Wakacyjne dni mijają znacznie szybciej niż bym chciała.
Wakacyjne dni mijają a tego nie chcę.
Wakacyjnych dni chcę.
Innych nie chcę.
Rzekłam i idę spać, bo przed chwilą był wczesny wieczór, a za chwilę wschód.
Wakacyjne dni mijają znacznie szybciej niż bym chciała.
Wakacyjne dni mijają a tego nie chcę.
Wakacyjnych dni chcę.
Innych nie chcę.
Rzekłam i idę spać, bo przed chwilą był wczesny wieczór, a za chwilę wschód.
Na działce mojej mamy od zawsze stoją trzy miseczki wypełnione wodą. Dla ptaków. To jedna z tradycji, które przejęłam bezkrytycznie po mamie.
Wieczorami w miseczkach kąpie się czteroosobowa rodzina sójek (dwoje rodziców i dwa pisklęta), kos, który najprawdopodobniej mieszka w tui na środku działki, oraz kilka wróbli. Dokładnie w takiej kolejności. Sójki, kos i wróble. Kos czeka na swoją kolej schowany w tui, do której sójki nie wlatują, bo gałęzie rosną za gęsto. Sójki do kąpieli przygotowują się na gałęziach jodły. Gdy kos usiadł na jodle, dostał szybką lekcję kindersztuby i wrócił na tuję.
Sójki niemiłosiernie hałasują.
- Inni ludzie słuchają śpiewających ptaków na hamaku, a my tylko skrzypiących drzwi - powiedziała starsza córka, patrząc na młodą, skrzeczącą sójkę, która siedziała metr nad jej głową.