sobota, 10 grudnia 2016

wirusem

almanach cukierniczo-piekarski
- Bakterie są żywymi organizmami. Ich ciało składa się z komórki, w której mają wszystko, co jest potrzebne bakterii do życia. Wirusy natomiast nie są żywymi organizmami. To kilka substancji chemicznych, które różnymi nielegalnymi metodami namawiają nasze prywatne komórki, żeby produkowały kolejne wirusy. Przy tym dochodzi do wypadków przy pracy, nasze komórki się niszczą, psują, nie działają jak trzeba, a wirusom wszystko jedno. Chcą być tylko namnożone. Resztę mają w wirusowej... no powiedzmy sobie uczciwie... dupie. Bakteriami zarażamy się, gdy one nas zaatakują osobiście. Pojawiają się drogą lotniczą, albo naziemną, albo metodą bezpośredniego wtargnięcia do naszej paszczy, na przykład wraz z zepsutym salcesonem. Wirusem natomiast możemy się na przykład zarazić, rozmawiając z kimś chorym przez telefon.
- Co ty gadasz?! Przez telefon?!
- A jeśli wczoraj rozmawiałam z Basią przez telefon, a jej syn był chory, a dzisiaj ja jestem chora, to jak się niby od niego miałam zarazić? Tylko przez telefon!

PS. Słowo harcerza, że zdjęcie które tu umieściłam naprawdę pochodzi ze strony o nazwie Almanach cukierniczo-piekarski. Podaję tę informację przed świętami, żeby każdy miał czas przemyśleć, czego uczą przyszłych cukierników i co mieszka w makowcu (podejrzewam, że ten w kształcie maczugi), co w torcie (ten z nogami - to pewne), a co w placku ze śliwkami (waham się pomiędzy kuleczką w kropki a brylancikiem...). Ten o kształcie kupy na pewno mieszka... Sama nie wiem w czym ;-)

piątek, 9 grudnia 2016

społecznościowych

wikipedia
- Wywiesiłam kulki dla ptaków. Przez pierwsze tygodnie przylatywały nieliczne sójki, sroki i sikory. To, co dzieje się teraz, jest najlepszym dowodem na istnienie u ptaków mediów społecznościowych! Zaczynam się bać, czy balustrada nam się nie odkształci, jak zaczną przylatywać kondory, strusie i wymarłe przed laty dronty dodo...

łazienkowa

- Myłam córce włosy. Siedziała tyłem do mnie w wannie, a ja usiłowałam spłukać tryliony bąbelków, które bezustannie pojawiały się na jej głowie. Szum prysznica, specyficzna, łazienkowa akustyka, otwarte drzwi w celu choćby minimalnego zmniejszenia zamgławienia, zmęczenie, perspektywa półgodzinnej ekwilibrystyki suszarką i nagle słyszę:
- Mamo, co to jest show girls?
Gdy już złapałam równowagę moralną, rozpoczęłam wnikliwe wyjaśnianie, jak to niektóre panie w celach zarobkowych, a wtedy jacyś panowie, a tymczasem atrakcyjne ciała... I gdy już dochodziłam do sedna sprawy, nagle do łazienki wbiegł mój mąż. Zdyszany, nieco spocony, z rozwianym włosem.
Odsunął mnie od prysznica zanosząc się ze śmiechu i wystękał:
- Ona pytała o shoulders.

prezent

bałtycka biblioteka cyfrowa
- Czy to nie jest dziwne, że pralka postanowiła zakończyć z nami współpracę właśnie teraz?
- Mam nadzieję, że to nie ty w liście do św. Mikołaja napisałaś, że chcesz pralkę?!
- Właściwie nie... Napisałam tylko, że chcę duży i drogi prezent.
- No to teraz już wiemy, kto jest winny. Nie można było napisać: komplet długopisów żelowych?!

środa, 7 grudnia 2016

główkę

- Kolega opowiadał, że jego sąsiad przyniósł zdjęcia z porodu swojej żony. Najpierw okazały brzuszek, potem śpioszki i buciki, puste łóżeczko, spoglądanie na zegar,
kidspositove.bloblo.pl
samochód, izba przyjęć, jazda windą, numer sali i wreszcie ta-dam poród w pełnej kresie i całej okazałości bezpruderyjnego podejścia do tematu.
- A czy ta żona o tym wie?
- Że urodziła?
- Nie. Że jej mąż prezentuje swoim znajomym główkę własnego dziecka, gdy jeszcze nie było autonomiczną jednostką?
- Myślę, że ona robi tak samo. W dzisiejszych czasach ludzie nie dobierają się na podstawie zgodności charakterów, tylko zgodności prywatnych zdjęć, umieszczanych w sieci...

narzekać

- To jest skrajna niesprawiedliwość. Nie dość, że jest zimno, mokro i wietrznie, to jeszcze te mgły...
gazeta.pl
- Mgły są darmowym dodatkiem do grudnia,. Oprócz śniegu, ślizgawicy, mrozu i szronu są mgły, żebyś mogła z czystym sumieniem na wszystko narzekać.
- Wolałabym narzekać bez mgieł. I wolałabym narzekać na śnieg, niż na deszcz!
- Wolałabyś śnieg?
- Boże, nie! Wróć! Żaden śnieg! Deszcz! Już zdecydowanie wolę deszcz i mgły!
- No widzisz, jaka z ciebie szczęściara! Masz co chcesz!

wtorek, 6 grudnia 2016

internetowy

- Mamo, a może dasz mi swój login oraz hasło i ja ci dokończę te zakupy? Wtedy będziemy miały pewność, że zamówienie jest złożone.
globtroter.pl
- No cudowny pomysł. Oto login i hasło.
- I jeszcze adres sklepu.
- Jaki adres sklepu? Przecież ja to robię przez internet.
- Adres sklepu w internecie.
- Kalinko, ty mówisz do mnie tak, że ja tego nie rozumiem.
- W takim razie powiedz mi, co wpisujesz w google, żeby ci się ten sklep pojawił.
- Nie pamiętam dokładnie. Otwieram komputer i ten sklep mi się od razu sam pojawia.
- Mnie się on nie pojawi. Muszę wiedzieć, jak on się nazywa.
- Ale dlaczego ci się nie pojawi? Włącz komputer, wejdź w internet i wpisz w google "sklep internetowy"!