Nie zdążyłam zadbać o siebie podczas urlopu. W czasie roku szkolnego jest to jeszcze trudniejsze. Cóż. Jakoś to będzie.
Kilka dni temu zdecydowałam się na zrobienie dziurek w uszach. Spodziewałam się nieco bólu, trochę ekscytacji i sporo radości. Było inaczej. Dochodzę do siebie.
Skończyłam czytać książkę napisaną przez założyciela fundacji, działającej w obszarze ochrony zagrożonych gatunków. Jestem przerażona, zarówno ogromem zagrożenia, jak i tym, jak bardzo nie wiemy, jak sobie z tym poradzić. Czuję, że odpowiednie byłoby tu zdanie "Nie ma już ratunku", ale chciałabym, żeby nie było prawdziwe.
Zbieram nasiona roślin łąkowych, ponieważ wiosną zamierzam zamienić lichy trawnik w ogródku na łąkę. Chociaż tyle mogę.