- W kuchni jest pełno krwi!- To nie krew. Kroiłam buraki na barszcz.
- A nie mogłaś tego posprzątać?
- Przytrzasnęłam sobie palec szufladą z ziemniakami i musiałam przestać...
- Czyli dla mnie żadna różnica: krew, czy szuflada... I tak ja muszę teraz ze ścierą romansować...




