Och, nie...
Okazało się, że ból szczęki, który czuję od jakiegoś czasu, i zatykanie się uszu nie są efektem działania sił magicznych.
Znalazły one bowiem potwierdzenie w wynikach badań, o których sprawdzeniu przypomniałam sobie dzisiaj, i które jednoznacznie wskazują, że toczy się we mnie alternatywna forma życia.
Ale że jak to tak, zasiedlić, a nie spytać, czy gospodarz się zgadza?
piątek, 28 grudnia 2018
środa, 26 grudnia 2018
rozmowa
Lubię, gdy rozmowa powolutku się toczy i czasem skręca w nieoczekiwanym kierunku. Lubię, gdy są w niej chwile ciszy, które dają mi czas na zastanowienie.
Lubię, gdy mój rozmówca rozumie, że nie wygłaszam prawd ostatecznych; gdy mówię, że nie lubię mandarynek, to oznacza, że nie lubię ich w momencie, w którym to mówię. Może się zmienić.
Bo czasem lubię deszcz, szczególnie gdy krople mieszają się na twarzy z łzami.
I czasem lubię mróz, szczególnie gdy nie zapominam, że mam gdzie się ugrzać.
A czasem lubię nic nie lubić.
I to mija.
Więc warto drugi raz porozmawiać o tym samym, bo to już będzie zupełnie inna rozmowa.
Lubię, gdy mój rozmówca rozumie, że nie wygłaszam prawd ostatecznych; gdy mówię, że nie lubię mandarynek, to oznacza, że nie lubię ich w momencie, w którym to mówię. Może się zmienić.
Bo czasem lubię deszcz, szczególnie gdy krople mieszają się na twarzy z łzami.
I czasem lubię mróz, szczególnie gdy nie zapominam, że mam gdzie się ugrzać.
A czasem lubię nic nie lubić.
I to mija.
Więc warto drugi raz porozmawiać o tym samym, bo to już będzie zupełnie inna rozmowa.
bracia
Gdy moja starsza córka była małą dziewczynką, dostała dwa misie. Jednego, że tak powiem, gatunku. Nieznacznie różniły się kolorem. Mój mąż nazwał te misie Bracia Kaczyńscy, co córka przyjęła za dobrą monetę - nie miała przecież pojęcia, skąd wzięła się ta nazwa.
Po jakimś czasie zaczepił mnie na osiedlu tata jednej z dziewczynek mieszkających w sąsiedztwie. Puścił do mnie oczko i szepnął:
- Widziałem braci Kaczyńskich!
I odszedł, kiwając z szacunkiem głową.
Po jakimś czasie zaczepił mnie na osiedlu tata jednej z dziewczynek mieszkających w sąsiedztwie. Puścił do mnie oczko i szepnął:
- Widziałem braci Kaczyńskich!
I odszedł, kiwając z szacunkiem głową.
poniedziałek, 24 grudnia 2018
znaczenia
Co roku, chowając po świętach bombki do kartonu, wkładamy tam również listy. Treść jest dowolna. Czasem piszemy tam, co chcielibyśmy dostać w prezencie, czasem, czego sobie życzymy w nadchodzącym roku.
W tym roku, zgodnie z tradycją, odczytaliśmy zeszłoroczne listy, wypakowując bombki.
I, słowo honoru, to jeden z najmilszych momentów całych świąt.
Usłyszeć od siebie samej, co było dla mnie najważniejsze rok temu.
Ileż się z tego listu można dowiedzieć!
Jak wyraźnie widać, że to, co było ważne 12 miesięcy temu, nie ma już żadnego znaczenia. Jak bardzo karton z bombkami zmienia perspektywę spraw, problemów i marzeń.
Gdyby ktoś miał teraz jakiś wielki problem, to zachęcam: proszę opisać go na kartce i przysłać do mnie. Obiecuję schować po świętach (bez czytania) do naszego kartonu z bombkami.
I, obiecuję, że za rok te wielkie tegoroczne problemy będą niczym.
Wielkim niczym.
Karton z bombkami zrobi swoje, jak co roku.
W tym roku, zgodnie z tradycją, odczytaliśmy zeszłoroczne listy, wypakowując bombki.
I, słowo honoru, to jeden z najmilszych momentów całych świąt.
Usłyszeć od siebie samej, co było dla mnie najważniejsze rok temu.
Ileż się z tego listu można dowiedzieć!
Jak wyraźnie widać, że to, co było ważne 12 miesięcy temu, nie ma już żadnego znaczenia. Jak bardzo karton z bombkami zmienia perspektywę spraw, problemów i marzeń.
Gdyby ktoś miał teraz jakiś wielki problem, to zachęcam: proszę opisać go na kartce i przysłać do mnie. Obiecuję schować po świętach (bez czytania) do naszego kartonu z bombkami.
I, obiecuję, że za rok te wielkie tegoroczne problemy będą niczym.
Wielkim niczym.
Karton z bombkami zrobi swoje, jak co roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)