 |
| "nie wrzucanie" boli, reszta bawi... (demoty.pl) |
Zasadziłam w ziemi jednego, malutkiego, pysznego pomidorka koktajlowego, którego kupiłam wczesną wiosną w sklepie. Pomidorek miał dość łagodny start i wykiełkował dopiero w lipcu. Za to rzucił się na świat kilkudziesięcioma malutkimi kiełkami, przepychającymi się ku słońcu. Rozdałam większość sadzonek a zostawiłam sobie jedną. Teraz mam na dorodnym krzaczku stado żółtego kwiecia i dwa ciemnozielone pomidorki. Trzymam kciuki, żeby zdążyły dojrzeć.
Jeśli zdążą, to jednego przechowam, żeby znowu zużyć go na nasiona. Takich genów nie można marnować na paszę!
To będzie
perpetuum mobile pomidoriensis. Pierwszy na świecie pomidor, którego owoców nikt nie je z powodu silnej więzi emocjonalnej.