sobota, 2 maja 2015

ciszej

- Mogłabyś być ciszej, bo nic nie słyszę?
- Jeśli będę ciszej, to tym bardziej nic nie usłyszysz!
- Miałam na myśli wiadomości!
- Wiadomości są codziennie, a ja mam ochotę coś ci opowiedzieć raz na miesiąc i właśnie teraz ty uważasz, że to co ja mówię jest...
- Już możesz mówić. Skończyło się.
- Teraz to nie chcę...

wyborczego

- Weszłam na stronę latarnika wyborczego i zrobiłam sobie test, stwierdzający, który kandydat najbardziej odpowiada moim poglądom politycznym.
- I co ci wyszło?
- Biorąc pod uwagę to, że sama nie wiem, jakie mam poglądy polityczne, bo w jednych sprawach są one lewicowe, a w innych prawicowe, to zadziwiło mnie, że któryś z kandydatów ma podobne zdanie na wiele spraw. Czyli albo gość też nie ma pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, albo jest to cecha polskich polityków - mówmy tak, żeby było trochę dla jednych, trochę dla drugich, może się nikt nie zorientuje, że ładu i składu w tym nie ma...
- I kto ci wyszedł?
- Nie uwierzysz...

wyda

- Zadzwoniłam do niego i powiedziałam, żeby zadzwonił do niej i powiedział jej, żeby to zrobiła. Tylko nie mów nikomu, że to ja, bo będzie głupio, jak się wyda.
- Jeśli nie chciałaś, żeby ktokolwiek wiedział, że to ty, to powinnaś wysłać jej anonima w kopercie.
- No sama nie wiem....
- Jezu, żartowałam!!!

piątek, 1 maja 2015

podeszwami

- Nie mogę się zdecydować... Chciałabym, żeby były brązowe z ciemnymi podeszwami - nie będą się brudziły w samochodzie... Ale znowu latem - brązowe?
- Może żółte...
- Tak, też je biorę pod uwagę. Ale w żółtych nie mogłabym teraz chodzić. Czarne ciuchy, a tu nagle żółtko na stopach...
- A granatowe?
- Też o nich myślałam. Byłyby super. I mają ciemne podeszwy. Ale mam sporo bardzo jasnych sukienek i granatowe chyba nie byłyby odpowiednie...
- A któreś już odrzuciłaś?
- Tak. Beżowe. Bo takie już mam...
- To już kiedyś udało ci się jakieś kupić?! To bardzo dobra wiadomość!

czwartek, 30 kwietnia 2015

umiarkowanie

- ... i gdy usiłowała wydeklamować siedem grzechów głównych, zaczęła w charakterystyczny sposób spoglądać w sufit i nagle powiedziała tym swoim słodkim, ośmioletnim głosikiem: umiarkowanie w jedzeniu i piciu.
- Nie widzę w tym nic śmiesznego. Zawsze uważałam, że umiarkowanie w jedzeniu i piciu jest czymś niestosownym i jak najbardziej zaliczam to do grzechów.
- Idźmy dalej: wstawanie od stołu z uczuciem, że jeszcze można coś w siebie wcisnąć jest grzechem śmiertelnym!

kolejne

- Numery autobusów zaczynają się od 51. A gość, który układał trasy autobusów specjalnie wszystko tak pomieszał, żeby na żadnym przystanku nie zatrzymywały się kolejne numery.
- Skąd wiesz, że to był facet?
- Kobieta nigdy nie zrobiłaby tego własnym dzieciom...

środa, 29 kwietnia 2015

odrobinkę

- Możesz mnie jutro odebrać około 16.00?
- Na jutro zaplanowałam sobie tę pracę, którą powinnam zrobić wczoraj i dzisiaj.
- A zrobi ci jakąś różnicę, jeśli przesuniesz to wszystko jeszcze odrobinkę?

wtorek, 28 kwietnia 2015

relikwie

- Wiesz, że relikwie mają stopnie?
- Ze względu na to, jak działają?
- Nie. Ze względu na to, jak bardzo są.
- Nie rozumiem...
- Jeśli relikwia jest częścią ciała albo przedmiotu uznanego za święty, to jest to relikwia pierwszego stopnia. Na przykład palec jakiegoś świętego jest relikwią pierwszego stopnia. Ale są też relikwie, które są relikwiami tylko dlatego, że ktoś dotknął tym przedmiotem do innej relikwii.
- Czyli bycie relikwią przenosi się przez kontakt?
- Właśnie tak jest!
- Żartujesz? Obiecaj, że żartujesz!

przekręcają

- Ciekawe, czy jak ktoś się nazywa Nowak, to też ciągle przekręcają mu nazwisko...
 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

bliskość


- W teatrze było mnóstwo ludzi, a szatniarka jedna...
- Dopchałaś się w pierwszej godzinie?
- Nie miałam szans robić tego świadomie... Zostałam dopchnięta. Poczułam wielokrotną bliskość z panem przede mną i z młodą dziewczyną za mną. Od czasu do czasu czułam również bliskość z zawartością torby chłopaka po lewej...
- Warto było?
- Mówisz o spektaklu, czy o dopychaniu?

niedziela, 26 kwietnia 2015

zaspała

- Halo...
- Miałam do ciebie zadzwonić, żebyś nie zaspała.
- Gdzie?
- Do ciebie. Zadzwonić miałam. Bałaś się, że zaśpisz.
- Zaśpię?
- Tak. Wstań już.
- A która jest godzina?
- 5.30. Prosiłaś mnie, żebym do ciebie zadzwoniła. Miałaś dzisiaj wstać tak wcześnie, pamiętasz?
- Ach, tak... Wysłałam ci wczoraj wieczorem sms-a, żebyś nie dzwoniła, bo przenieśli mi wyjazd na jutro.
- Ale to było przedwczoraj i dzisiaj jest jutro!
- Dzisiaj? Jest jutro? A jaki jest dzień?
- Niedziela!
- A, to faktycznie, dzięki!

przepychać


- Zgasł mi silnik na światłach. Zaczęłam sama przepychać samochód w mniej kolizyjne miejsce, ale on nawet nie drgnął. Ciężki jak cholera. Spytałam dwóch miłych panów, czy mogliby mi pomóc, ale bardzo się spieszyli do pracy i mieli garnitury. Tak właśnie powiedzieli. I wtedy podeszła do mnie starsza pani. Bardzo starsza. Odstawiła wózek z zakupami na bok i razem ze mną zaczęła pchać moją kupę złomu. Przyłączyła się do nas jeszcze jedna pani (też w wieku emerytalnym) i dziewczyna, która miała w nosidełku na piersi małego chłopca. Kierowca, który stał za mną przestał trąbić i robić pantomimę, a my ze spokojem wpakowałyśmy się na chodnik.
- W końcu odpalił?
- Tak, ale gdy go pchałyśmy, to dziewczyna z dzieckiem powiedziała, że akurat przechodziła, bo idzie po kurczaka na obiad, a wtedy starsza pani jej powiedziała, że najlepsze kurczaki można kupić w zupełnie innym miejscu. Ustaliły dokładnie lokalizację kurczaków i obgadały jeszcze, jak zorganizować wiejskie jaja...
- To ile wy pchałyście ten samochód?
- 20 metrów...
- Nie pytam o dystans, tylko o czas. Ile godzin!?