- Przymierzałam sukienkę, która miała zameczek zapinany z boku. W przymierzalni zameczek się zaciął. Musiałam poprosić o pomoc sprzedawczynię. Nie dała rady go odpiąć. Zawołała koleżankę. Nie odpięły. Zadzwoniły do swojego kierownika, który powiedział, żeby przecięły tę sukienkę nożyczkami i mi ją zdjęły. Zaproponowałam, żeby mi jej na razie nie przecinały, tylko pochodzę sobie w niej trochę i wrócę za kilka godzin. Sukienka i tak będzie musiała być zniszczona, a ja przynajmniej się nią nacieszę.
- I zgodziły się?
- Powiedziały, że jestem bezczelna, że specjalnie zepsułam zameczek żeby wyłudzić sukienkę i że natychmiast ją potną.
- Szkoda...
- Też myślę, że dałabyś radę w domu mi ją odpiąć bez nożyczek...