Kalina przeżyła pierwszy tydzień w pracy.
Minęły wszystkie wątpliwości, czy powinna pracować z dziećmi. Powinna.
Dostała urocze prezenty, cudowne przytulasy na korytarzu (ustawa Kamilka powinna się wstydzić za ich zakazywanie!) i najwspanialsze zapewnienia od dzieci z niepełnosprawnościami ("tęskniłam za panią", "jak dobrze, że znowu mam z panią zajęcia", "będzie z nami pani już do końca?", "przy tamtej pani nie zachowywaliśmy się zbyt grzecznie...").
No jasne, że będą jakieś problemy, No jasne, że dzieci są dziećmi i czasem zachowują się źle. Ale gdy mały urwis podchodzi po lekcji uśmiechnięty i zostaje z nauczycielką na przerwie, bo chce jeszcze coś powiedzieć na temat, o którym rozmawiali na lekcji, to rosną skrzydła. I urwisowi, i nauczycielce.