sobota, 5 grudnia 2015

świętego

- Wierzysz w świętego Mikołaja?
- Nie.
- To dlaczego wystawiasz buty?
- Jestem niewierząca, ale bez przekonania...

piątek, 4 grudnia 2015

przypadkowej

- Mam audiobooki w telefonie: Nienacki "Pan Samochodzik", Jane Austen "Emma", Sarah Blake "Niedoręczony list", "Tysiąc wspaniałych słońc" Khaleda Hosseini . Problem polega na tym, że pomieszała się kolejność wszystkich powieści i ich rozdziałów. Czyli np. słucham 19. rozdział Pana Samochodzika, po nim 34. rozdział Hosseini, a zaraz po nim 3. rozdział "Emmy". I tak całą drogę - 3 godziny w tamtą stronę i 3 godziny drogi powrotnej.
- Mogłaś to ustawić w telefonie. Jakbyś weszła w...
- Nie, nie! Tylko nie to! Po sześciu godzinach słuchania przypadkowej kolejności rozdziałów z czterech tak różnych książek nie mogę się dowiedzieć, że to się da łatwo ustawić!
- A czytała wszystko ta sama osoba?
- Nie.
- To nie narzekaj. Przynajmniej od razu się orientowałaś, że jest zmiana.

czwartek, 3 grudnia 2015

sędziów

- Nie chcę się zagłębiać w politykę, ale czy możesz mi wytłumaczyć:
Jeśli sędziowie muszą być niezawiśli, muszą w swojej pracy kierować się tylko swoją wiedzą i mądrością, to dlaczego każda partia chce mieć "swoich" sędziów w trybunale?
- Cała dyskusja trybunałowa jest najlepszym dowodem na to, że nikt z polityków nie uważa członków trybunału za obiektywnych sędziów... Politycy nawet nie biorą takiej ewentualności pod uwagę...

infekcji

- Wczoraj poczułam, na czym polega cud infekcji wirusowej. Cud mniemany. Otóż usiadłam przed południem do pracy w stanie ogólnego zdrowia, a po godzinie już z trudem podpełzałam do łóżka, żeby ułożyć i przede wszystkich ugrzać wszystko to, co się trzęsło, drżało i szczękało. Cztery godziny snu nie przyniosły należytej poprawy i noc spędziłam wiercąc się jak fryga i żałując, że wieczorem nie chciało mi się wstać i zrobić dwóch zapasowych herbat... Ranek przyniósł w gratisie katar i kaszel, które już same w sobie stanowią dopust Boży.
- Może weźmiesz jakieś tabletki...
- Jakie?
- No nie wiem... To chyba i tak nie ma  znaczenia, bo na infekcje wirusowe nic nie mamy w domu... Wolisz witaminę D, aviomarin na chorobę lokomocyjną, czy herbatę, która w niektórych kulturach uważana jest za lekarstwo?
- Lekarstwo na co?
- Nie wiem.
- Wolę witaminę D. Choroba lokomocyjna jeszcze przede mną, a herbata brzmi mało farmaceutycznie... Herbatę zrób mi w ramach innego funduszu.

środa, 2 grudnia 2015

byłam

- Mamooo, jak nazywa się to coś, na czym ja wczoraj byłam?
- Chodzi ci o tytuł filmu?
- Nie... To coś..
- Festiwal?
- O, tak. A możesz mi wytłumaczyć, co to dokładnie znaczy?


czapce

- Dlaczego siedzisz w czapce?
- Bo mam nieumyte włosy.
- I ukarałaś za to czapkę?!

wtorek, 1 grudnia 2015

moment

- Najprzyjemniejszy moment macierzyństwa to ten, w którym zdajesz sobie sprawę, że nie da się dłużej ukrywać faktu, iż jesteś znacznie mniej inteligentna niż twoje dzieci, i wreszcie możesz przestać udawać, że jesteś mądrzejsza.

poniedziałek, 30 listopada 2015

wodzie

- Wczoraj zapaliłam sobie świeczkę przy wannie. Cudowne wrażenie! Siedzisz sobie w gorącej wodzie, łazienka pogrążona w półmroku i tylko trzeba bardzo uważać, żeby świeczka nie wpadła do wody...
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że...
- Nic nie chcę powiedzieć. Zachwycamy się, nie krytykujemy. Taka jest nasza dewiza.

zadzwonić

- Zadzwoniła do mnie mama z informacją, że zapomniała zadzwonić wieczorem do swojej synowej z życzeniami urodzinowymi. Naturalnie pamiętała sms-owo, ale głosowo - zapomniała. Pocieszyłam, uspokoiłam, rozłączyłam się. Po chwili zadzwoniła do mnie synowa mojej mamy, czyli moja bratowa, mówiąc, że przed kilkoma minutami jej teściowa, a moja mama, przysłała jej sms-a z przeprosinami, bo zapomniała wczoraj wieczorem zadzwonić z życzeniami urodzinowymi i jest jej bardzo przykro. Potwierdziłam. Mamie było rzeczywiście przykro. Problem w tym, jak wyjaśniła bratowa/synowa, że teściowa/mama wieczorem dzwoniła i składała jej telefonicznie życzenia. Znaczy się mama/teściowa dzisiaj nie pamięta tego, co działo się wczoraj wieczorem. Ustaliłyśmy strategię postępowania, winę zgodnie zrzuciłyśmy na tabletki, które mama/teściowa przyjmuje i opracowałyśmy dalszy plan działania. Miałyśmy pewność, że mama, gdy pozna fakty, zadzwoni do mnie w celu sprawozdawczym. Czyli na mnie spada ciężar opanowania sytuacji. Synowa/bratowa zadzwoniła ochoczo do teściowej/mamy, informując ją, że życzenia telefonicznie przyjęła wczoraj. Rozłączyły się, jak zawsze w przyjaźni. Wtedy mama natychmiast zadzwoniła do mnie, żeby się wyżalić, co się stało. Zgodnie z ustaleniami z bratową/synową zrzuciłam winę na tabletki, przykazałam program naprawczy w postaci zmniejszenia ich dawki, uspokoiłam i rozłączyłam się.
- Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A nawet trzy.
- Gdzie diabeł nie może, tam pośle sześć bab: synową, teściową, bratową, matkę, szwagierkę i córkę.
- Ale ty masz jeszcze jedną siostrę?
- Mam jeszcze jedną siostrę i jeszcze jedną bratową. Zdarzały się już sytuacje, w które byłyśmy wszystkie zaangażowane. W porównaniu z nami potop to małe piwo!

zimno

- Jaka pogoda?
- Cholerna.
- A szczegóły będą?
- Będą. Zimno, wieje i pada.
- Śnieg czy deszcz?
- Mówiłam, że cholerna, a nie że cholernie cholerna. Deszcz.

niedziela, 29 listopada 2015

gratulować

- P. jest w ciąży.
- Można jej gratulować?
- Tak. Teraz już można. Już się oswoiła z myślą, że za siedem miesięcy odbiorą jej deputat na sen...