![]() |
| cobi |
Młoda pracownica pogotowia dostrzega, w czym problem. Zepsuło się kółko z przodu wózka - może wyleciało z niego powietrze, może opona spadła z obręczy. Ratowniczka, pochylając się do przodu jak człowiek idący podczas wichury, z ogromnym trudem usiłuje pchać uszkodzony wózek z ciężkim mężczyzną. Urządzenie trzymane przez chorego niebezpiecznie kołysze się na boki, człowiek stara się jakoś pomóc kobiecie, ale oboje są w trudnej sytuacji.
Przechodnie obchodzą ten chwilowy zator na drodze łagodną trajektorią.
Obok stoi mężczyzna około 195 cm wzrostu. Atletyczny typ budowy. W średnim wieku. Szedł kilka kroków przed wózkiem, zatrzymał się, gdy usłyszał rozmowę ratowniczki z chorym i teraz przygląda się z niechęcią ich zmaganiom. Stoi bokiem, bez zbędnego angażowania się w cudzy problem. To nie jego sprawa i nie czuje się w obowiązku pomagać młodej, drobniutkiej ratowniczce. Patrzy to na pochyloną, z trudem przesuwającą zepsuty wózek kobietę, to na urządzenie na kolanach chorego. Nagle podchodzi do wózka, bierze z rąk mężczyzny "mikrofalówkę" wartą pewnie kilka tysięcy złotych i idzie w stronę stojącej nieopodal karetki. Wkłada drogocenne urządzenie do środka samochodu, sam siada na miejscu obok kierowcy. Zdejmując kurtkę z napisem "lekarz pogotowia" przygląda się, jak spocona i opadająca z sił kobieta usiłuje dociągnąć uszkodzony wózek z pacjentem do ambulansu.

