- Pomogły ci te leki?- Przez kilka dni nosiłam receptę w portfelu i nie było poprawy. Wczoraj przyczepiłam ją na lodówkę i wydaje mi się, że jest trochę lepiej. Jeśli zupełnie mi nie przejdzie, w piątek wykupię leki. Być może okaże się, że będę je musiała nawet zażyć, ale zawsze jest nadzieja, że nie będzie to konieczne.
omatko, takie zdjecia tak z rana, Kalina, nie masz litosci... az sie obudzilam!
OdpowiedzUsuńTo samo pomyślałam - rany, co za zdjęcie! Kalino, tak się wygląda jak się zażywa te leki wprost z recepty, czy wprost do ust???
UsuńTak się wygląda, gdy się człowiek leczy się u niewłaściwego lekarza... ;-)
UsuńNo właśnie. Wytłumacz się z zamieszczenia takiego zdjęcia. Różne obrazki były, ale śmierci na żywo jeszcze nie.
OdpowiedzUsuńMoże powinnam zacząć do tego, że niestety pamiętam tę panią z czasów, gdy była przed zabiegami upiększającymi... :-(
UsuńJa też pamiętam i dlatego wolałbym sobie nie psuć wspomnień.
UsuńJakie zabiegi upiększające? Pani Bogumiła miała chyba jakiś wypadek, w wyniku którego doznała rozerwania ust. Dobrze, że udało się zszyć, szkoda, że nie najzręczniej.
Ja też ją doskonale pamiętam i kiedyś wyglądała super, teraz też pewnie wyglądałaby dobrze jak na 72 lata, ale pewnie chciała lepiej...
UsuńAmisha - doskonale to ujęłaś...
UsuńOve - to był chyba wypadek przy pracy. Ale nie pracy tej pani...
Lodówka z magnesami jest niezastąpiona, zawsze o wszystkim pamiętam. Oczywiście, o ile przyczepiona jest właściwa karteczka. Natomiast tej pani ze zdjęcia, w tym wykonaniu, coraz mniej pamiętam. Przykre.
OdpowiedzUsuńNa lodówce mam kalendarz. Bez niego moja rodzina nie przeżyje tygodnia ;-)
UsuńPowiem tak: zastanawiam się nad taką sprawą, czy przy okazji takich imprez nie ma w pobliżu żadnej życzliwej osoby, która podpowiedziałaby że coś jest nie tak z makijażem, dekoltem, wycięciem itp.?
OdpowiedzUsuńObawiam się, że to nie jest problem dekoltu czy makijażu.
Usuń