piątek, 14 grudnia 2018

stres

Podobno ludzie różnie odczuwają stres.
To niesprawiedliwe.
Wydaje mi się, że ja najgorzej. W przedramionach. Przedramiona są najgorsze do odczuwania stresu. Są na to dowody naukowe w postaci mojej opinii. Obiektywnej jak nie wiem co.

czwartek, 13 grudnia 2018

leżałaś

- Mamo, byłaś dzisiaj na spacerze?
- Jak ja mam wychodzić w taką pogodę na spacer, Kalinko?
- Taka pogoda będzie do kwietnia, mamo. Musisz wychodzić z domu zawsze gdy nie leje i nie ma ślizgawicy.
- A czy ty wiesz, Kalinko, że jak ja byłam na spacerze, to się przewróciłam? A ty mi każesz wychodzić? A jak ja się znowu przewrócę?
- Nic mi nie mówiłaś, mamo!
- No tak. Przewróciłam się i nie miałam kogo poprosić o pomoc. I tak leżałam i czekałam.
- I długo tak leżałaś?
- Bardzo długo.
- W taki mróz?
- Nie, no znowu takiego mrozu to nie było...
- Mamo, przecież jest zima. Zimno i zimno!
- Jak upadłam, to nie było tak zimno. Było nawet dość ciepło. I tak leżałam w ten upał i leżałam.
- W jaki upał, mamo?
- No w upał, Kalinko. Normalny. Jak to latem. Bo jak ja upadłam to była akurat fala upałów.
- To kiedy ty upadłaś, mamo?
- No jak jeszcze tata żył. Przed operacją. To będzie jakieś... No nie wiem, ja się tak dobrze w takich odległych datach nie orientuję.

Kalina z niemałym trudem odgarnęła w swojej pamięci z kurzu informację, że istotnie mama kiedyś się przewróciła. Było to gdzieś w okolicach tego lata, gdy Dobrawa jechała z Czech do Polski, a Homo erectus po raz pierwszy zrozumiał, że postawa wyprostowana naprawdę zwiększa jego szanse na rozwój intelektualny.
Fakty są faktami i dyskutowanie z nimi błędem jest i basta.

czuję

- Jestem ci wdzięczna - powiedziała. - Czuję wdzięczność za to, co powiedziałaś. A ty za co czujesz wdzięczność?
- Wdzięczność? - Patrzyła drapiąc się nerwowo po ramieniu. - Wdzięczność czy większość, bo nie dosłyszałam...?

wtorek, 11 grudnia 2018

zsunęły

Problemy zsunęły się niepostrzeżenie jak lawina i przywaliły wagą, zasięgiem i siłą.
Jak lawina. Lawina niepostrzeżenie.
Jeszcze kilka dni temu wydawało mi się, że wszystko uprzątnięte i ogarnięte, a tymczasem wielkie bum! i nie wiadomo, co robić.
Czy raczej szamotać się, czy może popaść w stupor, czy też wpaść w panikę i machać nogą i ręką. Ręką i nogą.
Płacz i niepłacz mam w sobie.
Niepłacz i płacz.
Słowa i niesłowa cisną się na usta.
Niesłowa i słowa.

niedziela, 9 grudnia 2018

lekarstw

Mama Kaliny nadal chora, więc Kalina zapodała jej kolejną, obfitą porcję lekarstw.
- Mamo, tu jest instrukcja obsługi lekarstw. Jedno do ssania, reszta do połknięcia. Przejrzyj instrukcję i od razu naszykuj sobie wszystkie leki, żebym wiedziała, że sobie poradzisz.
- Naturalnie, Kalinko, że sobie poradzę.
I mama zaczęła szykować. Brała do ręki kolejne kartoniki, wyjmowała blistry, sprawdzała dawkowanie i kładła tabletkę na stole. Gdy wszystkie były już naszykowane, połknęła je kolejno, popijając herbatą.
- Mamo, a ta tabletka do ssania?
-Tej jeszcze nie wyjęłam - powiedziała mama, biorąc do ręki kartonik z jednym z lekarstw. Otworzyła go i wyjęła blistr. Przyjrzała mu się zaskoczona. W blistrze brakowało jednej tabletki.
- Mamo, to znaczy, że już wyjęłaś tę tabletkę. A skoro jej nie ma na stole, możemy przypuszczać, że ją połknęłaś.
- To bardzo dziwne. Nie pamiętam, żebym ją połykała. A na co jest ta tabletka?
- Na chrypę. A skoro ją połknęłaś, nie będziesz miała chrypy żołądka.
     Mama spojrzała na Kalinę zniesmaczona.
- No nie wiem, Kalinko. Ja sobie nie przypominam, żebym tę tabletkę połykała.
     W ten oto sposób stałam się podejrzaną o kradzież tabletki z blistra. Chrypy nie mam, co jest okolicznością obciążającą.

ekstazę

Ekstazę łatwo jest uzyskać.
Należy tylko upiec dynię, bakłażana, cukinię i odrobinę papryki. Przyprawić. Zjeść razem z kaszą pęczak i jajkiem na twardo.
Nic trudnego.