środa, 28 września 2016

przeczuciem

- Wsiadłam do samochodu i zauważyłam na wewnętrznej stronie szyby niedużą pajęczynę. Zdarza się, pomyślałam zaskoczona. Jakiś mały, zagubiony pajączek sądził, że znajdzie tu pokarm dla ciała i ducha. Zanim odjechałam, od strony pasażera podszedł do mojego samochodu sąsiad. Otworzyłam okienko, żeby porozmawiać z miłym człowiekiem. On przez chwilę istotnie do mnie mówił, po czym zamilkł, wpatrując się w przestrzeń tuż za moją głową. Niesiona złym przeczuciem, spojrzałam w tym samym kierunku. Tak. To był on. Pająk. Taki wielki. Ach, co ja mówię! Jeszcze większy! Największe bydle, jakie mieszka na wschód od Uralu. I  na zachód. Siedział na szparze od drzwi. Blokował mi tym samym jedyną drogę ewakuacji. W ułamku sekundy znalazłam się poza samochodem (prawdopodobnie udało mi się przecisnąć przez uchylone okienko od strony pasażera, ale nie ma na to dowodów), a sąsiad został przeze mnie wepchnięty w odwrotnym kierunku. A raczej wessało go podciśnienie, które się wytworzyło na skutek mojego wrzasku.
Podsumowując:
1. Pająk nie żyje. 2. Pajęczyna została usunięta. 3. Ja żyję. 4. Sąsiad już nigdy nie podejdzie do żadnego obcego samochodu. 5. Gdy się z kimś rozmawia, siedząc w samochodzie, należy okienko otwierać bardzo szeroko. 6. Albo nosić śliską odzież.

Uczciwość nakazuje mi dodać, że to nie jest moja przygoda. Mojej przyjaciółki. Nie zmieniam narracji na trzecioosobową, bo mam tyle empatii, że czuję się, jakbym sama tam była. To znaczy - nie sama - z pająkiem.

18 komentarzy:

  1. Jesteś pewna, że skoro to takie wielkie bydlę, to nie był to jednak szofer? Możesz mieć teraz ogromne problemy. Będę Ci donosić owoce. Tam się podaje je przez wąską szparkę w drzwiach, przez którą nie da się uciec nawet mając naoliwkowane nagie ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sąsiad był katem. Już zbieram dla niego cebulę. Pokrojoną w plasterki, skoro szpara aż taka wąska ;-)

      Usuń
    2. No wiesz - współudział, nagabywanie do morderstwa, podżeganie... A kto wie, czy nie groźby karalne. Możesz liczyć na lżejszy wymiar kary, jeśli stwierdzą arachnofobię i działanie w afekcie. Ale w innej instytucji tez chyba te podajniki są wąskie. :*

      Usuń
    3. I jeśli mury stare, to...

      Usuń
  2. gdyby mnie spotkała taka przygoda musielibyśmy kupić nowy samochód ... zapewne do tego bym już nie wsiadła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tak! Samochód pod młotek, a ja - karnet na kozetkę ;-)

      Usuń
  3. Nie zabijam pająków, taka mania. Z resztą tutaj pająki żyją w symbiozie z nami, jeden urządził się pomiędzy książkami na biurku a zasłoną i nie bardzo wiem, jak go przeprowadzić.

    Paddy wciąż powtarza, że te wszystkie pająki, uralskie również, to się bardziej boją nas niż nam się wydaje. Co innego te wszystkie egzotyczne wielkości głowy, ale wtedy, to chyba już nie są pająki, tylko monstra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno racja, z tym baniem sie nas - z tym ze u pajaka to instynkt, po prostu wlaczy mu sie program "ucieczka" i juz. A u nas te emocje, panie, te emocje!!! Ten szok i trauma!

      Usuń
    2. choc tez nie zabijam, nie! Wysylam Borsuka ze szklanka na misje-eksmisje.

      Usuń
    3. My się zaopatrzylismy w pudełko z przykrywką do wynoszenia :) niech towarzystwo nie przeżywa aż takiej traumy w czasie lotu :)

      Usuń
    4. Ale wtedy nie wiadomo, czy on juz z tego pudelka wylecial, czy dalej tam tkwi zaklinowawszy sie w rogu na szpagat!

      mRufa!!!! Jest tu moze mRufa? Ona zna taki zarabisty skecz o pajakach, dala mi kiedys linka ale oczywiscie nie mam go pod reka, a nazwiska "skeczysty" tez nie pamietam...
      mRufa, jestes?

      Usuń
    5. A jednak jestem lepsza niz myslalam: znalazlam, prosze:

      https://www.youtube.com/watch?v=4cUiCW-KfUQ&list=PL243732C3A1FA69E4

      :D

      Usuń
    6. hehe, Paddy zawsze sprawdza, żadnych szans na szpagat...

      Usuń
    7. Pająki są anatomicznie predysponowane do szpagatu ;-)

      Usuń
  4. Facet zna się na rzeczy! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam ten bol niemniej z pajonkami zyjemy w zgodzie bo sa sprzymierzeńcem w walce z muchami...aleeee zenki giganty maja sie trzymać z dala od moich oczu, nie zawsze to robią czasami tupia po podlpdze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanie na tablecie i telefonie to koszmar ...przepraszam ale poprawiac nie bede buziol

      Usuń
    2. Mnie przeraża, gdy czytam to, co pisałam na telefonie bez okularów... Węgierskie narzecze chińskiego ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":