sobota, 3 kwietnia 2021

o tym

Przeczytałam gdzieś, że krytykę przeważnie słyszy się od ludzi, którzy radzą sobie gorzej.
Przemyślałam to.
Przypomniałam sobie kierowane do mnie krytyczne uwagi, głupkowate pytania i komentarze.
Coś w tym jest.
O tym, jak źle opiekuję się mamą usłyszałam tylko od osoby, która wobec swojej mamy wykazała poważne zaniedbania.
O tym, jak niepoprawnie zachowują się moje dzieci usłyszałam od osoby, która ma bardzo poważne problemy z własnymi dziećmi.
O tym, że moja córka zdecydowała się tak szybko opuścić rodzinny dom usłyszałam od osoby, która ma co prawda dorosłe dzieci blisko, ale ich relacje są bardzo złe.
O tym, że wykonuję pracę dla nierobów i nieudaczników usłyszałam od osoby, która ma bezustanne konflikty ze swoimi współpracownikami i nie ma przyjaciół wśród osób, z którymi pracuje.
O tym, że mam bałagan w szafie usłyszałam od osoby, która ma bałagan w życiu.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że gdy ktoś na mnie krzyczy, to tak naprawdę krzyczy o sobie.

Chciałabym to wszystko pamiętać w odpowiednich momentach. 

piątek, 2 kwietnia 2021

szkolnych

Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.

Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.

 - Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.

- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.

- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.

- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.


czwartek, 1 kwietnia 2021

szczęście

Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.

Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze". 

A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.

Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.

Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.

"To wszystko minie" - mówią buddyści.

"I całe szczęście" - myśli Kalina.



środa, 31 marca 2021

miauczeniem

Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.

Wróć.

Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny. 

Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.

Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).

Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił. 

Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty. 

Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.



niedziela, 28 marca 2021

mama

A gdy umiera najlepsza mama na świecie ziemia się nie rozstępuje, nie grają aniołowie, nie słychać salw armatnich, nie ma zaćmienia słońca. 
Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka. 
I teraz płacze Kalina. 
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź.