piątek, 22 lutego 2019

aparaty

Mama Kaliny nosi aparat słuchowy. A nawet dwa. Niestety, każdy aparat od czasu do czasu wymaga przeglądu, remontu i drobnych napraw. Mamy aparat też. A nawet dwa.
Niekontrolowany aparat zaczyna stopniowo i niemal nieodczuwalnie gorzej działać. Najbliższe otoczenie aparatu nie od razu się orientuje, że coś jest nie tak.
Otoczenie zaczyna automatycznie mówić do nosiciela aparatu nieco głośniej, ale, słowo harcerza, tego się nie odczuwa jako wyraźną zmianę.

Aparaty mamy były dziś na przeglądzie technicznym. Po nim - świat jest piękny! - mama słyszy, gdy mówię normalnym, cichym głosem.

- Kalinko, a tak na próbę, powiedz teraz do mnie coś tak, jak musisz mówić, gdy aparat gorzej działa - powiedziała mama w samochodzie.
 Kalina rzekła głosem donośnym, niemal bardzo donośnym.
Mama spojrzała przerażona.
- Jeśli tak do mnie krzyczałaś, to dlaczego nic mi o tym nie powiedziałaś?

No właśnie... Też tego nie rozumiem. Trudno uwierzyć, że się nie zorientowałam. Teraz natomiast czuję, że wróciłam do domu bez kaszlu. To dopiero szał! A nawet dwa!

czwartek, 21 lutego 2019

palce

Australijka, ucząca nas na studiach angielskiego, bardzo narzekała na polski palec u nogi. Mówiła, że w angielskim nazywa się on "toe" i nie trzeba niczego niezwykłego pamiętać. A po polsku palce są skomplikowane jak nie wiem co - bo trzeba pamiętać że palec jest u nogi, a nie np. do nogi, przy nodze, albo z nogą...

Podobnie ma się sprawa z palcem u ręki.
Na przykład z małym palcem u prawej ręki.
Same z nim kłopoty.
Bo gdy na lekcji wf wygiął się podczas skoku przez kozła, napuchł jak serdelek i przybrał barwę lazurowo-błękitną, to stał się powodem spędzenia wieczoru na izbie przyjęć...
Taka historia z tymi palcami.

środa, 20 lutego 2019

bywa


Perfekcjonizm - zastanawiam się nad tą cechą. Jak często bywa wadą, a jak często zaletą...

wtorek, 19 lutego 2019

pora

Klucze ptaków na niebie świadczą o tym, że nastanie wreszcie pora bezczapkowa. Alleluja!
Historia uczy, że tak będzie....

poniedziałek, 18 lutego 2019

ustawione

O ileż łatwiej uwierzyć w krytykę, niż w pochwały...

A może to tylko ja mam pokrętła źle ustawione w głowie…?

niedziela, 17 lutego 2019

każdego

Podobno Biblia ma w sobie tak uniwersalną zawartość, że zawsze losowo wybrane z niej zdanie okazuje się nieść treści adekwatne do każdej sytuacji każdego człowieka o każdej porze życia.
Sprawdziłam.
Moje wylosowane zdanie brzmi:
Do klaczy mej w zaprzęgu faraona
przyrównam cię, przyjaciółko moja.

Może powinnam czytać raczej podręcznik układania paneli podłogowych, albo książkę kucharską dla osób z indolencją kuchenną, żeby dowiedzieć się czegoś ważnego dla mojego życia. Bo z biblijnej klaczy faraona nic nie mogę wywnioskować dla siebie na przyszłość. Ani na teraźniejszość.
Gdyby ktoś umiał cenne wnioski wyciągnąć z mojego zdania, to chętnie posłucham...

erupcji

- Młodsza córko, jeśli chcesz, żebym pomogła Ci w powtarzaniu materiału na sprawdzian z angielskiego, to zróbmy tak: powiem ci zdanie po polsku, a ty przetłumaczysz je na angielski, ok?
     Mama przewertowała rozdział w podręczniku i ze słówek, które tam znalazła, skleciła zdanie, które w swym założeniu miało wskazać córce dalszy kierunek nauki:
 Od czasu do czasu z krateru wulkanicznego wylatują chmury pyłu. które są rezultatem erupcji gazu, powstałego z wpadających do płynnej lawy fragmentów skał.

To miało miejsce wczoraj. Od tamtej pory siedzę na sofie i patrzę niewidzącym wzrokiem przed siebie. Ona to przetłumaczyła...