 |
| tvn.24 |
- Moja mama ma w najbliższej rodzinie trzech zawodowych informatyków, jednego informatyka-amatora i jednego młodego zapaleńca komputerowego. Gdy pojawia się problem z mamy komputerem (średnio codziennie), mama dzwoni do któregoś z powyższych znawców i zamawia wizytę domową. Wspomniany ekspert przyjeżdża, włącza mamy komputer, spędza błogie 45 minut na próbach przywrócenia stanu do normy i najczęściej odchodzi ze słowami: Komputer trzeba oddać do naprawy.
Po czym mama, ze łzami w oczach, uszach, nosie i słuchawce telefonicznej dzwoni do mnie. Że jest odcięta od świata, że nie może odebrać poczty, nie może rozmawiać na skype, że komputer jest uszkodzony, że się nie da...
I wtedy do akcji wkracza największy imbecyl informatyczny na półkuli północnej, czyli Kalina.
Po uzyskaniu niezbędnych informacji (jak się włącza myszkę, gdzie jest kabel od bezkablowej klawiatury, jak się łączy na tym komputerze z internetem i co to jest Mozilla) zaczynam działanie. Na głos muszę sobie tłumaczyć, jak to wszystko działa. Że ten kabel prowadzi od ściany do gniazdka, a ten z kolei wchodzi do gniazdka z prądem, potem przechodzę do spraw bardziej technicznych, czyli np. czy wszystkie wtyczki są dobrze wciśnięte i zabieram się za subtelną problematykę programową. Powoli, klikając wszystkie ikonki po kolei, próbuję wcielić się w psychikę informatyka który cały ten bałagan kiedyś obmyślał. W ten sposób rozwiązuję wszystkie najbardziej skomplikowane problemy informatyczne (przedwczoraj np. znalazłam zagubioną ikonkę Mozilli).
Moja starsza córka powiedziała mi kiedyś, że informatycy próbują naprawić problem, a ja przyjeżdżam do babci i taśmą klejącą naprawiam zepsutą elektrownię atomową.
Gdyby ktoś potrzebował kiedyś taśmy klejącej do naprawy łodzi podwodnej albo reaktora atomowego, to jestem do usług...
Tak było do wczoraj. Bo wczoraj cały subtelny system naprawiania siadł. Nie naprawili informatycy i ja nie naprawiłam. Taśma klejąca nie zadziałała. Bo mama ma w komputerze wirusa.
I jeśli gdzieś na świecie jest ten durny informatyk, który z nudów i głupoty wpuścił w sieć wirusa, a ten wirus uszkodził komputer mojej ponad 80-letniej mamy, to niech go szlag trafi! Razem z jego wirusem! Amen.