Kalina i jej mąż po raz pierwszy poszli do kina na film, będący swoistym oprowadzaniem po niezwykłej wystawie malarstwa.
Łał! Naturalnie, że wspaniale jest iść do muzeum i oddychać powietrzem, które otacza jakieś fenomenalne dzieło sztuki, ale gdy światowi znawcy opowiadają o technikach, tematyce, poprawkach, konserwacji i prześwietlaniach XVII-wiecznych obrazów, ma się ciarki na całym ciele.
Po wyjściu z kina Kalina i jej mąż siedzieli przy stole, na którym leżała kiść filetowych winogron. Mąż Kaliny spoglądał na owoce przez chwilę i powiedział: teraz widzę, jak światło układa się na każdej kulce...
Film opowiadał o amsterdamskiej wystawie malarstwa Johanna Vermeera. To ten od "Dziewczyny z perłą". I od 34 innych obrazów, które dziś oświeciły Kalinę i jej męża. Oświeciły, bo Vermeer uważany jest za malarza światła.
Oryginał "Dziewczyny z perłą" znajduje się w muzeum w Hadze. Kalina w lutym już witała się z gąską, i wreszcie szła go zobaczyć. Na szczęście przed kupnem biletów przeczytała wielkie ostrzeżenie na stronie muzeum: "Dziewczyna z perłą" czasowo znajduje się w Rijksmuseum w Amsterdamie.
No i dziś Kalina obejrzała dziewczynę długo i starannie. Na filmie. A oryginał się zobaczy, gdy wróci do Hagi.