Nauczycielka z naszej szkoły zachorowała na covid. Uczy w klasach 1-3. Po kilku dniach choroby odebrała telefon od jednej z matek. A z telefonu wylał się hejt i oburzenie, bo córka tejże matki ma nałożoną kwarantannę z winy nauczycielki. I co teraz? Kto się będzie dzieckiem zajmował, skoro matka musi iść do pracy? I jeśli kwarantanna dziecka jest z winy nauczycielki, to niech teraz nauczycielka zorganizuje dziecku opiekę. Najlepiej w szkolnej świetlicy.
Usłyszałam tę opowieść i poczułam, jak przedwczorajsza kalafiorowa podchodzi mi do gardła.
- Gdzie pracuje ta matka? - spytałam bezmyślnie. Bo to i tak nie ma znaczenia.
- W Biedronce - odpowiedziała nauczycielka.
- To żart? - upewniłam się.
- Nie.
Przeczytali Państwo opowieść pod tytułem "Polakiem być to wstyd".