środa, 25 sierpnia 2021

mamy

Opróżniam mamy mieszkanie. Nie jest łatwo. Każdy przedmiot przykleja się do mnie i patrzy na mnie oczami mojej mamy.

Ciuchy wywiozłyśmy dziś do tzw. "szafy osiedlowej", czyli miejsca, gdzie każdy może oddać i wziąć, co potrzebuje. Bluzeczki natychmiast zostały zabrane przez panie, które akurat były w trybie "wziąć". 

Ulżyło mi. Oddać łatwiej niż wyrzucić.

6 komentarzy:

  1. pamiętam że rzeczy mojego taty długo były w szafach i pamiętam, że podkradłam parę ubrań przed wyrzuceniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po śmierci taty umiałam się pozbierać, bo była przecież mama...

      Usuń
    2. niby tak ale ja miałam wtedy 17 lat i uważałam że to ogromna niesprawiedliwość że został mi już tylko jeden z rodziców i zero dziadków. Miałam 17 lat i tylko mamę i siostrę.

      Usuń
    3. To musiało być bardzo trudne...

      Usuń
  2. Najpierw temat zagrożonych gatunków, też. Mnie przeraża...juz nawet nie mogę Czytac. Wiem to i czuje. Do tej pory szkola byla miejscem edukacji i krzyku w temacie. Ale juz nie jest. i to mnie przeraża. W temacie oddawania rzeczy i bibelotów...trudno sie rozstać i czasami potrzeba czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę właśnie edukować w szkole i nauczyć uczniów krzyku w tej sprawie. Bo jak nie oni, to kto?

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":