sobota, 9 lutego 2013

sushi

- Byłam kiedyś w japońskiej knajpie. Podawali prawdziwe sushi...
- I co? Dobre było?
- Nie wiem... Byłam tak skupiona na tym, żeby trafić pałeczkami do ust, że zapomniałam pomyśleć o smaku...
- To może zrobimy sobie takie domowe sushi, żeby poćwiczyć jedzenie tymi kijeczkami?
- Świetnie... A mamy coś, co się nadaje?
- No... Sałatę... Ryż... Tuńczyka w puszce i mandarynkę!
- Robimy. W końcu Japończycy też nie od razu zaczynali od wodorostów...
- To może założymy jeszcze szlafroki, żeby stworzyć klimat?
- No rewelacja! Włączę Chopina, w końcu to ich ulubiony kompozytor...

dziedziczą

- Jak myślisz, jakie nasza mama miała zalety, a jakie wady?
- Dziwne pytanie...
- Słyszałam, że dzieci dziedziczą po rodzicach to, co najlepsze i to, co najgorsze...
- Aha... No to rozumiem... Nasza mama była uosobieniem wszelkich cnót!
- Mądra...
- Błyskotliwa...
- Ciekawa świata...
- Przyjazna...
- Wesoła...
- Uczynna...
- Miała umysł ścisły...
- I była też humanistką...
- I miała wiele talentów... No wiesz... Pisała wiersze, grała na trójkącie, umiała gotować, wspaniale haftowała, miała wspaniałe wyczucie piękna...
- No to chyba byłaś adoptowana...
- Chyba niestety masz rację...
- Ja też...
- A naszą biologiczną matką była nieudacznica, głupia i brudna...
- Tak... Szczególnie brudna...

ubrać

- Nie mam się w co ubrać...
- Pokaż... No faktycznie.. Nie masz!
- Wiesz co, ty jednak wredna jesteś!
- Ale o co ci chodzi?
- Nie po to ci mówię, że nie mam się w co ubrać, żebyś mi przytaknęła! Zachowujesz się jak wstrętny, egoistyczny, nieczuły, samolubny i nieempatyczny facet!
- Samolubny i egoistyczny to chyba to samo...
- Wiesz co, idź już stąd.
- Ale o co ci chodzi?
- O to, że powinnaś zacząć korzystać z męskiego kibla w knajpie! Bo nie jesteś normalną kobietą!
- A co w takiej sytaucji robi według ciebie normalna kobieta?
- Łączy się w bólu i mówi, że też nie ma się w co ubrać. I obie narzekają. I czują bliskość dusz!
- Jezu... Bliskość dusz z powodu ciuchów?
- Idź już do swojej wiertarki i pilota do telewizora. Tam znajdziesz męską przyjaźń i zrozumienie!

pozbawili

- Są takie ryby w Japonii, które może przyrządzać tylko najlepszy kucharz w restauracji. Wszystkie części tej ryby są trujące, z wyjątkiem jakiegoś małego fragmentu. I kucharz musi się znać na oprawianiu takiej ryby, bo inaczej otrułby gości...
- Tak?
- No... Zjemy dzisiaj łososia na obiad?
- Oszalałaś??
- Jezu, to działa!
- Ale co działa?
- Przeczytałam wczoraj w gazecie w poczekalni u dentysty, jakie są metody manipulowania ludźmi. Chciałam tylko sprawdzić, czy łatwo dasz się zmanipulować...
- Daj mi adres redakcji tej gazety. Podziekuję im, że pozbawili mnie możliwości jedzenia ryb do końca życia!
- Nie narzekaj! Mogłam użyć przykładu z pastą do zębów!

piątek, 8 lutego 2013

kreskówka

- Poryczałam się wczoraj na Kaczorze Donaldzie...
- Taki był smutny?
- Niby nie. Pies walnął go w głowę młotkiem i się poryczałam...
 - Ale ty chyba wiesz, że to jest film animowany i tak naprawdę, to jego nic nie boli, prawda?
- Nie, no co ty...

goście

- Mam niezawodny sposób, jak sprawić, żeby przyszli do Ciebie niezapowiedziani goscie...
- Dawaj!
- Trzeba zmyć makijaż, umyć włosy, nałożyć sobie maseczkę na włosy, owinąć łeb ręcznikiem, najlepiej jakimś najgorszym... Potem nałożyć na twarz najbardziej obrzydliwą, zieloną, cuchnącą maseczkę, uświnić wszystko dookoła tą zieloną paćką i położyć sie do łóżka...
- Nie rozumiem. I gdzie ci goście?
- Jak już wyglądasz jak skrzyżowanie wodorostów  z żabą Kermit, a cuchniesz jak oczyszczalnia ścieków, to masz jak w banku, że natychmiast ktoś zadzwoni do drzwi...
- A kto dzisiaj do ciebie przyszedł?
- No kurier... On mnie tak zawsze ogląda...
- Wyobraź sobie, jak sie zdziwi, jak cię zobaczy kiedyś odstawioną!
- Mam nadzieję, że się zdziwi... Bo co zrobię, jeśli nie zauważy różnicy?

smak

- Można kupić gumę do żucia: truskawkową, malinową, arbuzową, miętową, wiśniową...
- No i co?
- A w sklepiku są lody o smaku gumy do żucia... Czyli jak może być coś o smaku gumy do żucia, skora każda guma ma jakiś inny smak?
- No... Faktycznie... I co? Nie możesz tego przeżuć?

zadziwia

- Wiesz co mnie najbardziej zadziwia?
- No...
- Że podchodzę do samochodu i otwieram drzwi. Czyli mam klucze w ręku... Wsiadam do środka. Cały czas trzymam klucze... Siadam na miejscu kierowcy, chcę włożyć kluczyk do stacyjki i już nie mam kluczy! No dematerializują się!
- I co?
- I zaczynam szukać... Kieszenie, torebka, schowki, siedzenie, siedzenie obok kierowcy, siedzenie z tyłu, podłoga... No nie ma... I po paru minutach otwieram drzwi, wysiadam z samochodu i one się zawsze wtedy znajdują...
- A gdzie wtedy są?
- No w ręce je przecieżt rzymam!
- Za każdym razem?
- Prawie że...

spóźniłam

- Jezu, która jest godzina? Spóźniłam sie do fryzjera! Gdzie jest moja torebka? Nie widziałaś mojej torebki? Ach, tutaj... A moje klucze? Nie chowałaś gdzieś moich kluczy?
- Sprawdź w torebce.
- No przecież już sprawdzałam... Ach, są... To teraz telefon... Nie masz czasem mojego telefonu? Gdzie ja go mogłam położyć?
- To idź bez telefonu. Przecież u fryzjera i tak nie można rozmawiać przez telefon...
- No tak... A klucze? Gdzie ja znowu schowałam te klucze? No przecież nigdzie z nimi nie chodziłam... Ach tutaj, w kieszeni. O! I telefon jest! Czekaj! Okulary!
- Stój! Nie wzięłaś w końcu tego telefonu!
- No tak... Jeszcze tylko sprawdzę, czy ktoś nie dzwonił... Która to jest godzina... Jak to? 14? Przecież ja idę dopiero na 15!
- A w jaki dzień tygodnia idziesz?
- No dzisiaj!
- To znaczy: w jaki dzień?
- No przecież w środę!
- Bo dzisiaj jest wtorek...
- Cholera... I znowu gdzieś wsadziłam te klucze...

zimno

- Ależ jest zimno!
- To załóż coś cieplejszego!
- Ale co? Nie mam nic cieplejszego!
- Chcesz mój sweter?
- Pokaż... Ten? Nie chcę.
- No to chyba nie jest ci zimno, skoro nie chcesz sie ubrać.
- Nie wytrzymam... Ty wiesz lepiej, czy jest mi zimno? Mówię, że mi zimno, to chyba wiem, co mówię?!
- Mówię, żebyś się ubrała, to chyba też wiem, co mówię?!
- O nie! Ja mówię, że mi zimno, bo ja to wiem. A ty mi znowu wydajesz polecenia!
- Tak, oczywiście! Ty mówisz, bo wiesz. A ja mówię, bo nie wiem... Bardzo miłe. To teraz powiem dla odmiany coś, co wiem: masz pomieszane w głowie!
- No to pewnie wiesz, bo znasz z autopsji!