sobota, 12 października 2024

jesień

Piękna ta jesień.
Naprawdę złota i naprawdę zjawiskowa. 
Klony przy domu Kaliny powoli czerwienieją i żółkną. 
Liście jeszcze nie opadły.
Za kilka dni zaparkowany pod nimi samochód będzie rano wyglądał jak przykryty kołderką.

I niezwykłe jest to, że kolory zmieniają się z dnia na dzień. Z godziny na godzinę.

piątek, 11 października 2024

wyłączyć

Po operacji Kalina ma wrażenie szumu w połowie głowy. Męczące doświadczenie.
Nie ma sposobu, żeby to wyłączyć. 
Słychać go od razu po przebudzeniu i w chwili zasypiania. Zupełnie tak, jakby Kalina przebywała w nieustającym hałasie.
To kolejna z uporczywych dolegliwości, z którymi Kalina musi się chyba zacząć zaprzyjaźniać, bo prawdopodobnie będą tak żyły razem aż do śmierci.



środa, 9 października 2024

pomyłka

Koleżanka Kaliny jest po operacji usunięcia guza. Wynik badania histopatologicznego powinien nadejść pocztą. Potem miała skontaktować się z lekarzem w sprawie dalszego postępowania.  Cierpliwie czekała na wyniki.
 Pewnego dnia zadzwoniła do niej nieznajoma lekarka.
- Ustaliłam pani termin chemii na za tydzień. Proszę przyjechać na czczo. Czy ma pani jakieś pytania?
- Naturalnie, że mam. Jakiej chemii? To chyba jakaś pomyłka!
- Zaraz sprawdzę. Nie, to nie jest pomyłka. Ma pani ustaloną chemię.
- To niemożliwe! Najpierw powinnam dostać wynik histopatologii i skontaktować się z moim lekarzem!
- Nie dostała pani wyniku? To dziwne, bo już są. Ma pani złośliwego raka. Wyniki są bardzo złe, dlatego ustalamy pani chemię na za tydzień. 

W taki sposób usłyszała, że jest naprawdę poważnie chora. Przez telefon. Przypadkowo. Zoperowano ją i jej stan został uznany za bardzo dobry.

 Dziś podczas kontrolnej wizyty dowiedziała się, że musi iść na tomograf. 
- Czy to teraz konieczne? - spytała.
- Tak. Szukamy gdzie rak się rozsiał.
- Jak to "rozsiał"? To ja mam przerzuty?
- Tego nie wiem, ale wykluczyć nie można.

Weszła do gabinetu chora, ale w dobrej formie. Wyszła tak samo chora, ale w zdecydowanie gorszej formie. Taka zmiana po kontakcie z lekarzem. 




poniedziałek, 7 października 2024

działania

K. wracała w południe do domu i na drzwiach wejściowych zauważyła największego pająka świata. Siedział na futrynie. Piszcząc i krzycząc wbiegła do domu i obudziła M.

Drzwi były nadal otwarte.

Obserwując pająka, żeby znać dokładnie jego położenie w każdej sekundzie, K. i M. obmyśliły plan działania. Odkurzacz.

Z niemałym trudem wyszły z odkurzaczem na korytarz (musiały przejść obok pająka) i wciągnęły potwora do środka.

Jego rozmiary dawały cień niepewności, co do jego śmierci w odkurzaczu. Wciągnęły zatem jeszcze sodę oczyszczoną (broń chemiczna) i ryż (pociski małego kalibru).

Wyjęły worek z odkurzacza, wrzuciły do worka na śmieci, całość szczelnie zawiązały i wystawiły na balkon.

Rozmiary pająka tak bardzo odbiegały od powszechnie stosowanych, że K. i M. zaczęły rozważać, czy na pewno soda i ryż zabiły gościa na śmierć. Nie miały pewności, czy nadal nie siedzi przyczajony w rurze. Zatem założyły nowy worek do odkurzacza i wciągnęły do niego mech i ziemię z balkonu w ilościach obfitych (pociski większego kalibru), zapełniając nowy worek. Wyjęły worek z odkurzacza, włożyły do kolejnego worka na śmieci, zawiązały i wystawiły na balkon. 

Ponieważ obie były tak wypełnione adrenaliną, że wyciekała im porami skóry, postanowiły iść za ciosem i zrzuciły jeszcze miotłą ogromnego krzyżaka, który zbudował sieć za szybą w salonie. Niemal słychać było huk, jak spadał z piętra na chodnik, a w płytce chodnikowej najprawdopodobniej powstała spora wyrwa ;-).

Jedna z opisanych dzielnych kobiet to starsza córka Kaliny. Druga to jej współlokatorka. Dziewczyny umieją sobie radzić - jestem z nich dumna.

I tylko bardzo proszę nie pisać w komentarzach, że pająki są przecież nieszkodliwe i nie warto się ich bać.

Kalina doskonale wie, czy warto się ich bać, czy też nie. Dziś rano Kalina i jej młodsza córka ogłosiły w domu stan wyjątkowy, polegający na usuwaniu 3 potworów z doniczek i do teraz obie zastanawiają się, czy kosarze nie wyjdą żywe z odkurzacza...