piątek, 20 listopada 2015

stopy

-Wypróbowałam foliowe skarpetki, które zakłada się na godzinę na stopy. Od nich skóra na stopach staje się gładka, delikatna i cudowna.
- Naprawdę?
- Nie wiem.
- Jak to: nie wiesz?
- Założyłam je wieczorem i położyłam się w nich do łóżka, żeby obejrzeć film. Na godzinkę. Niestety trzymałam je nieco dłużej... Obudziłam się po 6 godzinach z powodu bólu stóp. Z trudem doszłam do łazienki, żeby zdjąć te skarpetki.
- Dlaczego z trudem?
- Byłam nieprzytomna po przespaniu 6 godzin w pozycji siedzącej na łóżku ze stopami wystawionymi poza łóżko, a do tego trudno się chodzi w workach na nogach. Mimo przeszkód dotarłam do łazienki i zmyłam przezroczystą maź. Na razie mam skórę na stopach jak wylinka bazyliszka, chociaż z radością stwierdzam, że preparat nie może być aż tak skuteczny jak piszą na opakowaniu, skoro palce mi nie odpadły...
- Ale za to nasennie dobrze działa...

ewolucyjne

- Zawsze za najwyższe osiągnięcie ewolucyjne uważałam torbacze, których samica może na chwilę wyjąć świeżutkie dziecko z worka i pójść do kosmetyczki, albo z koleżankami skubnąć kwiatki na inną łąkę. Ostatnio za ideał stworzony w wyniku ewolucji uważam niedźwiedzie. Jedzą jesienią wszystko, co w łapy wpadnie, przesypiają tę najgorszą porę roku i budzą się wiosną szczupłe i wypoczęte.

osiedlach

- Podejrzewam, że bloki na PRL-owskich osiedlach były projektowane przez niezwykle inteligentnych architektów. Usiłowali oni przekazać w swych projektach bunt wobec systemu i projektowali budynki i całe osiedla tak, żeby były niepraktyczne, niewygodne, niedostosowane, żeby hulał na nich potworny wiatr, a latem słońce prażyło podwórka.
- Może powinni teraz w nagrodę mieszkać w tych blokach!?

czwartek, 19 listopada 2015

liceum

- W liceum chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, na którym główny nacisk kładziony był na historię, geografię i ZPT. Na poszerzonym angielskim w moim liceum najwięcej uczyli się fizyki, natomiast na matematyczno-fizycznym szaleli z chemią i rosyjskim... Od zarania dziejów szkoła żyje własnym życiem i żadne reformy nie zburzą jej niezachwianych murów. Nauczyciele są tacy sami od lat, choć są może modniej ubrani i mają tablice interaktywne zamiast liczydła. Zmiany programów nie zmienią mentalności pedagogów. Nadal na niektórych przedmiotach stosuje się metody, którymi uczona była babcia Kazimiera. Jedyne w co wierzę, to że młodzież jest teraz o wiele sprytniejsza i mądrzejsza niż wszyscy ministrowie razem wzięci i przeżyje reformy, nawet gdyby nagle okazało się, że maturę zdaje się co roku i to z przedmiotów, których naukę zakończyło się w przedszkolu.

środa, 18 listopada 2015

ciszy

 Pies mojej mamy (przebywający już na wiecznych łowach) dał się poznać jako śpiewak operowy, niezaniedbujący swoich obowiązków szczególnie gdy był sam w domu. Inaczej mówiąc: wyła ta kanalia przez cały czas, gdy siedziała sama w domu. Moja mama nie należy do obieżyświatów, więc większość czasu spędzała z psem i zabierała go ze sobą wszędzie, gdzie można było. W rzadkich przypadkach pies zostawał sam, co natychmiast obwieszczał wszystkim sąsiadom z tego samego budynku, z sąsiednich budynków, a nawet z sąsiedniej ulicy.
Pies zdechł z innych przyczyn niż wycie.
Mama żyła w błogiej ciszy aż do dnia, gdy wyrwała z bezdomności pewną kotkę syjamską. W internecie napisano całe szpalty o tym, że koty syjamskie często i głośno miauczą. I co? Internet nie kłamie! Kotka mojej mamy miauczy tak przeraźliwie, że mama obawia się o stan psychiczny sąsiadów. Nikt nie chce mieszkać obok mordercy, a kotka wydaje takie dźwięki, jakby była mordowana bezustannie. I to skutecznie. Mama czuje się winna tej sytuacji, próbuje kotkę udobruchać głaskaniem, jedzeniem, ale nic nie pomaga. Codziennie od siódmej wieczorem do północy kotka rozmiaukuje się na całe gardło.
Wnioski z powyższego są takie:
gdyby ktoś miał w domu zwierzę, które milczy jak zaklęte, polecam przekazanie go na szkolenie do mojej mamy. Przypuszczam, że pod jej opieką nawet żółw zacznie wydobywać z siebie dźwięki. Nie polecam szlifowania śpiewu u rybek, bo nie wiem, czy kot syjamski umiałby uczcić ich śmierć w kociej paszczy minutą ciszy...

Turczynek

- W Turcji funkcjonuje międzymiastowy transport prywatny. Setki mniejszych lub większych autobusików - dormuszów. Jeżdżą one punktualnie co do minuty, zatrzymując się nie tylko na przystankach, ale też w miejscach, w których wygodnie jest podróżnym. W punktach, w których krzyżują się trasy różnych autobusów, kierowca pyta pasażerów, czy ktoś będzie się przesiadał i jeśli jest taka potrzeba, dzwoni do kierowcy autobusu innej linii, żeby poczekał na zainteresowanego pasażera. Jeśli autobus kończy trasę, to odwozi pasażerów pod dom. Jeśli w autobusie jest więcej pasażerów niż miejsc, można siedzieć na czymkolwiek, nie wolno jednak stać (zabronione!). Jeśli nie wszyscy pasażerowie zmieścili się do autobusu, kierowca dzwoni do centrali i natychmiast organizowany jest dodatkowy autobus, który podjeżdża w zatłoczone miejsce. Pasażerowie nagminnie rozmawiają z kierowcą i z innymi pasażerami. Nie ma biletów - płaci się, przekazując pieniądze kierowcy przez inne osoby, stojące bliżej. W dzień targowy w autobusie jadą wielkie torby z owocami, suszarki do prania, cynowe misy, poduszki i plastikowe meble ogrodowe.
- Też tak jeździłaś?
- Inaczej się nie dało. Ponieważ bardzo odróżniałam się od Turczynek, kierowcy natychmiast mnie zapamiętywali i już przy drugim spotkaniu witali jak starą znajomą. Pytali kim jestem, cieszyli się, jeśli znali moich bliskich.
- Unia ich jeszcze nie dopadła, to mogą być mili...

wtorek, 17 listopada 2015

znany

- Jak się nazywa ten aktor?
- Nie wiem. Pierwszy raz go widzę.
- No coś ty! On grał w...yyy... no...
- Ja go nie kojarzę.
- Na pewno go kojarzysz! On grał z tą... no... jak jej tam...
- To jest jakiś mało znany gość i tyle.
- Nie! Wszyscy go znają!
- Właśnie widzę.

podpisów

- Mój wychowawca w podstawówce był niezmiernie skrupulatny w kwestii sprawdzania podpisów rodziców pod informacjami, które nam dyktował do dzienniczka. Kiedyś jeden z kolegów nie miał podpisu mamy. Wychowawca kazał mu natychmiast ten podpis zdobyć. Chłopak wrócił pod koniec ostatniej lekcji. Okazało się, że pojechał do mamy do pracy na drugi koniec miasta po podpis.
- Ciekawe, czy wychowawcy-despoci nadal tak robią...
- Nie sądzę. Spora część rodziców pracuje jeżdżąc po całym kraju. Ryzykowne byłoby wysyłanie dziecka po podpis do mamy, która aktualnie jest 400 km od domu.
- Dla chcącego nic trudnego...
- A poza tym teraz wychowawcy przekazują informacje rodzicom w dzienniku elektronicznym.
- I znowu technika ogranicza nas intelektualnie. Pomyśl, jak rozwinąłby się taki 8-latek, gdyby w ciągu dnia musiał się dostać z Rzeszowa do Pułtuska i odwrotnie, na dodatek bez pieniędzy...

mżawka

- Jak to jest możliwe, że deszcz pada w każdą stronę?! To przeczy grawitacji!
- To nie jest deszcz, tylko mżawka.
- A mżawka nie ma obowiązku podporządkować się grawitacji?
- Mżawka powstała zanim Newtonowi spadło jabłko na głowę. Dlatego ona może padać poziomo.
- A deszcz?
- Rozmawiamy o mżawce. Tę sprawę mam już przemyślaną. Jeśli chodzi o teorię dotyczącą deszczu - muszę nad tym jeszcze popracować.

poniedziałek, 16 listopada 2015

hipotezy

- Neurotechnologia poszła niesamowicie do przodu. Teraz producenci piżam dodają do barwnika do tkanin feromony, które powodują, że człowiek chce więcej czasu spędzać w łóżku.
- Coś takiego...
- Nie zauważyłaś, że dawniej mogłaś bez problemu rano wstawać, a teraz wydaje się, że budzik dzwoni od razu gdy zasnęłaś?
- Faktycznie.
- To jest właśnie efekt tych feromonów.
- To jest potwierdzone?
- Nie. Ale jako autorka tej hipotezy czuję, że ma ona przyszłość...

warstwą

- Grób jest przysypany grubą warstwą liści.
- Grób nie może być przysypany cienką warstwą. To wynika z definicji.

szkodzą

- Mandarynki szkodzą zdrowiu. Jest naukowo udowodnione, że położenie kilkunastu mandarynek obok pracującej osoby powoduje wystąpienie braku koordynacji ruchowej ręki bliższej mandarynkom. Otóż ręka ta bezwiednie zaczyna zabierać mandarynki z naczynia, przekazuje je drugiej ręce i wspólnie, acz nieświadomie, dokonują one procesu rozebrania mandarynki najpierw z odzieży wierzchniej, a potem rozparcelowania jej na części...
- Zjadłaś wszystkie?
- Tak.
- A banany?
- Tak.
- A pistacje?
- Pistacje są nawet gorsze niż mandarynki. Jak pokazują badania....

niedziela, 15 listopada 2015

migreny

- Skąd się biorą migreny?
- No tak jak większość rzeczy...
- Z Tesco?!

Wigilii

- Kupiłam sobie od mamy płytę.
- Tę, co chciałaś?
- Tak.
- No to świetnie. Chyba powinnaś się cieszyć.
- Ale dostanę ją podczas Wigilii.
- Oł, szit.
- No właśnie. Tak właśnie można siebie samego wkurzyć swoją ulubioną muzyką...

przerastała

- Przerasta mnie technologia.
- To bardzo dobrze. Pomyśl, jak byś czuła, gdybyś to ty ją przerastała...