Nie jest to dobrowolny pobyt.
Dotarł tam wczoraj, na sygnale, przewieziony z innego miejsca, do którego również nikt nie idzie dobrowolnie.
Usiłuje jakoś oswoić przestrzeń i zaplanować sobie to, co mógłby tam robić. Możliwości są dość ograniczone. Jego ciało nie pozwala na zbyt wiele, a i parametry techniczne okolicy są dość skromne - bardzo słaby zasięg telefonu, bardzo słaby internet, telewizor w osobnym pomieszczeniu.
Nie może wychodzić z budynku. Schody są dla niego jednoznaczne z końcem świata.
Nie może wykonywać obszernych ruchów.
Ma osłabione ręce i zabandażowaną nogę.
Ma wielką ranę na klatce piersiowej i sporo mniejszych na brzuchu i szyi.
Schudł w ciągu kilku tygodni, tracąc mięśnie i dobry humor.
Boli go kręgosłup i dusza.
Ta ostatnia wyje po nocach, razem z duszami pozostałych pacjentów.
