza tym...
- Dobra, dobra!!! Już wystarczy! Chodzenie jest lepsze!

tabletki

- Kupiłam sobie tabletki, po których włosy przestają wypadać.
- Tylko nie przedawkuj... No wiesz... Żeby ci nie wyrosły na dłoniach i kolanach...

miejsce

- Ciekawi mnie, kto wybiera miejsce, w którym obcierają buty?
- Właściciel fabryki butów. Siedzi w domu, wściekły i samotny, i pisakiem zaznacza, w którym miejscu buty mają mieć "to coś", co powoduje, że obetrą..
- Gość ma wyczucie miejsca... Trzeba mu to przyznać...
- A gdzie cię tym razem obtarły?
- W zupełnie nowe miejsce... Ale, jak zwykle, najgorsze z możliwych...

pojedynczych

- Też masz w domu tego potwora, kóry mieszka w pralce i z każdego prania zabiera kilka pojedynczych skarpetek?
- Nie. Kupiłam sobie specjalny worek do prania skarpet.
- Banalne... Jak zwykle twój pragmatyzm zabija wszelką konwersację...
- No, bardzo mi przykro, że nie dostrzegam wróżek, nimf, elfów i krasnoludków tam, gdzie ich nie ma!
- Problem w tym, że nie dostrzegasz ich też tam, gdzie są!

krem

- Kupiłam sobie nowy krem.
- Do twarzy?
- Nie. Do zmarszczek. Procentowo mam ich więcej niż twarzy...

niedziela, 10 lutego 2013

zjechała

- Na skrzyżowaniu stał policjant i kierował ruchem...
- Nienawidzę tego! Wcale nie rozumiem, co on do mnie macha...
- Ja zrozumiałam... Ale dopiero wtedy, jak podszedł do mojego samochodu, zapukał mi w szybę i powiedział, że zatrzyma ruch na całym skrzyżowaniu, tylko żebym wreszcie zjechała ze środka...

bramka

- Co tak późno?
- Utknęłam na parkingu podziemnym...
- Utknęłaś? Jak?
- Zapomniałam zapłacić za parkowanie w automacie, podjechałam do bramki, potem nie mogłam się już wycofać, bo za mną stało 7 samochodów. Po jakimś czasie podszedł do mnie parkingowy i zaproponował, że mogę zapłacić u niego...
- No to chyba dobrze?
- Tak, ale zepsuł mu się terminal do kart, więc musiałam wyjść z parkingu, znaleźć bankomat, wypłacić gotówkę, wrócić i mu zapłacić...
- Chryste... To ile to trwało?
- No... jakieś 10 minut... Ale najgorsze było to, że jak już znalazłam ten bankomat, to uświadomiłam sobie, że portfel z kartą został na siedzeniu w samochodzie przy bramce, bo przecież wcześniej szukałam gotówki i położyłam go na siedzeniu obok...
- A samochody za tobą? Sami faceci? Zabili cię za to?
- Nie. Jak wróciłam po kartę, to gość za mną wyjął z kieszeni portfel, dał mi dwa banknoty i powiedział, żebym zapłaciła parkingowemu. On stawia...
- Ale wstyd...
- Wstyd...? Najgorsze, że jak już zapłaciłam, to z nerwów od razu wsiadłam do auta i odjechałam z piskiem opon, no i nie oddałam mu reszty...
- To ile zarobiłaś?
- Prawie stówę...
- Co?
- No tak. Dał mi dwie pięćdziesiątki, a ja zapłaciłam 11...
- Fuksiara...
- Tak... W sumie to można to tak nazwać... Tylko myślę, że ten gość następnym razem raczej rozbije namiot na takim parkingu, niż da komuś kasę na wyjazd...
- Co się przejmujesz!? Przecież ty już tam nigdy w życiu nie wjedziesz...
- Nawet gdybym chciała, to mnie nie wpuszczą...