Mróz jak jasna pogoda. Albo raczej ciemna pogoda, bo słońce zapomniało o swoich podstawowych obowiązkach.
Celinka choruje, ma za sobą ciężki stan i pobyt w szpitalu. Jest lepiej.
Kalina chodzi na terapię i wypełza z depresji na czworakach. Jest lepiej
Córki Kaliny odnoszą swoje malutkie, cenne sukcesy w pracy i na uczelni. Jest dobrze.
Kalina przyzwyczaja się do myślenia, że niedługo sąd powie: Kalina na prawo, a jej były mąż na lewo.
Magda Umer powiedziała: moje znaki szczególne to rozpacz i zachwyt.
Kalina rozumie. Kalina też wpada w rozpacz. I zachwyt. Razem, osobno, wszystko jedno.