sobota, 26 stycznia 2019

poczekalni

Z lewej strony do poczekalni wszedł pan z panią. Pani trzymałą pana pod rękę. Była w moim wieku. Ładnie ubrana, w spódnicy i rajstopach, dziwnie luźnych na jej szczupłych nogach. Widać było, że porusza się z trudem. Wpatrywała się w podłogę, odnajdując w tym siłę, żeby utrzymywać pionową pozycję. Każdy krok miał dla niej wartość. Nie poruszała głową, rękoma, szyją, zupełnie jakby nie chciała marnować energii na zbędę ruchy. Pan mówił coś do niej, a ona tylko szła obok, nieobecna. Spineczka, która podtrzymywała lichutkie włosy, przesunęła się na tył głowy. Pan miał na sobie ładny, popielaty sweter i przyglądał się ludziom, wchodzącym do hallu.
Byli na spacerze, być może codziennym.
Okrążyli poczekalnię i wrócili do windy.

Szpital onkologiczny to miejsce, w którym energia krąży inaczej.

piątek, 25 stycznia 2019

określeń

Jak się teraz poprawnie politycznie mówi na osoby o ciemnej skórze?
Jest tyle określeń. Co uznane jest za stosowne?

czwartek, 24 stycznia 2019

dom

Chciałabym mieć dom, stanowiący jedno, wielkie pomieszczenie. No, może zgodziłabym się na wydzielenie gdzieś z boczku łazienki, ale reszta - otwarta. Przestrzenie, przechodzące jedna w drugą, z każdego miejsca wspaniała perspektywa. Do tego wielkie okna. Z jednej strony część sypialniana, obok gabinetowa, pośrodku wielka sofa do leniuchowania, hamak, poduszki do siedzenia, gdy człowiek ma akurat ochotę siedzieć na podłodze. Drewniana podłoga. Albo betonowa. Tu jest jeszcze miejsce na decyzję. Okna bez firanek, żeby nie ograniczać widoku na morze, zwłaszcza wtedy, gdy będzie sztorm.

W jakimś miejscu wielki stół, na którym można rozłożyć papiery. I nie trzeba by ich sprzątać, żeby zjeść obiad.
W kuchni ogromna lodówka, z zapasem wszystkiego.
Taras. Na dachu wielki taras.
A przed domem trawnik, ale nie strzyżony, koszony i wyrównywany, tylko łąkowy, niedbały, swobodny.
I drzewa, a na nich ptaki. Ptaki na drzewach - to konieczność.
I jeszcze kępa liści, w których zagrzebuje się jeż z jeżową.
I pies. Kudłaty. A może nawet dwa?
I rower, żebym mogła szybko podjechać do sklepiku po kilogram moreli. Albo nie - morele będą rosły w moim sadzie. Do sklepiku po ser z dziurami. Ogromnymi dziurami.

wtorek, 22 stycznia 2019

seniorów

Prowadziłam dzisiaj spotkanie dla seniorów.
Pierwszy raz słuchali mnie sami dorośli. Bardzo dorośli.

Nikogo nie musiałam prosić, żeby siedział do mnie przodem i nikt nie wykrzykiwał odpowiedzi na pytania.
W czasie przeznaczonym na zadawanie pytań nikt nie zapytał mnie gdzie jest toaleta i czy można już jeść. Nikt też nie spytał mnie ile mam lat, czy czuję się bogata, czy mam męża i czy śpię z nim pod jedną kołdrą.
Nie musiałam pilnować, żeby pan Adaś nie bił pana Grzesia i żeby pani Sabinka nie trzymała obłoconych kozaków na tapicerowanym krześle.
Gdy jedna z osób wyszła na moment z sali nie musiałam się martwić, że się zgubi, albo że zrobi sobie krzywdę.
Na samym początku spotkania któraś z pań przypomniała wszystkim, że warto wyłączyć telefony i, o dziwo!, wszyscy wyłączyli!
Nikt nie zgubił szalika, nikt nie włożył cudzej czapki i nie musieliśmy poszukiwać niczyjego tornistra, który jednak został w domu.
Po spotkaniu nikt nie wybiegł z sali, demolując przy tym połowę korytarza.
Nikt nie dłubał w nosie i nie zjadał efektów swoich prac wykopaliskowych.

Praca z dorosłymi to zupełnie inna bajka.
Zaczynam rozumieć, dlaczego tak popularny jest Uniwersytet Trzeciego Wieku.
Popularny wśród wykładowców ;-)

niedziela, 20 stycznia 2019

podjeżdżającym

Jechałam samochodem z kierowcą-agresorem. Krzyczącym na wszystkich innych. Udowadniającym innym, że nie mają racji. Podjeżdżającym na odległość komara do innych samochodów. Wyprzedzającym samochody zwalniające przed światłąmi, żeby jeszcze zdążyć na ostatnich tchnieniach żółtego. Ruszającym z piskiem opon i hamującym tak, że można stracić jedynki.

To są kompleksy?
Mania wyższości?
Zaburzenia psychiczne?
Głupota?