sobota, 13 stycznia 2024

wyrzucanie

 Kalina i jej mąż zakończyli właśnie trzeci odcinek sagi pt. "Zmieniamy meble w sypialni". Czekają ich jeszcze dwa odcinki i cała sypialnia będzie jak nowa. 

Kalina i jej mąż ćwiczą przy tym wyrzucanie rzeczy. Ta konkurencja jest mocną stroną Kaliny (jeśli ma dojść do wyrzucenia rzeczy męża) i mocną stroną męża (jeżeli mają być wyrzucone rzeczy Kaliny).

 Za ogromny sukces poczytuje sobie Kalina wyrzucenie z sypialni kolumny czasopism neurologicznych męża.

Za ogromny sukces mąż Kaliny poczytuje sobie, że kolumna czasopism wylądowała w pojemniku z makulaturą, a nie w samochodzie Kaliny 

("...A może przydadzą się w świetlicy jako kartki do origami...?" 

"Nie!")

czwartek, 11 stycznia 2024

panczenista

Teraz jest w mieście Kaliny straszna ślizgawica. Kalina nie mogła wysiąść z samochodu. Nogi rozjeżdżały się na wszystkie strony i nie można było złapać żadnego punktu podparcia. Kalina w końcu wypełzła na parking jak ameba, trzymając się dachu i drzwi, a następnie, ślizgając się okrutnie, dojechała do chodnika. 

Samochody oblodzone po kokardę. Ściany budynków takoż. 

Jutro rano będzie armagedon. Albo inna cholera.

A tymczasem córka Kaliny dziś widziała w Holandii, jak jakiś człowiek jechał do pracy na łyżwach. Zasuwał po kanałach jak jakiś panczenista. 

Nie, nie. Kalina nie zazdrości. Kalina już czeka aż będzie można chodzić do pracy w sandałach. 

środa, 10 stycznia 2024

samoloty

Starsza córka Kaliny dziś odleciała do ciepłych krajów. No, może nie aż tak bardzo ciepłych, ale z całą pewnością - mokrych...

Na lotnisku pustki, żadnych kolejek do odprawy bagażowej, żadnej kolejki do kontroli bezpieczeństwa. I tu - niespodzianka. Niemal wszyscy pasażerowie muszą zdejmować buty i przechodzić chusteczkową kontrolę narkotykową. Dzięki temu odprawa idzie wolno, niemal tak, jakby była kolejka. 

Nie wiem, czy służby celne mają limit szczegółowych kontroli do wykonania w ciągu doby i gdy jest mało pasażerów, łapią każdego, czy ktoś przekazał informację, że dwa kolejne samoloty, odlatujące w ciągu kilkunastu minut do różnych miast w Holandii, będą wypchane kokainą... W każdym razie widok bosych pasażerów, drepczących jeden za drugim przez bramkę i rozkładających łapki do pocierania odzieży chusteczką - bezcenny :-)

wtorek, 9 stycznia 2024

napisała

Kalina martwi się sprawą Wąsika i Kamińskiego. Martwi się, bo uważa, że sprawa zabrnęła za daleko. Oby nie skończyło się to źle dla wszystkich. 

Kalina wie, że dwaj panowie walczą o swoją wolność, więc nie przebierają w środkach. Smutne jest jednak to, że mają tak szerokie poparcie w kręgach PiS. Oznacza to, że trzymają wszystkich w garści. Byli szefami służb, mogli robić co chcieli i teraz prawdopodobnie szantażują tą wiedzą.

To co powyżej napisała część Kaliny, zwana zrównoważonym rozsądkiem. To, co poniżej napisała część Kaliny, zwana emocjonalną karuzelą.

Debile.


poniedziałek, 8 stycznia 2024

trąbika


Kalina rozpoczęła w piątych klasach obserwacje mikroskopowe.
To najciekawsze lekcje, najgłośniejsze i najbardziej emocjonujące.


Dzisiaj w kropli wody Wojtek odnalazł żywego trąbika. Zachęcam do zajrzenia w link - to ułatwi zrozumienie, jak cieszyć się może dziesięciolatek zdobywając wiedzę, jakie dźwięki wydaje gapiąc się w mikroskop i jak bardzo jest mu przykro, że nie może zabrać trąbika do domu...

https://www.youtube.com/watch?v=xrRU9bo0bWU



niedziela, 7 stycznia 2024

zdarzeń

 Pojechała Kalina na warsztaty ceramiczne.

A tam seria niefortunnych zdarzeń.

1. Samochód oblodzony grubą warstwą.

2. Dojście do pracowni jak szklanka, a pracownia znajduje się w sporym obniżeniu terenu - Kalina kilka razy bardzo się poślizgnęła, pełzała po trawie, wpadała na śmietnik.

3. W pracowni okazało się, że tydzień wcześniej Kalina schrzaniła coś ze szkliwami. Większość wypalonych uczynków wyszła źle lub nawet bardzo źle. Po wypale proszek szkliwa odpadał z gliny, albo wyszedł szorstko, matowo, nieładnie. Nie wiadomo, co to.

4. Na zajęciach było mnóstwo osób, tłok, hałas, brak atmosfery.

5. Podczas zajęć Kalinę napadła myśl, że w tej ślizgawicy trzeba jeszcze wrócić do samochodu. Tym razem pod górę. Kalina dostała takiego negatywnego myślenia, że wyszła z pracowni do magazynu wypalonych przedmiotów i tam oglądała je sobie w ciszy, żeby się uspokoić. To pierwszy taki raz po wypadku. Kalina nie znała dotychczas słowa "trauma pourazowa", ale chyba czas zająć się tą sprawą. Nie może tak być, że byle ślizgawica paraliżuje Kalinę.

6. Teraz Kalina wychodzi z córką na ramen i jest szansa na wspaniałą rozmowę w samochodzie. Kalina kocha córki i rozmowy z nimi. Kalina potraktuje tę rozmowę z psychologiem jako pierwszy krok w rozumieniu własnej traumy.