Kalina wynurza się na powierzchnię.
W głębinach depresji, w których utknęła, nie było nic dobrego.
Co dwa tygodnie psychiatra, dwa razy w tygodniu psychoterapeuta i bardzo dużo łez.
Teraz sytuacja jest pod kontrolą. Kalina kolejny raz w życiu dowiedziała się, że ma koło siebie miłość i przyjaźń.
Przekonała się też Kalina, jak obrzydliwie źli potrafią być ludzie i jak dobrze jest wyeliminować ich z własnego życia.
Powitajcie Nową Kalinę. Właśnie wychodzi z kokonu. Wdmuchuje powietrze w skrzydła, rozprostowuje ciało, wyciąga długie czułki i leci przed siebie.
Zdrowie Kaliny jest teraz stabilne. Usunięto w maju 3 guzy z piersi. Guz w tarczycy będzie wkrótce diagnozowany. Do czasu wyników tarczycy jest spokój. A spokoju potrzebuje Nowa Kalina najbardziej.