piątek, 21 grudnia 2018
wesołych
Chcę, żeby było Wam dobrze.
Chcę, żeby było Wam jeszcze lepiej.
Chcę, żebyście wiedzieli to, co warto wiedzieć, i żebyście nie zawracali sobie głowy tym, o czym nie warto myśleć.
Chcę, żebyście wiedzieli, że myślę o Was.
Wesołych Swiąt!
środa, 19 grudnia 2018
przedświątecznym
No i kto to wymyślił, żeby w przedświątecznym tygodniu trzeba się było uczyć 30 angielskich czasowników nieregularnych (od litery L do końca alfabetu). No kto?
Jak tu się uczyć "kraść", "rozrywać", "przeklinać" i literować", i to na dodatek w germańskim języku, gdy tata akurat poszedł do garażu po ozdoby świąteczne?
Jak tu się uczyć "kraść", "rozrywać", "przeklinać" i literować", i to na dodatek w germańskim języku, gdy tata akurat poszedł do garażu po ozdoby świąteczne?
poniedziałek, 17 grudnia 2018
rodzinnego
W tym roku dzień Wszystkich Swiętych przypadał w większości kraju 1 listopada, a u nas 12 grudnia. Dopiero tego dnia udało nam się pojechać na groby do naszego rodzinnego miasta.
Pierwszy raz wybrałyśmy się tam z mamą i siostrą - zawsze odbywałam tę pielgrzymkę tylko z mamą.
Gdy moja rodzina wyprowadziła się z tego miasta miałam 7 lat, moja siostra 19, a mama 43. Każda z nas w związku z tym pamięta inne miejsca i inne sytuacje.
Ja znalazłam przychodnię dla zdrowych dzieci, do której chodziłam na szczepienia. Umiałam też pokazać lodziarnię i sklep, do którego kiedyś przed świętami rzucili pomarańcze i stałam tam z babcią w kolejce.
Moja siostra znała okoliczne podwórka, które nazywała "Tu mieszkała Kasia", "Tu mieszkała Halina", oraz "Tu nasz brat rozwalił sobie kolano na rowerze". Interesujące nazwy. Właściwie szkoda, że tak nie nazywa się niektórych miejsc.
Moja mama natomiast pamiętała, gdzie milicja wlepiła jej mandat za "niemanie świateł", chociaż była wtedy w tak zaawansowanej ciąży, że z trudem mogła wysiąść z samochodu. Podobno przechodnie wyzywali milicjantów, że meczą kobietę w stanie błogosławionym.
Trzy różne miasta. Zadna z nas nie zna tego, o którym opowiadają pozostałe.
Geograficzno-historyczna schizofrenia rodzinna.
Pierwszy raz wybrałyśmy się tam z mamą i siostrą - zawsze odbywałam tę pielgrzymkę tylko z mamą.
Gdy moja rodzina wyprowadziła się z tego miasta miałam 7 lat, moja siostra 19, a mama 43. Każda z nas w związku z tym pamięta inne miejsca i inne sytuacje.
Ja znalazłam przychodnię dla zdrowych dzieci, do której chodziłam na szczepienia. Umiałam też pokazać lodziarnię i sklep, do którego kiedyś przed świętami rzucili pomarańcze i stałam tam z babcią w kolejce.
Moja siostra znała okoliczne podwórka, które nazywała "Tu mieszkała Kasia", "Tu mieszkała Halina", oraz "Tu nasz brat rozwalił sobie kolano na rowerze". Interesujące nazwy. Właściwie szkoda, że tak nie nazywa się niektórych miejsc.
Moja mama natomiast pamiętała, gdzie milicja wlepiła jej mandat za "niemanie świateł", chociaż była wtedy w tak zaawansowanej ciąży, że z trudem mogła wysiąść z samochodu. Podobno przechodnie wyzywali milicjantów, że meczą kobietę w stanie błogosławionym.
Trzy różne miasta. Zadna z nas nie zna tego, o którym opowiadają pozostałe.
Geograficzno-historyczna schizofrenia rodzinna.
następnego
Jechałam drogą między Mogilnem a Ciechocinkiem. Nawigacja prowadziła mnie trasą, która jest nieremontowana od czasów, gdy Rus odłączył się od Czecha i Lecha, i poszedł na wschód.
Następnego dnia wracałam. Nawigacja poprowadziła mnie tą samą drogą. Sprawiedliwie, żebym nie mogła robić porównania.
Bo porównywanie niczemu dobremu nie służy i nawigacja o tym wie.
Następnego dnia wracałam. Nawigacja poprowadziła mnie tą samą drogą. Sprawiedliwie, żebym nie mogła robić porównania.
Bo porównywanie niczemu dobremu nie służy i nawigacja o tym wie.
niedziela, 16 grudnia 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)